(...) prasa pierwszego dnia ogłasza zamach, a wojsko w pośpiechu skrobie sobie nowe, ulepszone regulaminy, których nie będzie przestrzegać tak samo, jak starych.
- Nikt nie chce zostać posądzony o bezczynność.
(...)
bezczynność byłaby lepsza od tego, co się dzieje. To krwią się skończy,
tylko nie wiem jeszcze jak: kolejnym wypadkiem czy skazaniem kogoś
niewinnego, bo co to za wypadek bez sprawcy.
Powieść ma polifoniczny charakter. Bardzo wierne historycznie odtworzenie wydarzeń związanych z wybuchem w Cytadeli - śledztwo, załatwianie politycznych interesów, działanie wywiadu, prasy - ukazane jest z perspektywy wielu osób. Choć nie ma tu bardzo pogłębionych portretów psychologicznych bohaterów, wszyscy nakreśleni sa wyraziście, świetnie rozumie się motywy ich działania. Niektóre zaś postacie budzą żywą sympatię. Ta polifonia głosów spięta jest cytatami ze Słowackiego. Tytuł każdego rozdziału zawiera nazwisko osoby, która odgrywa główną rolę w tym
fragmencie powieści, a potem cytat z twórczości poety pasujący do treści. Wybór Słowackiego jest, z jednej strony w pewien sposób oczywisty, z drugiej ma głębszy sens. Oczywisty, ponieważ powieść portretuje pokolenie, które poezję Słowackiego powszechnie czytało. I co bardziej istotne, akcja rozgrywa się w dużej mierze w środowisku pepeesowców i byłych legionistów Piłsudskiego. Wiadomo, że Józef Piłsudski najwyżej cenił z polskich wieszczów właśnie Juliusza Słowackiego. Świadczy o tym choćby fakt, że to jego osobiste zaangażowanie przyczyniło się do sprowadzenia prochów poety z Francji i pochowania ich na Wawelu. Słowa Piłsudskiego o Słowackim przytaczane są w powieści kilka razy poczynając od jej motta: Słowacki, jako
żywa prawda życia, jest między nami. W tym miejscu zaczyna się zabawa. Autor wpadł bowiem na karkołomny pomysł, który działa świetnie, ponieważ książka jest znakomicie napisana. A mianowicie, motto powieści zostaje potraktowane dosłownie. Słowacki
występuje w książce pod własnym herbem Leliwa w postaci ducha, czy też upiora nawiedzającego Polskę. Towarzyszy postaciom i komentuje wydarzenia oraz przewiduje przyszłe wypadki. Jest to zręczny zabieg pozwalający zachować spoistość powieści i podreślić jej tematykę, bowiem pod literacką zabawą kryje się rozprawa z romantycznym mitem. I o ile cały utwór napisany jest językiem stylizowanym na dwudziestolecie międzywojenne, tak rozdziały, w których Słowacki zabiera głos, naszpikowane są gęsto parafrazami cytatów z twórczości poety, a przynajmniej tak się wydaje, przy czym niektóre fragmenty brzmią niepokojąco, zwłaszcza te mówiące o konieczności przelewu krwi, by umocnić narodowego ducha.
Niezwykle wiarygodny i złożony jest w Azardzie obraz Polski początku lat dwudziestych ubiegłego wieku. Namacalny zarówno w pokazywaniu szczegółów codzienności (prześwietlenia rentgenowskie jako najnowsza metoda diagnostyczna), jak i znakomity w przedstawieniu początków powstałego po roku 1918 państwa. A istnieje ono zaledwie pięć lat i ma krwawą wojnę ze Związkiem Radzieckim za sobą. Dominuje chaos, na który składają się, między innymi: inflacja, problemy gospodarcze, ogromne napięcia polityczne prowadzące do zabójstw, z morderstwem prezydenta Narutowicza na czele. Strajki i protesty społeczne kończą się strzelaniem do manifestujących na ulicach. Pytanie, czym różni się polska władza w 1923 roku od carskiej, wisi w powietrzu. Wczorajsi działacze rewolucyjni walczący o wolność kraju, ścigani przez rosyjską ochranę, teraz idą w posły, idą w profesory. Stają się władzą, a władza korumpuje. Powieść na wielu poziomach zderza mit z rzeczywistością i pokazuje że myślenie kategoriami patriotyzmu w rozumieniu romantycznym - przelewu
krwi za ojczyznę, nie jest dłużej adekwatne. Jest, na przykład, taka mikroscena, kiedy jedna z postaci widzi rannego żołnierza leżącego na łożu, pochylająca się nad nim z bandażami kobietę w długiej sukni, w
kącie dziecko z przestraszonymi oczami. Obraz jak z Grottgera - komentuje w myślach ta osoba, wiedząc przecież dobrze, że okaleczony jest majorem, który został ranny, bo wpadł nietrzeźwy do rowu, wracając do domu z sutto zakrapianej kolacji. Romantyczny mit trzyma się jednak mocno. Jedni są zaczadzeni ideologicznie, inni to cynicznie wykorzystują. Uniesienia patriotyczne znakomicie przykrywają i usprawiedliwiają żądzę władzy, manipulacje, bezkarność, w końcu morderstwo.
Należy jeszcze dodać, że Azard jest powieścią niepozbawioną humoru i przede wszystkim niezwykle wciągającą, niemal sensacyjną, co w sumie nie powinno dziwić skoro opowiada o śledztwie w sprawie wybuchu (a właściwie o kilku śledztwach, bo osobno toczy się postępowanie cywilne i wojskowe), o działaniach wywiadu, oraz spiskach. Te ostatnie są zapewne historycznie prawdziwe i stanowią jeszcze jednen dowód, że duch Słowackiego, twórcy Kordiana, świetnie pasuje do tej opowieści.
Znakomita książka z brawurowym pomysłem, pokazująca uniwersalne mechanizmy społeczne i polityczne, a jednocześnie głęboko zanurzona w polskiej historii i literaturze.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Dziękuję za komentarze. Uprzejmie proszę o kilka słów opisu, jeśli ktoś zamieszcza link.