piątek, 2 października 2026

"Lato w Baden" Leonid Cypkin


Lato w Baden Leonida Cypkina jest opowieścią o Fiodorze Dostojewskim ujętą w podwójne ramy podróży. Cypkin wyrusza śladami swojego ulubionego pisarza pociągiem z Moskwy do Lenigradu przez grudniową Rosję lat siedemdziesiątych XX wieku. W czasie drogi czyta dziennik Anny Grigoriewny, drugiej żony pisarza, który prowadziła ona podczas podróży poślubnej po Niemczech i Szwajcarii w 1867 roku. 
 
Annę Grigoriewną Dostojewski poznał w trudnym dla siebie okresie. Po śmierci brata Michała w 1864 roku autor Zbrodni i kary popadł w długi. Pismo, które razem prowadzili zostało chwilę wcześniej zamknięte przez cenzurę. Jesienią 1866 zatrudnił do pracy nad pisaną ze względów finansowych w wielkim pośpiechu powieścią Gracz stenotypistkę Annę Grigoriewnę Snitkinę. Poślubił ją na początku następnego roku. Ich podróż, między innymi do Baden, miała być ucieczką od kłopotów rodzinnych i pieniężnych, a skończyła się ciągiem hazardowym, bo Dostojewski przegrywał w badeńskim kasynie wszystkie posiadane pieniądze. 
 
Choć Lato w Baden skupia się na niełatwych początkach małżeństwa, będącego jednym z momentów przełomowych w życiu pisarza, sięga też do wydarzeń wcześniejszych i późniejszych, kreśląc jego żywy i niewygładzony portret od dzieciństwa aż do śmierci. Jest to opowieść biograficzna łącząca w sobie wierność faktografii i wyobraźnię w opisie człowieka straumatyzowanego katorgą, poniżonego i uzależnionego od hazardu. Leonid Cypkin chce zrozumieć wewnętrzny świat Dostojewskiego, zbadać na ile doświadczenia życiowe i poglądy pisarza znajdują odzwierciedlenie w jego twórczości. Niektóre rzeczy są oczywiste, na przykład: powieść Gracz, czy wrażenia z oglądanego w Bazylei obrazu Holbeina Młodszego Chrystus w grobie przypisane potem Myszkinowi z Idioty, którego pierwsze sceny krystalizują się tego lata 1867 w umyśle pisarza. Idąc tym tropem Leonid Cypkin zadaje niewygodne i czasami osobiście bolesne pytania. Trzeba koniecznie podkreślić, że raczej je stawia niż udziela kategorycznych odpowiedzi. Trzy z nich wydają się najbardziej poruszające. Pierwsze dotyka krzywdy uczynionej osobom bezbronnym: Na ile znaczący jest fakt, że Dostojewski nadał swoje imię odrażającej figurze - ojcu z Braci Karamazow? Drugie dotyczy antysemityzmu pisarza:
 
(...) wydawało mi się niezwykle dziwne, że człowiek tak wrażliwy w swoich powieściach na cierpienie innych, tak gorliwie biorący w obronę skrzywdzonych i poniżonych, tak gorąco i zapamiętale głoszący prawo do życia każdego drania (...) - że taki człowiek nie znalazł ani jednego słowa na obronę lub usprawiedliwienie ludzi prześladowanych od paru tysięcy lat - czy naprawdę był tak ślepy?, a może zaślepiony nienawiścią? 
 
To pytanie jest podobne do problemu antypolonizmu w książkach Dostojewskiego, jaki poruszył Jerzy Stempowski w swoim eseju (Polacy w powieściach Dostojewskiego), dając w odpowiedzi wyrafinowaną i fenomenalną interpretację Zbrodni i kary. W Lecie w Baden to pytanie po prostu zostaje postawione i wybrzmiewa bardzo silnie ze względu na żydowskie pochodzenie Leonida Cypkina. 
 

Leonid Cypkin w swojej książce kreśli również współczesne mu portrety mieszkańców Lenigradu i obraz samego miasta, które zimą najbliżej przypomina dawny Petersburg z czasów Dostojewskiego. Jakby nic się nie zmieniło. To jest, jak się zdaje, trzecie pytanie, jakie stawia autor: o odwieczność Rosji i jej problemów. Opisuje jak w latach siedemdziesiątych wracają jak fala stare kwestie polityczne: historyczny spór między Dostojewskim a Turgieniewem na gruncie różnic ideowych dotyczących relacji Rosji z Zachodem  (...), rozgorzał z nową siłą w osobach dwóch dysydentów - Sołżenicyna i Saratowa. Opisani są oni enigmatycznie i bez podawania nazwisk, co niezmienia faktu, że autor nigdy nie zobaczył swojej książki w druku. Jeden z wyżej wymienionych przejął miecz z rąk Dostojewskiego, wymachiwał nim wściekle, oskarżając Zachód o niezrozumienie Rosji i dalszego jej rozwoju, który powinien czerpać siłę z ducha narodu. 
 
Najbardziej uderza w Lecie w Baden jak niezwykle pięknie jest ta książka napisana. Długimi ciągnącymi przez kilka stron zdaniami z zaskakującymi skokami. Jakby narracja imitowała rytm jadącego pociągu i nagle ktoś dostrzegł coś interesującego za oknem lub naśladowała pogrążonego w lekturze czytelnika, którego naszła nagła myśl i podniósł wzrok znad książki. Jednym z wielu przykładów jest wyjazd Dostojewskich z Baden przedstawiony z punktu widzenia Anny:
 
 (...) w wagonie było za gorąco, ale kiedy pociąg wreszcie ruszył, zrobiło się trochę chłodniej - za oknami przesuwały się ceglastoczerwone domy o spadzistych dachach, w dali widniały góry pokryte zielenią, jedna z nich z Nowym i Starym Zamkiem i z nawisłymi u szczytu skałami - teraz, kiedy już odjeżdżali stąd bezpowrotnie, znowu jak wtedy gdy tu przyjeżdżali, dostrzegła piękno tego miasteczka i otaczających je gór, gdzieś w dali zalśnił swoim błękitem Ren i przez moment zrobiło się jej smutno - "Rozłąka, cokolwiek by mówić, jest jak śmierć" - pisała Cwietajewa - opuszczając nawet najgorsze miejsca, zawsze czułem smutek, pewnie dlatego, że wiedziałem, iż nigdy do nich nie wrócę - Fiedia zdobył gdzieś czerwone winogrona, bardzo smaczne, Anna Grigoriewna jadła je z nim w pociągu, niestety kupił ich za mało (...) 
 
Należy jeszcze wspomnieć, jak wspaniale odmalowana jest tu rosyjska zima, skontrastowana z opisem ciepłego lata w Baden. Zimowy pejzaż z szybko zapadającą ciemnością, śniegiem zasypującym miasto, z wyczuwalnymi w dali nieobjętymi śnieżnymi przestrzeniami podkreśla melancholię i smutek tej zachwycającej książki. 
 

wtorek, 25 sierpnia 2026

"Ostatnie kuszenie" Nikos Kazantzakis


Czy Ostatnie kuszenie Nikosa Kazantzakisa dalej jest powieścią kontrowersyjną? 
Wydaje się to kwestią bardzo indywidualnej wrażliwości. Lektura książki na pewno wymaga odrobiny otwartości. Była ona pisana przez wiele lat (1942 - 1951) i jak się zdaje stanowi wyraz osobistych, zarówno duchowych, jak i intelektualnych poszukiwań autora.
 
Sednem powieści jest tytułowe ostatnie kuszenie. Czwarte, wymyślone przez Kazantzakisa, dodane do trzech pozostałych opisanych w Biblii. Przewija się ono przez całą książkę, by wybrzmieć dobitnie w finale. Znaczące jest to, że jest to kuszenie czwarte, bo o ile liczba trzy symbolizuje, to co boskie, cztery wiąże się z kondycją ludzką. Człowieczeństwo Jezusa jest bowiem głównym tematem interesującym pisarza. Kreśli on portret młodego, wrażliwego, zagubionego mężczyzny szukającego celu w swoim życiu. To ktoś, kto przeczuwa własne przeznaczenie i je kwestionuje, czy wprost odrzuca z powodu lęku i wątpliwości. Rozdarty między wiarą a buntem zmaga się z własnymi pragnieniami, samotnością, wyrzutami sumienia powodowanymi niespełnianiem pokładanych w nim przez innych nadziei. 
 
W Ostanim kuszeniu bardzo wybrzmiewa napięcie między tym, co duchowe a tym, co cielesne, między wydarzeniami a ich opisem - zawsze się pisze trochę tak, jak nie jest. Przedstawione jest doskonale tworzenie się kultu wokół jednostki, w którym indywidualność tej jednostki, jej pragnienia są w gruncie rzeczy drugorzędne lub zbędne. Wreszcie pokazane jest znakomicie napięcie między uniwersalizmem przesłania głoszonego przez Jezusa, a potrzebą wyzwolenia narodu spod okupacji rzymskiej. W związku z tym ostatnim tematem na ważną i ciekawą postać wyrasta Judasz.  
 
Całośc dzieła greckiego autora ma charakter apokryficzny. Choć podąża dość wiernie za wydarzeniami opisanymi w Ewangeliach, inaczej jednak rozkłada akcenty, charakteryzuje postacie, oryginalnie interpretuje pewne sceny, czasami umieszczając je w snach lub wyobraźni bohaterów. Książka ma taką falującą strukturę: punkty kulminacyjne przeplatane są fragmentami wolniejszymi, opisowymi, czy wręcz gawędziarskimi. 

Oprócz fabuły i tematyki Ostatnie kuszenie może zaskakiwać językiem - pełnym fascynujących porównań i metafor, poetyckim w najlepszym znaczeniu tego słowa. Już on sam jest dobrym powodem, dla którego warto przeczytać słynne dzieło Nikosa Kazantzakisa. Oto kilka przykładów:

Nad jego głową tańczyły nabrzmiałe gwiazdy, niebo kwitło, a niżej, na ziemi, parowały kamienie, wciąż rozpalone żarem dnia; głęboka cisza ziemi i nieba, utkana z odwiecznych cichszych od samej ciszy głosów nocy. 

(...) zawsze Bóg, głęboko w fundamentach krzywdy, zasiewa mały, wzgardzony krzyk sprawiedliwości. 

Zmierzch spadł nagle jak miecz. Wzgórza nie zdążyły się zaróżowić, a ziemia stała się fiołkowa, potem czarna. Światło, które jeszcze chwilę temu wspinało się po wierzchołkach drzew, skoczyło do nieba i znikło.

Słyszeliście, co to była Arka Noego? Myślicie, że co to było? Serce człowieka! Tam mieszka Bóg ze wszystkimi swymi stworzeniami, kiedy wszystko inne idzie na dno, ono jedno płynie po wodzie z ładunkiem.


piątek, 10 lipca 2026

Lista najlepszych książek pierwszego półrocza 2026 roku.



Kolejność w zestawieniu jest przypadkowa. Listę opowiadań zdominowały pozycję dwojga autorów: Marleny Haushofer i Wojciecha Guni. 
 
I Powieści:
  
1. Azard Paweł Kozioł
2. Śnieg Orhan Pamuk 
3. Derwisz i śmierć Meša Selimović 
4. Karawele Antonio Lobo Antunes
5. Ostatnie rozdanie Wiesław Myśliwski
6. Potwór pamięci Yishai Sarid
7. Noc w Lizbonie Erich Maria Remarque 

II Opowiadania:

1. Zabijemy Stellę Marlen Haushofer
2. Piąty rok Marlen Haushofer
3. Okruchy dla nocy Wojciech Gunia 
4. Pneumatyczne Wojciech Gunia
5. Kiedy będziesz gotowy, idź Wojciech Gunia
6. Wieża milczenia Wojciech Gunia

III Eseje: 

1. Trzy pierścienie Daniel Mendelsohn 
 
IV Powtórki:

1. Lalka Bolesław Prus

środa, 8 lipca 2026

"W" Igor Štiks


Kiedy protesty, petycje nie dają rezultatu, wtedy niektórzy niewątpliwie dochodzą do wniosku, że przemoc jest odpowiedzią.
 
Powieść Igora Štiksa o enigmatycznym tytule "W" jest niezwykłą fuzją gatunkową. W pierwszej warstwie jest to thriller z wciągającą, pełną zaskakujących zwrotów akcją. Drugą stanowi powieść historyczna skupiająca się na wydarzeniach Maja 68 w Paryżu i poddająca refleksji całą dwudziestowieczną historię ruchów lewicowych. Wreszcie jest to książka o opowieściach, stawiająca pytanie o możliwość dotarcia do prawdy, wyłowienia jej spośród licznych wersji przeszłości.  

Punktem wyjścia dla fabuły jest tajemniczy testament Waltera Stiklera, zabitego w niewyjaśnionych okolicznościach krytyka ideologii komunistycznej. To on sprawia, że na dalmatyńskiej wyspie niedoszły biograf Waltera, Igor, spotyka zagadkową, piękną kobietę w niejasny sposób zamieszaną w to zabójstwo. Oboje, każde kierowane własnymi motywami, próbują odtworzyć koleje losu Waltera. Zrozumieć ścieżkę życia prowadzącą od bycia wojennym podrzutkiem, chłopcem pogrążonym w książkach do stania się w młodości radykałem związanym z lewicowym terrorystą Wladimirem. 
 
Zabawa autora formą powieści sensacyjnej oraz powolne odkrywanie kolejnych fragmentów prawdy o Walterze i Wladimirze sprawiają, że książkę czyta się z ogromnym zaangażowaniem. Mimo lekko prześmiewczego charakteru Štiks stawia w centrum uwagi czytelnika kilka istotnych kwestii, z których najważniejszą wydaje się pytanie o użycie przemocy w słusznej sprawie. Bardzo ciekawie ukazuje zderzenie legendy i prawdy, wzniosłych ideałów z terrorem politycznym, obiecującej lepszy świat rewolucji z jej ostatecznie mizernymi efektami. Nie ma tu łatwych odpowiedzi. Dodatkowo, unikalne jest w książce to, że została ona napisana z uwzględnieniem perspektywy bałkańskiej, a jej tło stanowi Jugosławia oraz wojna prowadząca do jej rozpadu.