Centralnym wydarzeniem powieści Karawele António Lobo Antunesa jest Rewolucja Goździków z 1974 roku, kończąca dyktaturę Salazara. Wraz z obaleniem rządu w Lizbonie Portugalia przyznała wolność swoim afrykańskim koloniom, wycofując się między innymi z krwawej wojny w Angoli. Skutkiem tych wydarzeń była ogromna fala uchodźców, tzw. powracających, która zalała Portugalię. To punkt wyjścia dla Antunesa do rozprawy z portugalskimi mitami narodowymi, zwłaszcza że reżim Salazara opierał swoją ideologię na gloryfikowaniu wielkiej Portugalii, pierwszego imperium morskiego i Portugalczyka, spadkobiercy wielkich odkrywców, podbijającego cały świat. W powieści wstrząs wywołany rewolucją sprawia, że przestrzeń się gwałtownie kurczy do wąskiego pasma kraju nad Atlantykiem, a czas się rozszerza. Kilka epok historycznych zaczyna się dziać naraz, a do Lizbony wracają także ożywione widma wielkich postaci z portugalskiej historii, które próbują urządzić się we współczesności. Klepią biedę, zajmują się ciemnymi interesami, sutenerstwem, szulerką, jako obłąkani trafiają do szpitali. Spod tego bezlitosnego szargania narodowych świętości i szyderstwa przebija obraz kolonialnej opresji, okrucieństwa wojny i wyobcowanie powracających, tych realnych, którzy nie przynależą już do miejsc, w których spędzili całe życie, a Portugalia jest im obca.
Nie ma w Karawelach prostej fabuły. To raczej perypetie kilku postaci namalowane w tonacji groteskowej-tragicznej, które przeplatają się nawzajem. Narracja jest trzecioosobowa, czasami
przechodzi jednak w pierwszą osobę liczby pojedynczej lub mnogiej, jakby
dla podkreślenia faktu, jak bardzo narodowa ideologia głęboko tkwi w zbiorowości czy w jednostkach. Najbardziej
uderzającą rzeczą w czasie lektury powieści jest jej niesamowity język: pełen
długich zapętlonych, labiryntowych zdań, tak bardzo barokowy w swoim nadmiarze przymiotników, kontrastów, zachwycających i zaskakujących porównań. Oto kilka przykładowych fragmentów zdań:
Morze wyzierało lśnieniem płetw poprzez grzywy krzewów.
(...) wdarli się dziobem w wody spokojne niczym biblioteczny kurz...
(...) pudełko zawalone (...) słonecznikami kompasów poszukujących nieodnalezionej północy...
Od
powrotu z Afryki nawet upływ czasu wydawał mu się absurdalny i jeszcze
nie pogodził się z długimi zachodami słońca jak syrop smażonej marmolady
lata...
Powyższe przykłady dają lekki przedsmak literackiego wysublimowania stylu Antunesa, ale nie odzwierciedlają, jak bardzo jest on nasycony turpizmem i groteską opisując świat upadłej dyktatury. Tak
gęsta, przepełniona znaczeniami proza wymaga dużego skupienia, ale jednocześnie pociąga, wręcz hipnotyzuje swoim bogactwem i sensualnością. I bywa momentami zabawna, acz jest to gorzki śmiech. Niezwykle przewrotne wydaje się to zderzenie
wyrafinowanego, pięknego języka z obskurną rzeczywistością rozpadającego się
imperium, w której przeszłość nie chce odejść, czego najlepszym symbolem
jest jedna z postaci wlokąca wszędzie ze sobą trumnę z
rozkładającym się truchłem.
Karawele Antunesa to niezwykła pod względem literackim powieść, głęboko zanurzona w historię Portugalii, będąca jednocześnie bezkompromisową wiwisekcją portugalskiej świadomości.


