Pokazywanie postów oznaczonych etykietą St. John Mandel Emily. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą St. John Mandel Emily. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 30 czerwca 2022

Czytelnicze podsumowanie półrocza 2022


Najlepsze książki przeczytane przeze mnie w pierwszym półroczu 2022 można przypisać do jednego z następujących tematów: polityka, samotność, związki między życiem a sztuką. Czasami łączą je wszystkie na raz. Uwaga na marginesie: Podróżny i światło księżyca Antala Szerba, Siddhartha Hermanna Hessego i Świetlista republika Andrésa Barby są świetnymi książkami i gorąco je polecam, ale nie wchodzą do tego zestawienia, bo czytałam je w 2021 roku. Wybrałam więc trzy najlepsze książki z tego roku i kilka wyróżnień, i od nich zacznę:
 
1. Książki Emily St John Mandel: Stacja jedenasta i Szklany hotel. Obie te powieści są w bardzo specyficzny sposób skonstruowane: liczna grupa postaci, czasami bardzo subtelnie powiązanych, wiele perspektyw, rozciągnięcie akcji na dziesiątki lat. Wszystko to nie ułatwia lektury. Stacja jedenasta jest bardziej znaną pozycją tej autorki, z powodu serialu. Opowiada o końcu cywilizacji w wyniku pandemii grypy. Jednym z głównych jej tematów jest znaczenie sztuki, jako czegoś, co nadaje życiu sens. Czytelnik śledzi, między innymi, losy członków teatru wędrującego po opustoszałym świecie z koncertami i przedstawieniami Szekspira. Przyświeca tej grupie teatralnej piękne hasło wypisane na ich wozie: Bo nie wystarczy przetrwać. Obie książki St. John Mandel przesiąknięte są spokojną melancholią, przejawiającą się w pojedynczych scenach, czy zdaniach. Bardziej to widać w Szklanym hotelu, który jest powieścią smutniejszą. Porusza w bardzo interesujący sposób temat bogactwa, kryzysu finansowego z 2008 roku, opowiadając o duchach i niewidzialności. W mojej opinii, jest to lepsza książka niż Stacja jedenasta, ale trudniejsza w lekturze (przez pierwszą połowę zastanawiałam się, dlaczego w ogóle ją czytam). Jednak jest ona najbardziej pozytywnym zaskoczeniem czytelniczym z ostatnich miesięcy.
 
 2. W Songu nauczycielki Vigdis Hjorth temat związku sztuki z życie jest poruszony dosłownie. W takim bowiem projekcie filmowym, robionym przez studenta, bierze udział główna bohaterka powieści. Jest ona wykładowczynią na artystycznej uczelni. Prowadzi zajęcia teoretyczne z twórczości Brechta dla studentów pierwszego roku aktorstwa. Książka nie jest długa, ale rozwiązuje worek z pytaniami: jak postrzegamy siebie, a jak nas widzą inni, co zrobić, gdy nagle nasze złudzenia, którymi dotychczas żyliśmy, się rozwiewają, gdzie jest granica w twórczości artystycznej, kiedy dochodzi do nadużycia i czyjeś krzywdy, wreszcie, choć pewnie pytania można mnożyć, co to znaczy być dobrym człowiekiem w czasach późnego kapitalizmu.
 
3. Sny o pociągach Denisa Johnsona to bardzo krótka, prosta opowieść o samotnym życiu w lesie, życiu naznaczonym harówką, przemocą i cierpieniem z powodu straty bliskich. Piękno tej książki kryje się pod powierzchnią wydarzeń i wynika z empatii, z jaką są one tu opisane. Powieść została zresztą doceniona i znalazła się w finale Nagrody Pulitzera w roku 2012.
 Tu chciałabym wspomnieć krótko o dwóch powieściach, które wahałam się, czy wpisać na listę wyróżnionych. Obie poruszają temat samotności w przejmujący sposób, są jednak literacko słabsze niż  Sny o pociągach. Jedna jest dość schematyczna. Widać to zwłaszcza, jeśli się czytało inne pozycje autora, przy czym trzeba mu przyznać, że jest mistrzem w pisaniu książek krzepiących na duchu (może czasami ciut zbyt łatwo), przy tym zabawnych i wzruszających. Jest to historia o nieudanym napadzie na bank i wzięciu zakładników czyli Niespokojni ludzie Fredrika Backmana. Drugą jest Oprzyj swoją samotność o moją Klary Hveberg - opowieść o romansie młodej kobiety z żonatym mężczyzną. Jest to książka napisana z ogromną wrażliwością, przejmująca, ale ma kilka słabszych fragmentów, na przykład: długa opowieść o życiu dziewiętnastowiecznej matematyczki, która oczywiście ma związek z głównym tematem - uważnym przyglądaniem się relacjom międzyludzkim - ale mi wydała się trochę zbędna i irytująca. Ogólnie mówiąc, książka wzbudziła we mnie skrajne odczucia od zniecierpliwienia, irytacji, znudzenia po zachwyt i wzruszenie. Na marginesie, pięknie opowiada się tu o intensywnym przeżywaniu sztuki, zwłaszcza muzyki.
 
4. Ukraińska noc Marci Shore jest reportażem opowiadającym o Euromajdanie i wybuchu wojny w 2014 roku w republikach separatystycznych Donbasu. Książka skupia się na rozmowach z Ukraińcami, świetnie pokazując ich osobiste doświadczenie i osadzając je w szerszym kontekście. Reportaż opisuje sprzeciw społeczny wobec bezprawia, samoorganizacje się społeczeństwa, próby budowania praworządnego kraju i jego obronę przed Rosją. Jest to na pewno dobra pozycja przybliżająca współczesną Ukrainę i pokazującą, o co toczy się obecna wojna.

Trzy najlepsze książki pierwszego półrocza 2022 to:

3. Elena wie Claudia Piñeiro jest historią krótkiej, jednodniowej podróży pociągiem do centrum Buenos Aires. Rytm tej podróży wyznaczają łykane przez Elenę tabletki na Parkinsona. Elena podejmuje tę przekraczającą jej siły podróż, by prosić o pomoc w ustaleniu, co się stało z jej córką. Nie wierzy bowiem, że córka popełniła samobójstwo. Książka Claudii Piñeiro to proza zaangażowana, której głównym tematem jest walka o kontrolę nad swoim ciałem, a więc i życiem. Jest to rzecz zaskakująca, znakomicie napisana: świetnie zbudowane jest napięcie związane z wątkiem kryminalnym, mistrzowsko nakreślone są relacje między matką i córką w retrospekcjach i przejmująco do szpiku kości przedstawiony jest obraz zmagania się z postępującą chorobą. 
 
2. Kamień i cierpienie Karol Schulz to beletryzowana biografia Michała Anioła, a właściwie jej pierwsza część, gdyż niestety autor nie dokończył swojego dzieła. Książka opowiada więc tylko o dzieciństwie i młodości artysty, kreśląc szeroko i wstrząsająco tło historyczne. Czasami mówi się o mrokach średniowiecza, w tej powieści renesans we Włoszech jest przedstawiony równie mrocznie: przemoc, wojna, spiski i krwawe zamachy są tu powszechne. We Florencji kończy się światłe panowanie Lorenza Medici i rządy przejmuje Savonarola, wprowadzając terror i paląc dzieła sztuki na ulicach. Michał Anioł jest tu pokazany najpierw jako samotne, bite dziecko, którego największym pragnieniem jest tworzyć, a potem jako oszpecony, na skutek wypadku, młody człowiek, dla którego rzeźbienie jest tyleż wyrazem jego wewnętrznych przeżyć, co też tarczą obronną przed światem. Świetnie napisana czeska powieść z 1942 roku. 

1. Porządek dnia Eric Vuillard. Siła tej bardzo krótkiej książki tkwi w narracji: zdystansowanej i ironicznej, skupionej na szczegółach (ale jakich!), bo przecież Vuillard opowiada o rzeczach znanych: o tym, jak przemysł niemiecki ochoczo i hojnie wsparł Hitlera i korzystał z pracy niewolniczej więźniów,  o anszlusie Austrii, czy polityce ustępstw wobec nazizmu prowadzonej przez Zachód. Udaje mu się w prawie namacalny sposób pokazać jak rodzi się zło i jak bardzo jest ono banalne, nie przestając być przerażającym. Jest tu kilka bardzo poruszających fragmentów, kiedy autor porzuca swój dystans i opowiada, na przykład: o samotności osób, które, gdy cały Wiedeń wiwatował na cześć Hitlera, popełniały samobójstwa. Najstraszniejsze jest jednak to, że Vuillard opowiada nam historię uniwersalną, która powtarza się raz za razem.

 

 

poniedziałek, 2 maja 2022

"Stacja jedenasta" Emily St. John Mandel

 
 Wszystkie trzy wozy Wędrownej Symfonii opisane są tak samo, napis WĘDROWNA SYMFONIA  wymalowany jest białymi literami z obu stron, jednak na prowadzącym umieszczono dodatkową linijkę tekstu: "Bo nie wystarczy przetrwać".
 
 Stacja jedenasta została wydana po raz pierwszy w roku 2014, co jest ważne w kontekście tematu, jaki podejmuje. Opowiada mianowicie o wybuchu pandemii grypopodobnej choroby, która zniszczyła cywilizację, taką jaką znamy. Książka ma dwie, z grubsza rzecz biorąc, linie czasowe. Dwadzieścia lat po końcu świata śledzimy losy grupy teatralno-muzycznej, Wędrowna Symfonia, która podróżuje od jednej ocalałej osady ludzkiej do następnej dając we wszystkich koncerty i wystawiając sztuki Shakespeare'a. Jedną z uczestniczek tego przedsięwzięcia jest Kirsten, której najżywszym wspomnieniem z dzieciństwa jest przedstawienie Króla Leara. Kirsten była dziecięcą aktorką obsadzoną w niemej rólce w tej sztuce i na jej oczach odtwórca tytułowej roli, Arthur, dostał zawału na scenie. Perypetie zawodowe, a przede wszystkim osobiste, Arthura dziejące się na długo przed wybuchem epidemii stanowią drugą linię czasową powieści.
 
 Emily St. John Mandel ma swój charakterystyczny sposób pisania. Podobnie, jak w Szklanym hotelu tej autorki, w Stacji jedenastej jest wielu bohaterów i trudno określić, kto jest główną postacią powieści. Tempo narracji jest spokojne. Są oczywiście opisane dramatyczne momenty - życie w czasie upadku cywilizacji i po końcu świata bywa śmiertelnie niebezpieczne, pełne grozy i absolutnego zagubienia (przejmujący opis wędrówki przez wyludnioną przestrzeń), ale tych fragmentów jest mniej niż można było by się spodziewać w tego rodzaju książce. Metoda pisania tej autorki polega na skupieniu uwagi czytelnika na różnych rzeczach, postaciach, wydarzeniach i powolnym odsłanianiu istniejących między nimi wzajemnych powiązań, czasem bardzo odległych i subtelnych, ale zawsze znaczących. Tak jakby chciała powiedzieć: nigdy nie wiesz, co wywrze wpływ na ciebie i jak ty wpłyniesz na czyjeś życie. Jest też w tej książce silnie melancholijny ton, bardzo często wyrażony pośrednio, przez co robiący jeszcze większe wrażenie. Na przykład, czytane przez Kirsten zdanie z jej ulubionego i wożonego wszędzie komiksu: Stałem spoglądając na swój zniszczony dom i starałem się zapomnieć słodycz życia na Ziemi.
 
  Co utracono wskutek upadku: prawie wszystko, prawie każdego, ale nadal istniało piękno. Jednym z głównych tematów Stacji jedenastej jest ogromne znaczenie sztuki, jako czegoś, co nadaje życiu sens i niesie nadzieję. Jej tworzenie daje ukojenie: Jestem szczęśliwa. Długie godziny pracy nad projektem niosą spokój, nie jest ważne, czy ktoś zobaczy efekt. Sztuka jest również psychicznym schronieniem w niebezpiecznym świecie - jedna z bohaterek grając na scenie czuje się bezpieczna. Bywa też wehikułem czasu, w którym przeszłość została utrwalona i dziedzictwem, które trzeba ocalić. Stąd przecież pomysł wędrownego teatru, czy zbierania przedmiotów, artefaktów minionej cywilizacji, takich jak: tomiki poezji, niedziałające telefony, czy nawet gazety z programem telewizyjnym. Jeśli da się zachować przeszłość, także dzięki sztuce, jest nadzieja na odbudowę cywilizacji w przyszłości. Ważna jest świadomość, która rodzi się już kilka lat po upadku, że nie wystarczy przetrwać.
 ________
PS
Po polsku książka ukazała się po raz pierwszy w roku 2015 pod trochę innym tytułem: Stacja jedenaście. 
Podoba mi się, że autorka lubi statki i odgrywają one mniejszą lub większą rolę w jej książkach.
 

poniedziałek, 28 marca 2022

"Szklany hotel", Emily St. John Mandel

 

 Szklany hotel opowiada o duchach, niewidzialności i, z braku lepszego określenia, o dziwnych stanach świadomości. Przede wszystkim jednak jest książką o bogactwie. Tytułowy szklany hotel to bardzo luksusowy budynek położony na jednej z wysp na zachodnim wybrzeżu Kanady, do którego można dostać się wyłącznie łodzią. Na początku powieści jest dopiero w budowie, potem nastają jego najlepsze czasy tuż przed kryzysem finansowym 2008 roku, by na końcu zmienić się w zamknięty pustostan. Jeśli można wyznaczyć jakieś wydarzenie historyczne, wokół którego koncentruje się akcja książki Emily St. John Mandel to jest nim właśnie kryzys 2008 roku i skutki jakie przyniósł. Konkretnie powieść pokazuje funkcjonowanie i załamanie się pewnej, wzorowanej na rzeczywistej, piramidy finansowej. 

 Ze szklanym hotelem związanych jest kilkoro ludzi: właściciel, pracownicy, goście hotelowi, których losy czytelnik śledzi na przestrzeni dwudziestu lat. Rozciągnięcie akcji w czasie, wiele miejsc, w których się ona rozgrywa (hotel jest tylko jednym z nich), duża liczba bohaterów pociąga za sobą ciągłe zmiany perspektywy, z której czytelnik obserwuje wydarzenia i sprawia, że może być trudno polubić tę powieść. Mimo, że narracja przedstawiana jest z punktu widzenia kolejnych postaci, i co trzeba podkreślić, bardzo wiarygodnie napisanych, ma się wrażenie oddalenia, obserwowania ich jak za szyby. Wydaje się to celowe, ale sprawia, że nie jest to powieść, w którą łatwo się zaangażować.

 Fascynujący jest jednak sposób w jaki autorce udaje się wprowadzić metafizykę w realistyczny utwór. Rzeczy realne, takie jak na przykład: morze (powieść rozpoczyna się sceną zanurzania się postaci w oceanie), woda, łodzie, statki odsłaniają tu drugą, trochę transcendentną, stronę. (Pieniądze też nie specjalnie przynależą do rzeczywistości, są zbyt wirtualne, zbyt łatwo znikają). Rzeczy realne więc są tu trochę bardziej metafizyczne i odwrotnie. Niewidzialność, na przykład, jest konkretna - społeczna i można stać się niewidzialnym z różnych powodów: starzenia się, utraty majątku, biedy. Formą niewidzialności obecną w książce jest też traktowanie ludzi jako przedłużenia funkcji lub maszyny. Służba domowa jest niewidzialna, sekretarka jest dodatkiem do niszczarki do papierów. Następna sprawa: duchy. Bohaterowie widzą duchy wyjątkowo często jak na powieść nie będącą horrorem. Odrywają one tu rolę widzialnych wyrzutów sumienia. 

Najciekawsze są jednak dziwne stany świadomości i nie chodzi tylko o to, że jedna czy druga postać zażywa narkotyki, ale też o rzeczy bardzo subtelne, jak na przykład: poczucie stopniowej utraty samej siebie odczuwane przez Vicent, byłą barmankę, która dla pieniędzy związała się z właścicielem hotelu. Interesująco opisane są też przypadki pogrążania się we wspomnienia, tak głębokie, że rzeczywistość miesza się z fantazją, lub wieloletniego samooszukiwania, gdzie postać twierdzi, że możliwy jest stan umysłu, w którym pewne rzeczy się wie i nie wie jednocześnie.

 Pieniądze to osobny kraj. Bogactwo daje możliwości, władzę, ale też izoluje, oddziela od innych. Bywa też ulotne. Powieść świetnie to pokazuje. Jest to powściągliwa historia o chciwości i korupcji, o tym, co dzieje się z ludźmi, którzy dają się kupić. Najbardziej jednak pociągający, hipnotyzujący wręcz, w Szklanym hotelu jest ton, w którym jest on napisany - chłodnego, zdystansowanego smutku. Melancholia ta wynika z tego, że na głębszym poziomie jest to też książka o kruchości ludzkiego życia.