Leonid Cypkin w swojej książce kreśli również współczesne mu portrety mieszkańców Lenigradu i obraz samego miasta, które zimą najbliżej przypomina dawny Petersburg z czasów Dostojewskiego. Jakby nic się nie zmieniło. To jest, jak się zdaje, trzecie pytanie, jakie stawia autor: o odwieczność Rosji i jej problemów. Opisuje jak w latach siedemdziesiątych wracają jak fala stare kwestie polityczne: historyczny spór między Dostojewskim a Turgieniewem na gruncie różnic ideowych dotyczących relacji Rosji z Zachodem (...), rozgorzał z nową siłą w osobach dwóch dysydentów - Sołżenicyna i Saratowa. Opisani są oni enigmatycznie i bez podawania nazwisk, co niezmienia faktu, że autor nigdy nie zobaczył swojej książki w druku. Jeden z wyżej wymienionych przejął miecz z rąk Dostojewskiego, wymachiwał nim wściekle, oskarżając Zachód o niezrozumienie Rosji i dalszego jej rozwoju, który powinien czerpać siłę z ducha narodu.
piątek, 2 października 2026
"Lato w Baden" Leonid Cypkin
Leonid Cypkin w swojej książce kreśli również współczesne mu portrety mieszkańców Lenigradu i obraz samego miasta, które zimą najbliżej przypomina dawny Petersburg z czasów Dostojewskiego. Jakby nic się nie zmieniło. To jest, jak się zdaje, trzecie pytanie, jakie stawia autor: o odwieczność Rosji i jej problemów. Opisuje jak w latach siedemdziesiątych wracają jak fala stare kwestie polityczne: historyczny spór między Dostojewskim a Turgieniewem na gruncie różnic ideowych dotyczących relacji Rosji z Zachodem (...), rozgorzał z nową siłą w osobach dwóch dysydentów - Sołżenicyna i Saratowa. Opisani są oni enigmatycznie i bez podawania nazwisk, co niezmienia faktu, że autor nigdy nie zobaczył swojej książki w druku. Jeden z wyżej wymienionych przejął miecz z rąk Dostojewskiego, wymachiwał nim wściekle, oskarżając Zachód o niezrozumienie Rosji i dalszego jej rozwoju, który powinien czerpać siłę z ducha narodu.
piątek, 30 czerwca 2023
12 najlepszych powieści pierwszego półrocza 2023 roku
Przeważnie wybieram kilka najlepszych książek w pierwszym półroczu danego roku, ale ponieważ pierwsza połowa 2023 obfitowała w dobre lektury podzieliłam je na cztery kategorie, czy też bawiąc się w ranking na cztery miejsca obejmujące po kilka książek. W ramach danej kategorii kolejność jest przypadkowa. Większość pozycji ma swoje osobne wpisy. Linki do nich znajdują się w tytułach.
Pierwsze miejsce
poniedziałek, 26 czerwca 2023
"Wszystko płynie" Wasilij Grossman
czwartek, 9 lutego 2023
"Kąpiel w stawie podczas deszczu" George Saunders
W swoim zbiorze tekstów George Saunders zaprasza do uważnego przeczytania siedmiu opowiadań z klasyki literatury rosyjskiej. Znalazły się tutaj dwa utwory Tołstoja, trzy Czechowa, po jednym Turgieniewa i Gogola. Pełny tytuł razem z przypisem brzmi - Kąpiel w stawie podczas deszczu, w trakcie której czterech Rosjan prowadzi warsztaty pisania, czytania i życia - i sporo wyjaśnia w sprawie treści książki. Została ona napisana na podstawie prowadzonego przez Saudersa uniwersyteckiego kursu dla pisarzy. Nie jest jednak przeznaczona wyłącznie dla osób, które już piszą i starają się robić to lepiej, ale także dla szerokiego grona czytelników, chcących czytać bardziej wnikliwie i wszechstronnie.
Układ książki jest następujący: najpierw zamieszczone jest całe
opowiadanie (w jednym przypadku kolejne fragmenty), potem jego
omówienie. Saunders zachęca, aby w czasie lektury utworu zadawać sobie
pytania, co nas porusza, w którym miejscu jesteśmy najbardziej
zainteresowani, a może znudzeni lub rozzłoszczeni, bo twierdzi, że
wszelka analiza powinna zacząć się od autentycznej reakcji. Opowiada on
też o własnych odczuciach i emocjach, ale przede wszystkim pokazuje
strukturę danego utworu od podszewki. Jego opis, w gruncie rzeczy, skupiony jest na sprawach technicznych: konstrukcji i
działaniu danych zabiegów literackich. Przedstawia wszystkie mechanizmy
narracji, które sprawiają, że dane opowiadanie jest tak bardzo wyjątkowe. Są tu też ćwiczenia i konkretne porady dla przyszłych pisarzy, ale w głównej
mierze autorowi chodzi o zwiększenie świadomości pisarskiej i o pomoc w odnalezieniu własnego indywidualnego głosu w literaturze.
Wydaje się, że ta książka jest bardzo przydatna dla osób chcących tworzyć prozę, zwłaszcza jej krótką formę, ale najlepiej ocenią to
zainteresowani. Dla zwykłych
czytelników będzie to fascynująca pozycja pod warunkiem, że
lubią szczegółową analizę tekstu. Jakość przemyśleń, refleksji Saundersa sprawia, że zaczyna się inaczej myśleć o tym, co się czyta. Prezentuje on mistrzostwo rosyjskich klasyków, ich umiejętność kreowania świata, wyjątkową wrażliwość w
pokazywaniu ludzi. Nie jest jednak bezkrytyczny w stosunku do
tych opowiadań, przedstawia ich mankamenty i przekonuje, że są świetne mimo
swoich wad, albo czasami dzięki nim. Wszystko to powiedziane jest jak
najprościej, z pasją i poczuciem humoru. Nie należy się też martwić, że taka
szczegółowa analiza i rozbieranie na kawałeczki (są tabelki i wykresy), odbierze tym utworom ich
urok, wręcz przeciwnie: prowadzi do ich lepszego zrozumienia. Sekret kunsztu rosyjskich autorów, czyli ich umiejętność pokazania za
pomocą literatury złożonej i pełnej sprzeczności rzeczywistości, nie daje się też do końca odsłonić. Pozostaje jakaś tkwiąca w tych opowiadaniach tajemnica. Dzięki zaś interpretacji Saundersa zaczynają lśnić, bo wydobywa on na powierzchnię, między innymi: istniejących w nich głęboki humanizm:
Napisano je, żeby skłaniać do namysłu, budzić sprzeciw, oburzać. A także, na swój skomplikowany sposób pocieszać. Kiedy zaczynamy je czytać - a w większości są to teksty apolityczne, dotyczące niepozornych, domowych spraw - myśl ta może wydawać się dziwna, ale jest to literatura sprzeciwu (...) Bunt w tych opowiadaniach jest cichy i zawoalowany i wyrasta z najradykalniejszej bodaj myśli na świecie, mianowicie takiej, że każdy człowiek zasługuje na uwagę oraz że źródła wszelkich dobrych i złych postępków na ziemi można dostrzec, obserwując jedną, choćby najskromniejszą osobę i ruch jej myśli.
Kąpiel w stawie podczas deszczu jest pasjonującą książką wyrastającą z wiary w literaturę. George Saunders twierdzi, że ta część umysłu, która czyta opowiadanie, jest zarazem częścią czytającą świat - może nas zwodzić, ale możemy ją trenować [za pomocą lektury] (...) i wówczas przemieni nas ona w dociekliwszych, ciekawszych, uważniejszych czytelników rzeczywistości. Jednak jego wiara w literaturę nie jest pozbawiona wątpliwości. Wręcz przeciwnie. Cały rozdział Saunders poświęca pytaniom, nie znajdując żadnych rozstrzygających odpowiedzi, a raczej podając argumenty przeciwne tezie, że literatura w jakikolwiek sposób oddziałuje na rzeczywistość, czy sprawia, że jest ona lepsza. Być może wymyślanie racjonalnych argumentów za dobroczynnym działaniem prozy ma w gruncie rzeczy usprawiedliwić pracę pisarzy i ulubioną czynność niektórych ludzi, czyli czytanie, dzięki któremu intensywniej przeżywają swoje życie. Dla mnie ten ostatni powód jest wystarczający, Saunders idzie jednak dalej i wierzy, że proza: stopniowo zmienia stan czyjegoś umysłu. Tyle. Ale wiecie - ona naprawdę to robi. Zmiana jest ograniczona, lecz realna. I to nie jest nic. Nie jest wszystko, ale nie jest nic.
_______
Należy bardzo docenić pracę redakcji i tłumacza (Krzysztof Umiński) przy wydawaniu tej książki. Polskie
tłumaczenia rosyjskich opowiadań są przejrzane pod kątem fragmentów, które cytuje Saunders, ze względu na istniejące różnice między przekładami polskim i angielskim, i opatrzone w przypisy.
środa, 10 listopada 2021
"Jesień w Kachetii", Bułat Okudżawa
wtorek, 29 maja 2018
"Żyć nauczyłam się prosto i mądrze..." Anna Achmatowa
Wiersz z roku 1912, tłumaczenie: Wiktor Woroszylski
Oryginał po rosyjsku do posłuchania
Źródło wiersza - internetowa strona Wywrota.pl
Szkic Anny Achmatowej autorstwa Modiglianiego (1911)
Źródło: Wikipedia
czwartek, 30 listopada 2017
"Idiota", Fiodor Dostojewski
Tworząc głównego bohatera Idioty Dostojewski określił w jednym z listów swój cel: „Chodzi mianowicie o przedstawienie absolutnie doskonałego człowieka." Wydaje się, sądząc po licznych wzmiankach w tekście o Don Kichocie, że miał to być współczesny pisarzowi odpowiednik błędnego rycerza wcielający w życie idee nieobecne w jego otoczeniu, wbrew własnej śmieszności. Oczywiście, jak w przypadku każdej wielkiej powieści, jest to jedna z możliwych interpretacji. Ponadto Dostojewski obdarzył księcia Myszkina swoimi przekonaniami na temat religii, wyjątkowości Rosji, jej historycznego posłannictwa, wreszcie swoją chorobą, epilepsją. Odniesień do życia autora jest zresztą w tekście więcej, na przykład wstrząsająca opowieść o przeżyciach człowieka skazanego na karę śmierci, czego pisarz doświadczył osobiście, bo w 1849 roku był skazańcem stojącym przed plutonem egzekucyjnym, gdy nadeszła wiadomość o nadzwyczajnym złagodzeniu wyroku.
Akcja Idioty rozpoczyna się pod koniec listopada, kiedy po długim leczeniu w Szwajcarii, książę Myszkin wraca do Rosji. W pociągu poznaje swojego rówieśnika Rogożyna. Pierwsze spotkanie i już zarysowuje się między nimi przedmiot, a raczej podmiot, ich przyszłego sporu - piękną Nastasję Filipowną. Relacje tych trzech postaci stanowią główny nurt powieści. Trzymając się rzecznej metafory, "górą" natomiast szeroko rozlewa się opowieść, pełna pobocznych epizodów, wymagających od odbiorcy odrobinę cierpliwości. Czytelnik płynie więc od opisu jednej afery towarzyskiej do następnej poczynając od tego, co się wydarzyło w czasie urodzin Nastasji Filipowny, a kończąc na przyjęciu dla wyższych sfer wydanym przez rodziców Agłai Jepaczyn. W tych wszystkich skandalach książę Myszkin odgrywa rolę katalizatora. Jego prostolinijność i prawdomówność w zderzeniu z ogólnym rozgorączkowaniem, przewrażliwieniem jednych, egoizmem i pychą drugich daje wybuchową mieszankę. W wyrazie jego twarzy, a nawet pozycji ciała zawsze się jakoś uwydatniała naiwność, ta ufność, nie podejrzewająca ani drwiny, ani dowcipu. Ta dobroduszność nie oznacza bynajmniej, że książę nie dokonuje wnikliwego, trafniejszego niż inni, osądu sytuacji i osób. Niech przykładem będzie jego charakterystyka Nastasji Filipowny: bez ustanku krzyczy jak szalona, że nie uznaje żadnej swojej winy, że jest ofiarą ludzi, ofiarą rozpustnika i niegodziwca; ale cokolwiek by mówiła (...) ona pierwsza nie wierzy sobie i że przeciwnie, w swoim sumieniu jest najzupełniej przekonana, iż wina ... leży wyłącznie po jej stronie. Cóż z tego, kiedy rozum mówi jedno, a serce drugie i księciu bywa zazwyczaj bardzo smutno, że jest tak potwornie i złośliwie podejrzliwy w swoich ocenach otoczenia. Niedowierzanie własnym spostrzeżeniom można wytłumaczyć brakiem dojrzałości, doświadczenia życiowego, związanego ze stosunkowo młodym wiekiem (Myszkin ma dwadzieścia pięć lat), długim pobytem za granicą, izolacją społeczną wynikającą z choroby. Mimo tego, wcielanie swoich ideałów w życie na gruncie towarzyskim idzie rosyjskiemu Don Kichotowi całkiem nieźle. Przykro mu, że się śmieją, czy oburzają, ale postępuje zgodnie ze swoimi zasadami. Zło zdaje się odbijać od niego jak od ściany. Rozdźwięk pomiędzy szlachetnością intencji a niemożnością ich realizacji pojawia się, gdy w grę wchodzą uczucia. Sytuacja zaczyna przerastać bohatera, gdy uwikła się w miłosny trójkąt. Mocno upraszczając motywy działania bohaterów, oddane z subtelnością i głęboką psychologiczną wnikliwością przez Dostojewskiego, dobroć Myszkina w konfrontacji z chęcią bycia niezależną Agłai, poczuciem winy Nastasji, zazdrością Rogożyna przegrywa, co prowadzi do tragicznego finału.
![]() |
| Petersburg w roku 1860. Źródło: Wikipedia. |
poniedziałek, 15 sierpnia 2016
Książki wakacyjne
W czasie czytania ma się ochotę udusić autora gołymi rękami. Z dwóch powodów, po pierwsze, Scott Lynch uwielbia wikłać sprawy już wystarczająco zawiłe. Gdy Niecni Dżentelmeni tkwią już po uszy w kłopotach, sprawia by byli zakryci po czubek głowy, a potem sprytnie wyciąga ich za włosy. Po drugie, zawsze przerywa w najciekawszym miejscu, by opowiedzieć historię dzieciństwa bohaterów i jak można się domyślić, ją także urywa w najbardziej ekscytującym momencie. Trzymanie czytelników na fabularnym głodzie sprawdza się doskonale - jest to książka, od której nie sposób się oderwać.
Po powieść sięgnęłam po przeczytaniu recenzji Królowej Matki.
2. Lewiatan Borisa Akunina. Po tę książkę sięgnęłam zachęcona dobrymi wspomnieniami z lektury trzytomowego cyklu Kryminałów prowincjonalnych o mniszce Pelagii, dziejących się w XIX wieku w głębi Rosji (Pelagia i biały buldog, Pelagia i czarny mnich, Pelagia i czerwony kogut). Dwie pierwsze powieści z tej serii są znakomite i można je polecić każdemu miłośnikowi kryminałów. Akcja Lewiatan również rozgrywa się w XIX wieku, początkowo w Paryżu, gdzie w domu pewnego kolekcjonera indyjskich dzieł sztuki, policja znajduje zwłoki dziesięciorga ludzi. Jedyny trop wiedzie, prowadzącego śledztwo komisarza Gauche, na wyruszający właśnie w rejs do Kalkuty statek. W jednym z portów na "Lewiatana" wsiada obdarzony bujnym, romantycznym wąsem rosyjski dyplomata Erast Fandorin, któremu uda się, dzięki wrodzonej przenikliwości, wskazać mordercę.
Lewiatan to trzecia książka z cyklu o Fandorinie. Zamknięty krąg podejrzanych, z których każdy ma swoją tajemnicę, wykwintne otoczenie, genialny detektyw, wszystko to stanowi piękny ukłon w stronę twórczości Agathy Christie, zwłaszcza Śmierci na Nilu i czyta się równie dobrze jak dzieła królowej kryminału.
3. Urodził go "Niebieski Ptak" Stefanii Grodzieńskiej to opowieść o Fryderyku Járosym - człowieku instytucji, który przyczynił się do rozwoju teatru w Polsce, wybitnym reżyserze, niepowtarzalnym konferansjerze, bożyszczu przedwojennej Warszawy. Nie jest to jednak typowa biografia, w której wszystko ułożone jest chronologicznie. Stefania Grodzieńska wędruje po swoich wspomnieniach, głównie przedwojennych i wojennych, starając się jak najlepiej przybliżyć postać swojego przyjaciela i mentora. Opisuje swoje pierwsze kroki, jako tancerki, w prowadzonym przez Járosego Cyruliku Warszawskim, pierwszy napisany dla tego teatru skecz, wspólnie spędzone wakacje. Lata tuż przed wojną, mimo trudności, wypadają beztrosko w porównaniu z opisem obrony Warszawy w 1939 i późniejszym czasem okupacji. Ale nie jest to książka o wojnie, a raczej o tym, jak w skrajnie trudnych czasach zachować odrobinę normalności. I w rozpaczliwej sytuacji, takiej w jakiej znajdował się ukrywający się przed gestapo Járosy, pozostać sobą i być oparciem dla innych. Książka jest ciepła, okraszona znakomitym poczuciem humoru, co nie dziwi, gdy się wie, że po wojnie Stefania Grodzieńska została znakomitą satyryczką i pisała monologi i skecze dla, żeby wymienić najbardziej znanych, Bogumiła Kobieli, Hanki Bielickiej, Ireny Kwiatkowskiej. Dla czytelnika te wspomnienia to cudowna dawka życiowego optymizmu.
4.Wilczarz Marii Siemionownej to książka, o której wcześniej nie słyszałam. Lektura jej okazała się całkiem przyjemna. W pewnej krainie potężny kniaź, zwany Ludojadem, wraz ze swoimi wojami wymordował ród Szarych Psów z plemienia Wenów. Z rzezi ocalał tylko chłopiec imieniem Wilczarz. Po latach Wilczarz dokonuje zemsty, oczekując końca swojego życia. Los jednak decyduje inaczej. Wraz z dwojgiem ocalonych przez siebie więźniów: piękną dziewczyną i magiem wyrusza w podróż w stronę wielkiego miasta nad morzem.
W czasie czytania łatwo się zorientować, że bohater zawsze pierwszy zauważy niebezpieczeństwo, dzięki swojej sile i umiejętnościom zwycięży w każdej walce i za każdym razem szlachetnie uratuje innych. Ale ta powtarzalność i schematyzm oraz niespecjalnie udane zakończenie nie przeszkadza, bo całość ma w sobie coś z rosyjskich baśni, czytanych przeze mnie w dzieciństwie. Za mało wiem (zgoła nic), o obyczajach panujących w średniowieczu na Rusi, by poznać na ile autorka inspirowała się realiami historycznymi i rosyjskim folklorem, ale partie powieści, w których ukazuje wierzenia, obrzędy i zwyczaje Wenów wypadają najciekawiej.
wtorek, 22 września 2015
W stylu Horacego, Josif Brodski
Łopoczą żagle jak zmięte ruble.
Z ładowni słychać skowyt republik.
Skrzypienie burty.
Trzeszczy w szwach co opina żebra.
W morzu drapieżnych ryb pewnie nie brak.
Nawet pasażer o silnych nerwach
Rzyga jak struty.
Nieś się, stateczku, w burz kłębowisku.
Sztorm, choć wścieklejszy jest od pocisku,
Bezsilniej słucha władnego świstu -
Tak bardzo, że aż
Nie wie, gdzie pędzić: w tę? W tamtą? W jeszcze
Inną? Bo cztery strony ma przestrzeń,
Jak cztery ściany - każde z pomieszczeń,
Choćby w nich mieszkał Boreasz.
Nieś się i nie bój, że skalny występ
Przebije burtę. Odkryjesz wyspę,
Jedną z tych wysp, gdzie sto lat po wszystkim
Krzyże dostrzegasz,
Gdzie obwiązany tasiemką pakiet
Listów sprzedaje ci dziecko: takie
Błękitne oczy jawnym są znakiem -
Ojcem był żeglarz.
Nie wierz, stateczku, przewodnim gwiazdom:
Tyle ich tam, że niebo jest zjazdem
Sztabu głównego, gdy straszą nas tą
Próżnią nad głową,
Wierz demokracji wolnych przestrzeni,
Która, choć w burzach sporów się pieni,
Ma dno pod sobą.
Jedni w dal płyną na złość losowi.
Inni - dosolić Euklidesowi.
Inni znów - po to, by mieć to z głowy.
Wszystko to nieźle, lecz ty...
Lecz ty stateczku, o każdej porze
Dostrzeż horyzont choćby w horrorze,
Nieś się w dal, aż sam się staniesz morzem,
Nieśże się, nieśże.
____________
Tłumaczenie: Stanisław Barańczak
czwartek, 5 lutego 2015
"Okna na podwórze", Aleksander Błok
Przeglądać się w studni podwórza...
Świt... szata rozwiewa się biała
I w szarzy zarannej się nurza.
Na samym dnie studni się budzi,
Gdzieś świeca dogasa woskowa,
Mdły blask zostawiony przez ludzi...
Dach szronem się okrył, na biało...
Kot głodny, skulony, przy rynnie...
Zapłakać - to jedno zostało,
I słuchać jak śnisz coś niewinnie...
Śnisz sobie... w krąg biało i cicho...
A we mnie tęsknota się żali!
I godne, wychudłe, złe licho
W mych skroniach z uporem wciąż wali...
Hej, chłopcze! W me oko milczące
Spójrz chociaż! Nie zechcesz... wiem przecież
Ach czuję się dziś jak to słońce:
Zimowe i głupie, na świecie


.jpg)





