poniedziałek, 9 maja 2022

"Sny o pociągach", Denis Johnson


 Teraz noce przesypiał gładko, często śniąc o pociągach, z reguły dokładnie o jednym: był w nim pasażerem, czuł swąd palonego węgla, za oknami przesuwał się świat. Potem stał na tym świecie, a odgłosy pociągu niknęły w oddali. Sceny te wydawały się mgliście znajome, co sugerowało, że pochodziły z jego dzieciństwa. Czasem, budząc się, słyszał oddalający się w górę doliny skład Kolei Międzynarodowej Spokane i uświadamiał sobie, że odgłosy lokomotywy dobiegały do niego, gdy spał. 

 Sny o pociągach opowiadają o losach jednego z robotników budujących na północy Stanów Zjednoczonych kolej. Powieść zaczyna się latem 1917 roku, kiedy trzydziestoparoletni Robert Grainier wziął udział w próbie uśmiercenia Chińczyka, przyłapanego na kradzieży z magazynów kolejowych. Trzy lata później w wielkim pożarze lasu świerkowego zginęła najbliższa rodzina Roberta, a on sam nie mogąc pogodzić się ze stratą zaczął wieść na poły pustelnicze życie w lesie. 

 Sny o pociągach to krótka, bo licząca zaledwie sto stron, książka o samotności, częściowo tylko wybranej. Pierwszym świadomym, acz niewyraźnym uczuciem w życiu Grainiera było poczucie opuszczenia związane z podróżą pociągiem, kiedy w dzieciństwie ktoś wsadził go do wagonu i wysłał do dalekich krewnych. Potem odgłos przejeżdżających w dali pociągów, obok wycia wilków, stale  towarzyszył mu w jego samotnym życiu. W pewnym stopniu książka Denisa Johnsona jest zbudowana na przeciwstawieniu cywilizacji i natury. Ukazane są tu zarówno piękno jak i groza tej ostatniej. Cywilizacja zaś, przy całej swej wspaniałości, bo przecież Robert czuł satysfakcję biorąc udział w przedsięwzięciu, jakim była budowa kolei, okazuje się, jak zawsze, czymś niewystarczającym wobec bólu z powodu straty bliskich.

  Siłą Snów o pociągach jest ich prostota i surowość. Ukazują życie naznaczone harówką, cierpieniem i przemocą. Piękno tej książki kryje się pod powierzchnią wydarzeń i wynika z empatii, z jaką są one tu opisane. Groza i kruchość istnienia prawie dosłownie wybrzmiewają kilka razy w powieści, zwłaszcza w zakończeniu. Tak jakby fakt, że życie jest tylko iskrą ginącą w mroku, wymagał opłakania. Forma tej pieśni żałobnej jest w powieści stosowna do okoliczności.

8 komentarzy:

  1. Witam serdecznie ♡
    Jestem bardzo zaciekawiona, mam wielką ochotę sięgnąć po ten tytuł! cudowna recenzja!
    Pozdrawiam cieplutko ♡

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo polecam! Również pozdrawiam serdecznie :)

      Usuń
  2. Jak Ty wynajdujesz takie literackie perełki?
    Poszukam tej książki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Akurat ta książka była intensywnie promowana jakiś rok temu :D Dałam się złapać na reklamę, ale warto było :)

      Usuń
    2. Jak widać ja na reklamy i promocje jestem bardzo odporna :)
      Intensywna promocja wywołuje u mnie zupełne odwrotny rezultat od oczekiwanego :)

      Usuń
    3. :)
      Książkę i tak polecam, choć jest smutna.

      Usuń
  3. O, to coś dla mnie: powieść o samotnym człowieku mieszkającym w lesie i budującym kolej. Może i ta książka była promowana rok temu, ale ja o niej nie słyszałam. Chętnie po nią sięgnę. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem bardzo ciekawa, czy Ci się spodoba. Sądzę, że raczej tak :)

      Usuń

Dziękuję za komentarze. Uprzejmie proszę o kilka słów opisu, jeśli ktoś zamieszcza link.