piątek, 10 lipca 2026

Lista najlepszych książek pierwszego półrocza 2026 roku.



Kolejność w zestawieniu jest przypadkowa. Listę opowiadań zdominowały pozycję dwojga autorów: Marleny Haushofer i Wojciecha Guni
 
I Powieści:
  
1. Azard Paweł Kozioł
2. Śnieg Orhan Pamuk 
3. Derwisz i śmierć Meša Selimović 
4. Karawele Antonio Lobo Antunes
5. Ostatnie rozdanie Wiesław Myśliwski
6. Potwór pamięci Yishai Sarid
7. Noc w Lizbonie Erich Maria Remarque 

II Opowiadania:

1. Zabijemy Stellę Marlen Haushofer
2. Piąty rok Marlen Haushofer
3. Okruchy dla nocy Wojciech Gunia 
4. Pneumatyczne Wojciech Gunia
5. Kiedy będziesz gotowy, idź Wojciech Gunia
6. Wieża milczenia Wojciech Gunia

III Eseje: 

1. Trzy pierścienie Daniel Mendelsohn 
 
IV Powtórki:

1. Lalka Bolesław Prus

środa, 8 lipca 2026

"W" Igor Štiks


Kiedy protesty, petycje nie dają rezultatu, wtedy niektórzy niewątpliwie dochodzą do wniosku, że przemoc jest odpowiedzią.
 
Powieść Igora Štiksa o enigmatycznym tytule "W" jest niezwykłą fuzją gatunkową. W pierwszej warstwie jest to thriller z wciągającą, pełną zaskakujących zwrotów akcją. Drugą stanowi powieść historyczna skupiająca się na wydarzeniach Maja 68 w Paryżu i poddająca refleksji całą dwudziestowieczną historię ruchów lewicowych. Wreszcie jest to książka o opowieściach, stawiająca pytanie o możliwość dotarcia do prawdy, wyłowienia jej spośród licznych wersji przeszłości.  

Punktem wyjścia dla fabuły jest tajemniczy testament Waltera Stiklera, zabitego w niewyjaśnionych okolicznościach krytyka ideologii komunistycznej. To on sprawia, że na dalmatyńskiej wyspie niedoszły biograf Waltera, Igor, spotyka zagadkową, piękną kobietę w niejasny sposób zamieszaną w to zabójstwo. Oboje, każde kierowane własnymi motywami, próbują odtworzyć koleje losu Waltera. Zrozumieć ścieżkę życia prowadzącą od bycia wojennym podrzutkiem, chłopcem pogrążonym w książkach do stania się w młodości radykałem związanym z lewicowym terrorystą Wladimirem. 
 
Zabawa autora formą powieści sensacyjnej oraz powolne odkrywanie kolejnych fragmentów prawdy o Walterze i Wladimirze sprawiają, że książkę czyta się z ogromnym zaangażowaniem. Mimo lekko prześmiewczego charakteru Štiks stawia w centrum uwagi czytelnika kilka istotnych kwestii, z których najważniejszą wydaje się pytanie o użycie przemocy w słusznej sprawie. Bardzo ciekawie ukazuje zderzenie legendy i prawdy, wzniosłych ideałów z terrorem politycznym, obiecującej lepszy świat rewolucji z jej ostatecznie mizernymi efektami. Nie ma tu łatwych odpowiedzi. Dodatkowo, unikalne jest w książce to, że została ona napisana z uwzględnieniem perspektywy bałkańskiej, a jej tło stanowi Jugosławia oraz wojna prowadząca do jej rozpadu.   

środa, 1 lipca 2026

"Ostatnie rozdanie" Wiesław Myśliwski


(...) człowiek jest z istoty wielobytem, konsekwencją niekończącej się mnogości wyobrażeń siebie (...). Pragnienie poznanie siebie jest to tylko daremnym błądzeniem pośród tych wyobrażeń. Być może nawet czymś w rodzaju tęsknoty za sobą, rozpaczy za sobą, ale też ustawiczną ucieczką od siebie w nasze o sobie wyobrażenia. Powie ktoś: a pamięć? Czyż nie jest strażnikiem naszego ja? Czyż nie zapewnia nam poczucia, że to my, nie kto inny? Otóż nie radziłbym ufać pamięci, jako że pamięć jest podległa naszej wyobraźni, więc nie może być wyrocznią prawdy o nas. Tak naprawdę kim jesteśmy zawdzięczamy wyobraźni. 
 
 
Ostatnie rozdanie Wiesława Myśliwskiego jest zapisem życia pewnego mężczyzny i jego konfrontacji z własnymi wyborami, wyobrażeniami oraz pamięcią. Osią książki jest stary, spięty gumą notes z nazwiskami i imionami, który bezimienny narrator próbuje uporządkować, zastanawiając się, które nazwiska wykreślić, kogo zostawić. Przeglądanie rozsypujących się kartek przywołuje wspomnienia, zwłaszcza te z domu rodzinnego, z czasów dzieciństwa i młodości, które przypadły na okres tuż powojenny. Jest to opis świata mocno zanurzonego w PRL-u, który staje się stopniowo bliższy naszej współczesności, mglisto określonej. Można się z tego upływu czasu domyślić, że bohater przekroczył już znacznie wiek średni. W dzieciństwie mieszkał w małym miasteczku, gdzie matka prowadziła pensjonat. Uczył się w liceum plastycznym. Potem studiował malarstwo, które porzucił, podobnie jak naukę krawiectwa, by wreszcie dorobić się majątku na robieniu różnych interesów. 
 
Jest w głównej postaci powieści wewnętrzny niepokój, który każe jej co jakiś czas przeglądać notes. Ten niekończący się proces porządkowania notatek staje się próbą opowiedzenia sobie swojego życia, zrozumienia go poprzez relacje z innymi, jakkolwiek byłyby one nietrwałe, czy zerwane. Najczęściej wspomina matkę, swoją pierwszą miłość, mieszkańców miasteczka, zwłaszcza miejscowego krawca, jego pomocników, szewca, z którym grywał namiętnie w pokera. Czasami są to historie o ludziach spotkanych przelotnie, których zachowania czy słowa na zawsze utrwaliły się w jego pamięci. Obraz, jaki się wyłania ze wspomnień sprawia wrażenie, że osoby z przeszłości bohatera są intensywniej istniejące, bardziej żywe niż on sam. Tak jakby on, ciągle zmieniający mieszkania, zajęcia, pogrążony w robieniu coraz to innych interesów, niespokojny duch niemogący się przywiązać na dłużej do nikogo, istniał mniej. Jakby był kimś pustym i w pewien sposób dotkliwie świadomym tej wewnętrznej pustki, stąd to ciągłe dążenie do jej chwilowego wypełnienia. Wybór nieustanych życiowych zmian, jeśli to był wybór a nie zdanie się na przypadek lub ucieczka (od samego siebie? pójścia na kompromisy? od przywiązania się do kogoś?) stał się jego sposobem na życie. Może zaś w tych ciągłych poszukiwaniach, porzucaniu miejsc i ludzi jest uwydatniona nie tylko prawda o bohaterze, który opowiadając kiedyś dziecku baśń  - w gruncie rzeczy o sobie samym - najczęściej powtarzał zwrot: w tym momencie, lecz też ogólnie o kondycji człowieka, który obecnie, bardziej niż kiedykolwiek w przeszłości, ma silne poczucie tymczasowości wszystkiego.
 
Ostatnie rozdanie stawia fundamentalne pytania o to kim jest człowiek, czym jest pamięć, czy da się uchwycić sens życia, odczytać własny los. Refleksje, które snuje, są jednak dalekie od abstrakcyjnych rozważań. Powieść rozgałęzia się na historie o poszczególnych postaciach, mocno osadzone w codzienności. Dzięki uważnemu przyglądaniu się ich losom i charakterom pokazuje indywidualność i niepowtarzalność każdego z nich, czyni zwykłych ludzi niezwykłymi. Należy jeszcze podkreślić, że ponieważ główny bohater to niedoszły artysta, książka jest malarska, nasycona obrazami. Nie chodzi tylko o piękno i obrazowość języka, które sprawia, że poszczególne sceny zostają na długo z czytelnikiem. Ani też o opisy prac malarskich, w większości potencjalnych, choć są to fascynujące fragmenty książki, stawiające pytania w różnych kontekstach o to, czym jest sztuka. Po prostu patrzenie, uważne przyglądanie się (życiu, światu, ludziom) jest ogromnie ważne w powieści zarówno w sensie dosłownym, jak i metaforycznym. Na przykład, jeden z jej najpiękniejszych rozdziałów dotyczy wyglądania przez okno: Zastygałem nieraz na długo w tym oknie patrząc. I wystarczyło mi, że patrzę. Miałem poczucie, że nie dlatego patrzę, że mam oczy, lecz jakbym został obdarzony przez ten widok za oknem łaską patrzenia. I może nawet jestem, dzięki temu, że patrzę. 

niedziela, 21 czerwca 2026

21 czerwca - pierwszy dzień lata

"Na jeziorze zalegała o tej porannej porze mgła, czasami tak gęsta, że gdy się stanęło na tym wysokim brzegu, wzrokiem nie docierało się do lustra wody w dole. Dopiero kiedy wstające po drugiej stronie na przeciwległym brzegu słońce zaczynało rozrzedzać mgłę, wyłaniało się z wolna i jezioro. Było coś niezwykłego w tym słońcu wydostającym się z takim uporem i przebijającym się przez mgłę jakby zacieśniającą się przed nim w obronie. Ale, być może, już zapomniałem, jak wstaje słońce, i teraz na nowo to odkrywałem. Bo też kiedy ja widziałem ostatni raz wstające słońce, próbowałem sobie przypomnieć. Musiało to być bardzo dawno, tak że pamięć się zerwała. 
 
Pożałowałem, że nie maluję już, bo gdybym malował, postawiłbym na brzegu sztalugi i próbował przenieść to słońce na płótno. Miałbym nawet tytuł Narodziny słońca. Omal bezświetliste, odarte z promieni, pozbawione ciepła, rozrzedzone przez mgłę, która jakby je wsysała, wraz z całym światem, że nawet ziemia nie miała siły, aby mu pomóc. Czułem niemal jego ból, jego niewiarygodny wysiłek, gdy wypychało się samo na ten świat. Wydawało mi się, że unosi z sobą również całą ziemię wraz z tą przepastną mgłą. I doznawałem wręcz ulgi, gdy się wreszcie wydobyło. Po czym zmierzając szerokim pasem po wyrąbanym jakby dla niego lesie, aby go nic już nie zatrzymało na drodze do jeziora, dochodziło po tamtej stronie do brzegu i zanurzało się, obmywając ze swojej męki. I już po tafli, rozbryzgując mgłę promieniami, szło najwyraźniej ku nam, że nawet czułem jakiś rodzaj napięcia, towarzyszący zapewne każdemu oczekiwaniu, kiedy podejdzie pod ten wysoki brzeg, gdzie staliśmy ja i mój Oskar. Pewnie czuł to samo i Oskar, bo nie dał się nigdy odciągnąć, dopóki słońce nie podeszło na tyle blisko do nas, że mogłem powiedzieć, dzięki ci, słońce, żeś wzeszło, a Oskar radośnie zaszczekał. Po kilku dniach sam mnie już ciągnął każdego ranka na ten brzeg. Przysiadał na tylnych łapach i ani zaskamlał, warknął czy zaszczekał. Podnosił tylko łeb i z niepokojem na mnie popatrywał. I czekaliśmy, kiedy słońce zacznie wschodzić, i dopiero gdy podeszło do nas, dał się poprowadzić w las."
 

  

Róża Morning Sun 

_____

Ostanie rozdanie Wiesław Myśliwski