piątek, 27 marca 2026

"Zabijemy Stellę / Piąty rok" Marlen Haushofer


Zabijemy Stellę
i Piąty rok to dwie odmienne nowele Marleny Haushofer, które łączy jednak kilka rzeczy: doskonale nakreślone, pogłębione psychologicznie portrety postaci, delikatna, ale wyraźna obecność symboli związanych z przyrodą, i to, że ta ostatnia odgrywa ogromną rolę w życiu bohaterek, choć w pierwszym utworze jest to zaledwie ogród w mieście, a dopiero w drugim wiejska okolica położona w górach. Bardzo subtelnie, na poziomie pojedynczych zdań, zaznaczony jest też cień wojny.
 
Zabijemy Stellę to studium winy jednostki. Jest to znakomicie ukazany obraz wyobcowania, samotności, ukrytej przemocy i skomplikowanych relacji rodzinnych przykrytych codzienną rutyną i pozorami normalności. Anna, główna postać noweli, dokonuje analizy własnego postępowania i wszystkiego, co się wydarzyło od momentu, kiedy ona i jej rodzina przyjęli pod swój dach Stellę mającą zdobyć zawód w pobliskiej szkole. Opowieść Anny jest stonowana, pełna szczegółów i niuansów, pod spodem zaś buzują emocje szczególnego rodzaju: Mój gniew już dawno wygasł, pozostała tylko groza: zupełnie mną zawładnęła, mieszkam w niej niczym w znienawidzonej przestrzeni. Ta groza wynikająca z poczucia niemożności wyrwania się z psychicznego więzienia każe jej zadawać pytania o winę innych, a także o własną odpowiedzialność. Na ile jej milczenie i bierność przyczyniły się do tragedii? Bardzo bolesna konfrontacja z własną wygodą i tchórzostwem usprawiedliwianymi troską o rodzinę nie niesie żadnej nadziei na zmianę. Anna nie ma złudzeń, dawno się już ich wyzbyła: świat będzie się dalej toczyć, jakby nic się nie stało.  
  
Et in Arcadia ego - śmierć, choć inaczej, jest też obecna w drugim opowiadaniu. Piąty rok to psychologiczny portret małej dziewczynki mieszkającej z kochającymi dziadkami u podnóża gór. Wiejska codzienność, zmieniające się pory roku, dzika i oswojona przyroda - wszystko to, co mieści się w zwrocie odkrywanie świata przez pięciolatkę jest tu znakomicie pokazane. Więcej, subtelnie i wnikliwie przedstawione są także przeżycia wewnętrzne dziecka i jego coraz lepsze rozumienie bliskich osób, relacji między dorosłymi, ich emocji, zwłaszcza smutku związanego ze stratą. Ta Arkadia dzieciństwa bowiem podszyta jest egzystencjalnym niepokojem rodzącym się w wyniku pierwszego zetknięcia się ze śmiercią. Pierwsze uświadomienie sobie kruchości istnienia jest tym dotkliwsze, że bardziej odczuwane na poziomie emocji niż pojmowane, co jeszcze pogłębia fakt, że tak małe dziecko nie posiada umiejętności wyrażenia tego, co czuje i rozumie. Najlepszym przykładem jest tu scena płaczu na cmentarzu. Zachwyca w niej, jak prosto a zarazem przejmująco Marlena Haushofer potrafi pokazać jej sens nadając symboliczne znaczenie przyrodzie. Podobnie zresztą czyni to w pierwszej noweli, tworząc bardzo poruszającą prozę.  
 

sobota, 21 marca 2026

Wiersz na marzec - "Marcowe słońce" Leopold Staff


Marcowe słońce ozłaca
Daleką, szczerą równinę,
Na której, jak okiem sięgnąć, 
Drzewko widnieje jedyne.
 
Jeszcze się nic nie zieleni,
Nago i pusto, jak w stepie,
Tylko wiatr tańczy i hula,
I drzewkiem targa i siepie.
 
A drzewko chwieje gałęźmi
W wesołej z wiatrem przekorze,
Że choć mu liść zwiał w jesieni,
Cienia zwiać z ziemi nie może. 
 

poniedziałek, 16 marca 2026

"Trzy pierścienie" Daniel Mendelsohn


Trzy pierścienie
Daniela Mendelsohna to składający się z trzech części, krótki esej, którego tematykę zapowiada podtytuł: Rzecz o wygnaniu, opowieści i losie. W pierwszej części szkicu autor przywołuje swoje dwie inne, bardzo osobiste książki: pierwszą o wykładach na temat Odysei i podróży śladami Odyseusza, oraz drugą zatytułowaną Zagubieni. W poszukiwaniu sześciorga spośród sześciu milionów, w której próbował zrekonstruować losy swoich krewnych w czasie Holokaustu. Trzy pierścienie podejmują podobne wątki opowiadając o wygnańcach, o utraconym życiu i przeszłości niemożliwej do odtworzenia. Jeszcze jeden temat jest kluczowy dla tego eseju, któremu patronuje dzieło Homera i archetyp tułacza, jakim jest niewątpliwie Odyseusz, a mianowicie sztuka narracji. Szczególną uwagę zaś poświęca Mendelsohn kompozycji pierścieniowej, polegającej, upraszczając, na połączeniu różnych historii - w pierwszej zaczyna się druga, w drugiej trzecia itd, które zazębiając, uzupełniają się wzajemnie, dając czytelnikowi jasny obraz tego, co się wydarzyło.
 
Jedną z wielu postaci przewijających się na kartach książki jest uchodźca z hitlerowskich Niemiec, Erich Auerbach, który swoje wielkie dzieło Mimesis - Rzeczywistość przedstawioną w literaturze Zachodu napisał na wygnaniu w Stambule. Rozprawa ta, do dziś uznawana za klasyczną pozycję dwudziestowiecznej nauki o literaturze, rozpoczyna się od zestawienia i analizy sposobu snucia opowieści charakterystycznego dla Odysei i Biblii. Jak pisze Daniel Mendelsohn: 
 
Są różne sposoby na zdefiniowanie dwóch stylów narracji, które Auerbach przeciwstawia sobie na początku imponującej podróży przez literaturę Zachodu - owe dwa style nie przypadkiem są także dwoma filarami cywilizacji europejskiej.
 
Homerycki, czyli grecki sposób pisania, od którego wybitny krytyk zaczyna swój wywód, można nazwać stylem "optymistyczny". Przypomina jaskrawe światło, które spłaszcza cienie i kontury, stawia na jednym poziomie wszystko, przeszłość i teraźniejszość, historię i legendę - sugerując, że wszystko można poznać, objaśnić, wytłumaczyć. Na przeciwległym biegunie plasuje się mroczny, nieprzenikniony styl hebrajski, "ścieżka" pesymistyczna, która zakłada, że twór pisarski, podobnie jak Bóg, jest nierozpoznawalny i może podlegać (jak przekonuje dalej Auerbach) wyłącznie interpretacji. (...)
 
Zastanawia mnie, że wspomniane style, pesymistyczny i optymistyczny, nie są przeciwstawne, tylko komplementarne, że reprezentują dwa aspekty tego samego złożonego zjawiska, że oba są niezbędne, by je opisać i stanowią nierozerwalną całość (...) 

O ile pierwsza część Trzech pierścieni skupiała uwagę w dużej mierze na sposobie narracji w Odysei, to druga opowiada o niezwykle popularnym siedemnastowiecznym retellingu tejże stanowiącym rozwinięcie przygód Telemacha, a także o tym, jak ta książka autorstwa Françoisa Fénelona, również wygnańca, rezonowała w kulturze europejskiej (o tym, że była powszechnie czytana świadczy choćby fakt, że na ziemiach polskich w XIX wieku ukazało się siedem wznowień tłumaczenia). W sposób niezwykły Daniel Mendelsohn znajduje powiązania między twórczością Fénelona a Proustem i jego dziełem W poszukiwaniu straconego czasu. Wszystko się tutaj łączy, dopełnia, objaśnia. Jeśli, według wyżej przedstawionego podziału, jest to opowieść optymistyczna, to pesymistyczną, komplementarną do niej narrację stanowi trzecia część eseju opowiadająca głównie o twórczości W. G. Sebalda, pokazującą rzeczywistość potrzaskaną, której nie da się odtworzyć, w pełni opowiedzieć, z której pozostały tylko fragmenty, drobiny. 
 
Trzy pierścienie napisane są z wielką lekkością i precyzją. Snując swoje pełne dygresji historie, podając mnóstwo szczegółów, wprowadzając poboczne, jak się zdaje wątki, przywołując powtarzające się obrazy pisarz buduje swój esej w sposób kołowy zarówno w  poszczególnych częściach, jak i nadając całej książce kształt łączących się pierścieni. Dygresje okazują się pętlami i pętelkami, poboczne wątki ściankami narracyjnej szkatułki, powtarzające się obrazy częściami większego wzoru, a związki między wszystkimi szczegółami stają się nagle jasne. Nie ma tu ani jednego nieprzemyślanego zdania. Wszystko się ze sobą splata na wiele różnych sposobów, odnosi wzajemnie do siebie i tematu: wygnania, opowieści i losu. Śledzenie tych wzorów, powiązań poprzez czas i przestrzeń, snutych przez autora sprawia niezwykłą czytelniczą radość.  
 

sobota, 14 lutego 2026

"Trzy róże" Bolesław Leśmian


W sąsiedniej studni rdzawi się szczęk wiadra.
W ogrodzie cisza. Na kwiatach śpią skwary, 
Spoza zieleni szarzeje płot stary.
Skrzy się ku słońcu sęk w płocie i zadra,
O wodę z pluskiem uderzył spód wiadra.
 
Spójrzmy przez liście na obłoki w niebie 
I na promieni po gałęziach załom,
Zbliźmy swe dusze i pozwólmy ciałom
Być tym, czym wzajem pragną być dla siebie!
Spójrzmy przez liście na obłoki w niebie.
 
Woń róż, śpiew ptaków i dwie dusze znojne,
I dwa te ciała, ukryte w zieleni, 
I ten ład słońca wśród bezładu cieni,
I najście ciszy nagłe, niespokojne,
Woń róż, śpiew ptaków i dwie dusze znojne.
 
A jeśli jeszcze, prócz duszy i ciała,
Jest w tym ogrodzie jakaś róża trzecia,
Której purpura przetrwa snów stulecia,
To wszakże ona też nam w pierś pała -
Ta róża trzecia, prócz duszy i ciała!