Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Lem Stanisław. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Lem Stanisław. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 29 września 2024

"Niezwycieżony" Lem


Niezwycieżony, choć niewątpliwie przynależy do science fiction, nawet można go zakwalifikować do militarnej odmiany tego gatunku literackiego, to jednocześnie ma w sobie dużo z fantastyki grozy z jej klimatem rosnącego poczucia zagrożenia. Opowiada o ekspedycji ratunkowej na pustynną planetę Regis III krążownika międzygwiezdnego, tytułowego, Niezwyciężonego. Celem misji jest odkrycie, co stało się z bliźniaczym statkiem kosmicznym Kondor i jego załogą. Parę lat wcześniej Kondor przesłał meldunek o bezpiecznym lądowaniu. Następną wiadomością była seria dziwnych impulsów, nie mających żadnego sensu, potem zaś kontakt się urwał. 
 
Powieśc jest zwięzła, wciągająca i napisana, jak zawsze u Lema, znakomicie. Tekst intryguje począwszy już od pierwszego zdania: "Niezwyciężony", krążownik drugiej klasy, największa jednostka, jaką dysponowała baza w konstelacji Liry, szedł fotonowym ciągiem przez skrajny kwadrant gwiazdozbioru. Jak widać już na tym przykładzie opisy są nasycone terminami naukowymi i technicznymi dotyczącymi kosmosu, samej planety, narzędzi, broni będącej na wyposażeniu statku kosmicznego, co dobrze buduje wiarygodnośc przedstawionej rzeczywistości. Jednocześnie jest tu parę interesujących drobiazgów budzących i uśmiech, i pewnego rodzaju wzruszenie, a związanych z przewidywaniem rozwoju technologii w przyszłości, na przykład: obok sprzętu wytwarzającego silne pole siłowe, służące ochronie rakiety, mapy nieba są nadal papierowe i przechowywane w rulonach. Chociaż opisy mogą sprawić lekką trudność w czytaniu i trzeba się z nimi oswoić, to są też niezwykle plastyczne i uruchamiają wyobraźnie - świat wykreowany przez Lema niemal się widzi. 

Pod atrakcyjną fabułą Niezwyciężonego kryje się jeszcze kilka warstw dotyczących kwestii filozoficznych i dylematów moralnych. Są tu bardzo ciekawe rozważania na temat ewolucji i kierunków, jakie może obrać. Stawiane są pytania o granice ludzkiej nauki, poznania, wreszczcie ekspansji. Pojawiają się więc kwestie, czy człowiek ma prawo ingerować, choćby tylko własną obecnością, w zastaną rzeczywistość. Czy nie lepiej byłoby, zamiast wprowadzać własne zasady, zostawić ją w spokoju. Nie wszystko i nie wszędzie jest dla nas - jak stwierdza główny bohater książki Rohan, pełniący funkcje zastępca dowódcy statku. Z łatwością można mu przytaknąć i kibicować, podobnie jak i całej załodze, bo łatwo zaangażować się w losy grupy bardzo inteligentych specjalistów wykorzystujących swoją wiedzę i wszystkie umiejętności w walce z niebezpieczeństwem. Jednak okazuje się, że wszystkie narzędzia, broń, technika, a więc stojąca za nimi nauka okazują się niewystarczające. Więc może trzeba się uciec do czegoś innego. Tu pojawia się zasadniczy i najciekawszy element Niezwyciężonego - pokazanie jak funkcjonuje ludzki umysł w zetknięciu się z nieznanym, które dodatkowo stanowi zagrożenie. Jak bez trudu przychodzi ludziom myślenie w kategoriach: my - oni. Zaś jeszcze bardziej fascynujące jest to, w jaki sposób ukazane są unikalne, charakterystyczne dla ludzi cechy (w kontraście do tego, co się dzieje na planecie), takie jak: zdolność do (auto)refleksji, budowania więzi z innymi ze stojącym u ich podstaw zaufaniem, wreszcie umiejętnośc przeniknięcia sposobu myślenia czy działania innego, i takiego obrócenia tego na swoją korzyść (a więc manipulacji), aby znaleźć wyjście z sytuacji. Przy czym innym niekoniecznie jest obca forma życia, może też być drugi człowiek. Z tej perspektywy kulminacyjnym punktem powieści wydaje się rozdział zatytułowany Rozmowa, przedstawiający psychologiczną rozgrywkę między Rohanem a dowódcą statku. W mistrzowski sposób pokazane jest tam takie specyficznie ludzkie połączenie manipulacji i (paradoksalnie) zaufania. 

Sceptyczny cytat z Solaris, wcześniejszego utworu pisarza: Wcale nie chcemy zdobywać kosmosu, chcemy tylko rozszerzyć Ziemię do jego granic.(...) Nie szukamy nikogo oprócz ludzi. Nie potrzeba nam innych światów. Potrzeba nam luster - pasuje także do wymowy tej powieści. A jednak, można chyba widzieć Niezwyciężonego jako dość optymistyczną książkę Lema, bo tu lustra pokazują piękne cechy człowieka, takie jak odwaga i zdolność do poświęcenia się wypływające z solidarności z innymi.


poniedziałek, 8 listopada 2021

"Solaris", Lem

  Solaris podejmuje jeden z głównych tematów literatury science fiction: kontakt z obcą cywilizacją, chociaż lepszym określeniem w tym przypadku będzie: z inną formą rozumnego życia i czyni to w sposób olśniewający. Jest to najsłynniejsza książka Lema i nie bez powodu. Fascynująca w tej powieści jest jej głębia, złożoność, podatność na różne interpretacje, ujawniająca się zwłaszcza przy kolejnych lekturach. 

 Akcja Solaris rozgrywa się w epoce intensywnego badania kosmosu. Solaris jest planetą krążącą wokół dwóch gwiazd pokrytą plazmatycznym oceanem. Przyciąga uwagę naukowców, gdy okazuje się, że ocean reguluje orbitę po której krąży planeta. Po odkryciu tego faktu pytania zaczynają się mnożyć. Jak to robi? Czy ocean jest formą rozumnego życia zdolną do działań na skalę kosmiczną? Czy można z nim nawiązać kontakt? W momencie rozpoczęcia powieści poszukiwania rozwiązania zagadki Solaris trwają już przeszło sto lat. Biblioteki puchną od naukowych książek poświęconych najróżniejszym hipotezom. Pełne są opisów tajemniczej twórczości oceanu, który ze swojej plazmy buduje piękne, niesamowite konstrukcje, ponazywane i sklasyfikowane przez ludzi (symetriady, mimoidy), choć ich znaczenie, czy cel powstania pozostaje nieznany. Powieść rozpoczyna się przybyciem jednego z badaczy, Kelvina, na istniejąca na Solaris stację badawczą. Stacja zdaje się być zaniedbana i pogrążona w chaosie. Spotkany przez Kelvina inny członek załogi Snaut jest pijany i przerażony, na pograniczu ataku paniki. Jedyne, co udaje się Kelvinowi z niego wydobyć to dziwaczne ostrzeżenia: Gdybyś zobaczył kogoś innego... To... nie rób nic. (...) Zachowuj się, jakby... bądź przygotowany na wszystko.  (...) Nie... atakuj. Wkrótce okazuje się, że inny uczestnik grupy badawczej na Solaris popełnił niedawno samobójstwo.

 Solaris to na pewno powieść o tym, że potrzeba poznania jest istotą człowieczeństwa. Człowiek dąży do poszukiwania odpowiedzi na wszystko, co jeszcze nieodgadnione. Tragizm polega na tym, że poznanie czy zrozumienie leży poza zasięgiem ludzkich możliwości. Książka świetnie pokazuje bezradność ludzi wobec innej formy życia, zawodność nauki, to, że mimo starań, nie da się wyjść poza to, co ludzkie: 
 
Człowiek zabiera ze sobą na podbój kosmosu cały balast ziemskich wspomnień. Wcale nie chcemy zdobywać kosmosu, chcemy tylko rozszerzyć Ziemię do jego granic. Jedne planety mają być pustynne jak Sahara, inne lodowate jak biegun albo tropikalne jak dżungla brazylijska. Jesteśmy humanitarni i szlachetni, nie chcemy podbijać innych ras, chcemy tylko przekazać im nasze wartości i w zamian przejąć ich dziedzictwo. Mamy się za rycerzy świętego Kontaktu. To drugi fałsz. Nie szukamy nikogo oprócz ludzi. Nie potrzeba nam innych światów. Potrzeba nam luster. Nie wiemy, co począć z innymi światami. Wystarczy ten jeden, a już się nim dławimy. Chcemy znaleźć własny, wyidealizowany obraz; to mają być globy, cywilizacje doskonalsze od naszej, w innych spodziewamy się znowu znaleźć wizerunek naszej prymitywnej przeszłości. Tymczasem po drugiej stronie jest coś, czego nie przyjmujemy, przed czym się bronimy, a przecież nie przywieźliśmy z Ziemi samego tylko destylatu cnót, bohaterskiego posągu Człowieka! Przylecieliśmy tu tacy, jacy jesteśmy naprawdę, a kiedy druga strona ukazuje nam tę prawdę — tę jej część, którą przemilczamy — nie możemy się z tym zgodzić.

Przy powtórnej lekturze, gdy już nie czyta się łapczywie, by dowiedzieć się co dalej, uderza, jak bardzo początek powieści jest niepokojący. Gdy wzburzony enigmatycznością Snauta Kelvin wybucha: Kogo mogę zobaczyć? Ducha? - w pewnym sensie ma rację. Solaris czerpie pełnymi garściami z konwencji horroru. To też historia o nawiedzonym domu w odludnej okolicy, gdyż nie ma nic bardziej odizolowanego niż stacja kosmiczna; z takimi rekwizytami jak: poczucie bycia obserwowanym przez złowrogą, nieokreśloną siłę, klasycznym motywem klamki, która się porusza i przytrzymuje się ją z całej siły, aby coś nie weszło do pokoju, z wątkiem szaleństwa, kiedy myśli się, że oszalało się na widok dziejących się niezrozumiałych rzeczy i przeprowadza się próby, aby sprawdzić, czy rzeczywistość nie jest jedną wielką halucynacją. 

 Przy drugim czytaniu zwróciłam uwagę jeszcze na dwie rzeczy. Po pierwsze, wcześniej mi to umknęło, że wszystko, co się wydarza na Solaris jest konsekwencją złamania obowiązujących zasad etycznych i prawa. Naukowcy przeprowadzają nielegalny eksperyment, łamiąc przy tym konwencję, która zabraniała im stosowania takich metod w stosunku do istot żyjących i świadomych, jakim niewątpliwie jest ocean. Po drugie jak bardzo jest to książka o pamięci. Dokładnie o pamięci niechcianej przywołującej straszne wydarzenia, tragedie, rzeczy wstydliwe, które bohaterowie książki chcą wymazać ze swojego umysłu, a one tak czy inaczej powracają. Na Solaris w sensie bardzo dosłownym, chociaż są brutalnie zabijane, następnego dnia zjawiają się ponownie. Są jeszcze inne pytania stawiane przez powieść a zawarte w opowiedzianej tu bardzo zawikłanej historii miłosnej, na przykład: czy pamiętamy (kochamy) ludzi czy tylko wyobrażenia o nich, ich odbicia w naszej psychice. Czy można odtworzyć tożsamość człowieka? Wspaniała książka, która na zawsze zostaje z czytelnikiem.
_____________
Sposób powstania książki też jest dość niezwykły. Stanisław Lem o pisaniu Solaris opowiadał w wywiadzie rzece Tako rzecze... Lem (tu cytat)

wtorek, 21 września 2021

10 najlepszych opowiadań Stanisława Lema

 Poniżej znajduje się lista moich ulubionych opowiadań Lema. Przy jej tworzeniu korzystałam z następujących zbiorów: Fantastyczny Lem, Opowieści o pilocie Pirxie i Zagadka. Fantastyczny Lem to antologia opowiadań wybranych przez czytelników. Tak głosi przynajmniej podtytuł. Jednak z posłowia wynika, że nie do końca tak było. Zbiór jest wynikiem pewnego kompromisu. Nie zagłębiając się w szczegóły, wydawnictwo przeprowadziło plebiscyt wśród czytelników, by na końcu pozwolić Lemowi wykreślić z listy niezbyt lubiane przez niego utwory. Wśród piętnastu opowiadań składających się na tę antologię dominują te z powszechnie znanych książek: Dzienników gwiazdowych, Doskonałej próżni, Cyberiady, Bajek robotów. Stanowi więc ten zbiór dobry przegląd krótkich utworów Lema i punkt wyjścia do dalszej lektury. Nie do końca jednak mnie ten wybór przekonał, bo brakuje w nim kilku opowiadań, które bardzo lubię, więc sięgnęłam jeszcze do Opowieści o pilocie Pirxie i Zagadki - tomu opowiadań z lat dziewięćdziesiątych, który zawiera teksty osobne, niepasujące do żadnego z wyżej wymienionych cykli utworów. Z dotychczas przeczytanych opowiadań Lema zamieszczone poniżej podobały mi się najbardziej. Kolejność na liście jest alfabetyczna. 
 
1. Alister Waynewright "Being Inc." 
Opowiadanie ze zbioru Doskonała Próżnia, na który składają się recenzje nieistniejących książek. Tu mamy omówienie książki Alistera Waynewrighta opowiadającej o świecie, w którym wydarzenia, zachodzące w życiu nabywa się w firmach, specjalizujących się w takiej działalności. Utwór jest dlatego interesujący, że pokazuje niepokojące zacierania się różnicy między tym co sztucznie wytworzone a przypadkowe, naturalne.

2. Ananke 
Ostatni utwór ze zbioru Opowieści o pilocie Pirxie. Rzecz dzieje się na Marsie, w okresie jego intensywnej kolonizacji i wszystko, co niezbędne do życia należy dostarczać z Ziemi. Niestety pierwszy olbrzymi statek dostawczy, który miał lądować na Marsie ulega dziwnemu wypadkowi. Pirx stara się pomóc w śledztwie. To powiadanie jest tak poruszające, bo jego tytuł - Ananke, które to słowo oznacza grecką boginię, będąca uosobieniem konieczności - ściśle współgra, i to na wielu poziomach, z treścią: z zachodzącymi w opowiadaniu wydarzeniami i decyzjami podejmowanymi przez bohaterów.  

3. Ciemność i pleśń 
Mroczna, choć nie pozbawiona specyficznego humoru opowieść o niebezpiecznym wynalazku, który trafia do osoby niczego nieświadomej. 

4. Formuła Lymphatera 
To jedno z serii opowiadań o naukowcach, w których granica między genialnością a szaleństwem zostaje zatarta i czytelnik nie ma pewności, czy bohaterowie naprawdę dokonali przełomowego odkrycia, jak sami twierdzą, czy też nie. Lemowi zaś ten utwór służy do poruszenia jednego z jego ulubionych tematów - istnienia sztucznej lub poza ziemskiej świadomości o inteligencji znacznie przewyższającej ludzką i konsekwencji z tego wynikających.  

 
5. Inwazja z Aldebarana  
Zabawne opowiadanie o inwazji obcych na Ziemię. Napisanie czegoś więcej o Inwazji z Aldebarana byłoby zepsuciem przyjemności z lektury.
 
6. Jak Erg Samowzbudnik bladawca pokonał
Bajka będąca w gruncie rzeczy wersją baśni o Śpiącej Królewnie. Podobnie jak jak inne utwory zamieszczone w Bajkach robotów jest groteskową opowieścią osadzoną w świecie przyszłości, w którym roboty opowiadają swoim dzieciom bajki na dobranoc często strasząc je bladawcem - istotą z pozoru słabą i kruchą, obdarzoną jednak przyrodzoną chytrością i jadowitą niesłychanie. 
 
7. Jak ocalał świat 
Jedno z opowiadań z cyklu Cyberiada. Nie znajduje się w żadnej książce pokazanej na zdjęciu, ale pamiętam je bardzo dobrze, bo to chyba pierwsze opowiadanie Lema jakie przeczytałam. Bohaterami tej zabawnej opowieści, podobnie jak całej Cyberiady są dwaj zaprzyjaźnieni ze sobą konstruktorzy (prawie wszechmocne, antropomorficzne roboty): Trurl i Klapaucjusz, którzy nieustanie ze sobą rywalizują. Otóż Trurl, aby się popisać przed Klapaucjuszem pokazuje mu zbudowaną przez siebie maszynę potrafiącą stwarzać rzeczy na literę n. Klapaucjusz usiłuje udowodnić, że maszyna jest do niczego i oczywiście wynikają z tego same kłopoty.

8. Maska
Bardzo niezwykłe opowiadanie stojące gdzieś na skrzyżowaniu science fiction i fantasy (może nawet horroru, bo wprost z tego gatunku wyjęta jest scena z lustrem). Oto mamy napisaną w pierwszej osobie opowieść, najpierw o narodzinach świadomości, potem o odkrywaniu siebie, swojego powołania. Poszukiwanie odpowiedzi na pytanie: kim naprawdę jestem prowadzi do pytań o wolną wolę i możliwość wyboru.

9. Podróż dwudziesta pierwsza
Ten utwór należy do zbioru Dzienników gwiazdowych, których głównym bohaterem jest Ijon Tichy, niestrudzony badacz kosmosu i obcych cywilizacji. W Podróży dwudziestej pierwszej trafia na planetę, na której zaszło szereg rewolucji biotycznych obdarzających mieszkańców tego świata absolutną wolnością w zakresie kształtowania swojego ciała i psychiki. Konsekwencje takiej wolności pokazane są z rozmachem w sposób satyryczno-groteskowy. Wszystko to służy postawieniu pytań o relacje między biologią a wiarą.
 
10. Terminus
Drugi w tym zestawieniu tekst z Opowieści o pilocie Pirxie, z charakterystycznym dla tego zbioru utworów tematem. Mianowicie opowiadają one o zjawiskach, rzeczach dziejących przy zetknięciu się człowieka i maszyny. Oto Pirx ma sterować dużą przestarzałą rakietą, która owszem przeszła remont, ale widać, że wymieniono tylko części niezbędne do lotu, reszta nosi wyraźne ślady zniszczeń. Na wyposażeniu znajduje się też stary robot, który bezwiednie odtwarza tragiczne losy poprzedniej załogi statku kosmicznego. 

sobota, 22 maja 2021

"Katar", Stanisław Lem

 W Katarze Lem postanowił pobawić się słynnym zdaniem: Zobaczyć Neapol i umrzeć, i potraktować je dosłownie. Fabuła powieści rozgrywa się w nieokreślonej bliżej przyszłości i skupia na cudzoziemcach, którzy przyjeżdżają do Neapolu, i giną w tajemniczych okolicznościach, a są one tak charakterystyczne, że przyciąga to uwagę policji. Gdy dochodzenie utyka w martwym punkcie, śledczy postanawiają przeprowadzić symulację - odtworzyć tryb życia nieszczęśników w Neapolu. Do tego zadania znajdują osobę, z jednej strony maksymalnie podobną do ofiar, z drugiej posiadającą w wysokim stopniu zdolność uważnej obserwacji i natychmiastowego działania. Jest to były astronauta, który nie poleciał na Marsa z powodu kataru, a dokładniej uczulenia na pyłki traw.

 Katar jest drugą po Śledztwie, powieścią napisaną przez Lema w konwencji kryminału. Świetnie zbudowane jest tu napięcie i czytelnik kibicuje głównemu bohaterowi, by udało mu się rozwikłać tajemnicę. Czyta się tę książkę bardzo dobrze, choć pisarz mógłby podarować sobie nic nie wnoszące, ani do przebiegu akcji, ani do tematu utworu, uwagi na temat ruchu feministycznego. Wiadomo jednak ogólnie, że wątki opisujące kobiety Lemowi niespecjalnie się udawały. To są jednak drobne wady, które nie powinny przesłonić wartości książki.

 Katar charakteryzuje się tym, że główny temat powieści w sposób bardzo ścisły i mistrzowski spleciony jest z zagadką kryminalną, jeśli więc ktoś nie chce utracić choćby części przyjemności odkrywania na własną rękę tego, co się wydarzyło, proszę dalej nie czytać.


 W książce popularnonaukowej Natalie Angier: Kanon. Wyprawa galopem przez piękne podstawy nauki opisany jest pewien eksperyment. Studenci zostają w nim podzieleni na dwie grupy. Pierwsza rzuca sto razy monetą i zapisuje wyniki - orzełek albo reszka. Studenci z drugiej grupy mają sobie wyobrazić, że rzucają monetą sto razy, i też zanotować wyniki tych wydumanych rzutów. Jest to eksperyment mający na celu uświadomienie młodym ludziom zaczynającym swoją przygodę ze statystyką, jak odbiega ta dziedzina nauki od sposobu funkcjonowania ludzkiego umysłu na co dzień. Komuś, kto nie zna się na statystyce i wymyśla wyniki, zadrży ręka i nie zapisze siedmiu reszek pod rząd. Podczas, kiedy naprawdę rzuca się monetą raz za razem, trafia się wiele monotonnych serii w rodzaju sześciu kolejnych orzełków albo dziesięciu reszek z rzędu. Bowiem to, co naprawdę losowe może wyglądać nie dość losowo, lub wręcz na coś podejrzanie zmanipulowanego. Łatwo przypisać temu ukryty sens. I to właśnie zderzenie ludzkiej potrzeby poszukiwania przyczyn, naturalnej skłonności do widzenia wzorów ze skomplikowaną, złożoną, rządzoną przez przypadek rzeczywistością jest tematem powieści Lema. Katar można wręcz nazwać kryminałem statystycznym. To zderzenie widać na poziomie perypetii bohatera (i innych postaci też), z finałową sceną halucynacji na czele, kiedy umysł bohatera usiłuje połączyć wszystkie zdarzenia, uporządkować je, choćby nawet w absurdalny sposób. Widoczne to jest też w opisie powieściowego świata, podkreślającego jego chaotyczny charakter - zatłoczone autostrady, lotniska, zamachy terrorystyczne, gra wywiadów, eksperymenty naukowe, które wymknęły się spod kontroli.

 Oprócz pokazania mechanizmu przypisywanie ukrytego sensu temu, co jest czysto losowe, powieść stawia pytania o poznawalność rzeczywistości, na przykład: jak odróżnić przypadkowe zjawiska od tych jeszcze niepoznanych, jak wybrać z wielości faktów te istotne; jest to, jak stwierdza jedna z postaci:

Klasyczny dylemat badania nieznanych zjawisk. Po to, żeby porządnie odgraniczyć trzeba znać mechanizm przyczynowy, a po to żeby znać mechanizm przyczynowy, trzeba zjawiska dobrze odgraniczyć. 
 
 Wymowa Kataru jest jednak optymistyczna. Wprawdzie: próbowanie rozwiązywania problemów poznawczych z różnych stron powoduję (...) mnożenie się zagadnień niż ich rozwiązywanie, czego ilustracją jest w powieści nieformalne, interdyscyplinarne zebranie, które kończy się niczym. Jednak nieustanne wysiłki, duża liczba prób rozwiązania zagadki, czy szerzej rzecz biorąc poznania rzeczywistość, przyniosą w końcu rezultaty, choćby przez przypadek.

piątek, 26 marca 2021

"Szpital Przemienienia", Stanisław Lem

 Szpital Przemienienia jest jedyną w dorobku Stanisława Lema powieścią niefantastyczną. Został ukończony w roku 1948, tuż przed proklamowaniem socrealizmu jako obowiązkowej doktryny twórczej w Polsce Ludowej. Jak pisze Jerzy Jarzębski w posłowiu następne książki stanowiące kontynuacje Szpitala przemienia i tworzące wraz z nim całość zatytułowaną Czas nieutracony zostały na Lemie wymuszone i ich wartość literacka stopniowo się obniżała z powodu narzuconych pisarzowi wątków partyjno-komunistycznych. Lem nie dawał w czasach późniejszych zgody na wznawianie drugiej i trzeciej części trylogii twierdząc, że w żadnej mierze nie odpowiadają one jego zamysłom twórczym.

 Szpital Przemienienia jako powieść stanowi zamkniętą całość. Opowiada o młodym lekarzu, Stefanie Trzyniecki, który rozpoczyna praktykę w szpitalu dla umysłowo chorych w samych początkach okupacji niemieckiej, na początku marca zapewne, skoro scena (znakomita!) pogrzebu poprzedzająca zatrudnienie rozgrywa się, jak wyraźnie jest napisane, pod koniec lutego 1940 roku. Powieść kończy się jesienią tego samego roku. Jednak opis pewnych realiów, wskazuje, że rzecz dzieje się później, po ataku na Związek Radziecki w 1941 i wkroczeniu Niemców na ziemie zabużańskie. Rzeczywistość ta była bliższa Lemowi, który spędził całą wojnę we Lwowie. 

Na marginesie: na temat swoich wojennych przeżyć Lem wypowiadał się bardzo niechętnie ponieważ prowadziło to do rozmowy o jego żydowskich korzeniach i bolesnego tematu losów dalszej rodziny (oprócz rodziców Lema wszyscy zginęli). Wiedza o tym okresie życia Lema jest niewątpliwie ograniczona. Szerzej wszystkie te niewiadome wskazują Wojciech Orliński w biografii Lem nie z tej ziemi i Agnieszka Gajewska w monografii Zagłada i gwiazdy. Przeszłość w prozie Stanisława Lema, która pokazuje też obecność wątków, bardzo często zamaskowanych, autobiograficznych i historycznych a dotyczących Holokaustu w prozie pisarza. Wiedząc to, całkiem inaczej czyta się Szpital Przemienienia oraz poszczególne sceny powieści, jak na przykład tę, w której Stefan Trzyniecki zostaje ostrzeżony by nie kręcił się po okolicy, bo zostanie wzięty za Żyda. I zdanie: To mu się niekiedy trafiało

 Szpital, w którym Stefan podejmuje praktykę położony jest na uboczu, całkiem poza światem, jakby poza okupacją. Niemcy, wojna, klęska wszystko to jest dalekim echem. Jednak, jak mówi Sekułowski, jeden z pacjentów: Dom wariatów zawsze był wyciągiem duchowym epoki. Wszystkie skrzywienia, garby psychiczne i dziwactwa tak są rozpuszczone w normalnym społeczeństwie, że trudno je uchwycić. Dopiero tu, w koncentracie, ukazują jasno oblicze swoich czasów. Oto muzeum dusz... przy czym te eksponaty, które pokazuje autor to zarówno pacjenci, jak i lekarze, a właściwie bardziej ci ostatni. Ich portrety są pogłębione i bywają bardzo uszczypliwe czy szydercze wręcz. Na przykład taka opinia o jednym z nich: człowiek niewątpliwie wykształcony, ale inteligencję miał jak ogródek japoński - niby mostki, dróżki, wszystko pięknie, ale bardzo ograniczone.  

 Wśród pacjentów szczególnie jeden wywiera na Stefanie duże wrażenie, wspomniany wyżej Sekułowski, nihilista, ekscentryczny artysta. Między nim a Stefanem ustala się relacja mistrz uczeń. Ich wzajemne stosunki Lem punktuje krytycznymi opiniami innych osób. Stefan nie za bardzo zważa na te uwagi, bo to tylko wnioski prostej pielęgniarki i poczciwego wiejskiego księdza, też zresztą pacjenta. Nihilistyczne poglądy Sekułowskiego znajdują tak żywy odbiór u Stefana ponieważ czuje on już wcześniej bardzo ostro nieadekwatność tradycyjnego systemu wartości, istniejących hierarchii, sposobów zachowania w stosunku do rzeczywistości - czuł w piersi pieczenie jakiegoś żaru demaskatorskiego (...) raziło go już wszystko, z żalami za utraconą ojczyzną włącznie, którym towarzyszyły żwawe ruchy sztućców i szczęk

 Jednak burzliwe dyskusje stanowią ornament, ważny, choć błazeński, do zdarzeń dziejących się w powieści. Poprzez zarówno rozmowy, ale przede wszystkim wydarzenia stawiane są zasadnicze pytania etyczne (na przykład: o granice eksperymentu w nauce) i filozoficzne o naturę świata i życia, o przypadkowość i absurd istnienia, o istotę człowieczeństwa wreszcie. Szczególnie silnie wybrzmiewa to w finale powieści zatytułowanym Acheron. Słowo to oznacza po grecku lament. Acheron jest według mitologii rzeką w Hadesie z dwoma dopływami, których nazwy tłumaczone dosłownie brzmią palący jak ogień i oskarżony. Okoliczności ekstremalne, w których znaleźli się bohaterowie powieści, weryfikują wszystkie słowa, które padły wcześniej, każdą postawę, stawiając ich w sytuacji bez wyjścia, bezradnych. Można się tylko miotać w próbach, przeważnie bezskutecznych, ocalenia życia własnego i innych ludzi.

sobota, 12 września 2015

12 września - rocznica urodzin Stanisława Lema

"Obawiam się, że nieco pana zmartwię, gdyż bardzo niewiele potrafię dziś powiedzieć historii powstawania moich utworów. Wydaje mi się bowiem, że każda książka zaciera historię swojego powstawania. Realizacja jakby nakłada się na proce krystalizacji utworu. Nie zawsze wygląda to tak, że książka koduje się w pamięci jako swoista rzeka o wielu dopływach, które przejawiają tendencje dośrodkowe. Ilekroć wchodziłem w jakieś boczne koleiny, by je potem odtrącić, wówczas wszystko ulegało dokładnemu wymazaniu, co było spowodowane tym, że częstokroć niszczyłem wszystko, co posiadałem w maszynopisie. Gdybym mógł zobaczyć te bruliony, zapewne sam bym się zdziwił, jak dalece kształt ostateczny książki różnił się od tego, co ją poprzedziło. Jest bowiem tak - o czym już wspomniałem - że pracowałem metodą prób i błędów.
Źródło ilustracji

Powiem na przykład, że ostatni rozdział Solaris napisałem po rocznej przerwie. Książkę zmuszony byłem odłożyć, gdyż sam nie wiedziałem, co zrobić ze swoim bohaterem. Dzisiaj nie potrafię nawet odnaleźć tego "szwu" - miejsca, w którym została "sklejona". Mało tego, nie wiem nawet, dlaczego nie potrafiłem jej przez tak długi czas skończyć. Pamiętam tylko, że pierwszą część pisałem jednym zrywem, potoczyście i szybko, a drugą dokończyłem po długim czasie w jakimś szczęśliwym dniu czy miesiącu.
Większość książek napisałem metodą, którą pająk tka sieć. Jeśli pan takiego pająka sekcjonuje dowolnym sposobem, to nawet pod mikroskopem elektronowym nie wyekstrahuje pan z jego ganglionów żadnego planu sieci. W gruczołach też nie odnajdzie pan żadnych sieci, lecz płyn, który krzepnie w powietrzu. Pająk posiada całą baterię tych gruczołów, z których wytryskuje ciecz, by formować ją potem przy pomocy tylnych nóg w wałeczek. Podobnie jest ze mną. Nie jest bowiem tak, że mam w głowie gotowy zarys całości, a potem, drżąc z obawy, aby go nie zapomnieć, zapisuję jak najszybciej. Po prostu pisałem, a "to" się działo.
Kiedy wprowadziłem Kelvina na stację solaryjską i kazałem mu zobaczyć przestraszonego i pijanego Snauta, sam jeszcze wiedziałem, co go przerażało, nie miałem zielonego pojęcia, dlaczego Snaut zląkł się zwyczajnego przybysza. W tym momencie nie wiedziałem, ale wkrótce się miałem dowiedzieć, bo przecież pisałem dalej."
_____________
Stanisław Lem (1921 - 2006)
Tako rzecze... Lem,
Stanisław Lem, Stanisław Bereś.   

sobota, 25 października 2014

Lista ulubionych powieściopisarzy

Dzień trzynasty - ulubiony autor

Usiadłam i napisałam listę wszystkich autorów, których lubię i niestety wyszło ponad kilkadziesiąt nazwisk. Przez chwilę rozważałam wylosowanie dziesięciu. Potem wymyśliłam kryteria przedstawione poniżej w punktach i zaczęłam wielkie wykreślanie.

1. Na początek idąc na łatwiznę usunęłam poetów, dramaturgów, eseistów, popularyzatorów nauki.

2. Wśród powieściopisarzy wymazałam tych, o których już pisałam (dzień 2, 3, 9)

3. Potem skreśliłam tych, którzy piszą  typ literatury, który mi nie odpowiada, na przykład horrory.
4. Ponieważ tytuł dzisiejszego wyzwanie brzmi: ulubiony autor a nie ukochana książka (Kubuś Fatalista i jego pan, Mistrz i Małgorzata, Władca pierścieni, Nędznicy, Żart, Dżuma i inne), pozbyłam się twórców uwielbianych utworów. Bo tak na prawdę nie czytałam ich innych książek lub uważam je za gorsze. Jeśli przyjęłam kryterium dwóch dzieł, pojawiło się pytanie, co zrobić z autorkami, które napisały tylko jedną książkę jak Emilii Brontë czy Harper Lee.

5. Wyrzuciłam pisarzy, których lubię bardziej niż ich dokonania. Bo po prostu z felietonów, wywiadów, działalności publicznej wydają się świetnymi ludźmi. Piszą bardzo dobre książki, ale brakuje tego "czegoś", by pozycje te znalazły się w osobistym rejestrze ważnych i wyjątkowych.

6. Ominęłam też autorów, których twórczość poznałam dopiero w tym roku (lista z wpisu pierwszego), bo potrzebuję nabrać dystansu. Może za dwa lata nie będę ich w ogóle pamiętać.

Kto został? Lista (kolejność dowolna):
Margaret Atwood


Jane Austen
Kazuro Ishiguro
Tove Jansson
Ursula K. Le Guin
Stanisław Lem
  
Astrid Lindgren
Teodor Parnicki
Ian McEwan
Erich Maria Remarque
Harper Lee
Emily Brontë