Nie jestem pewien, czy można o nim powiedzieć, że miał "silną osobowość". Osobowość jest czymś, co ogranicza. Osobowość pokazuje się innym, jest ona instrumentem, za pomocą którego wywieramy presję na innych, podbijamy innych, kolonizujemy innych. (...) Czapski nie miał silnej osobowości, miał silne człowieczeństwo.
Najwyższy człowiek świata składa się z dwóch części. Pierwsza nosząca tytuł Eseje zawiera pięc szkiców o Józefie Czapskim. Szósty nigdy nie powstał z powodu choroby i śmierci Adama Zagajewskiego. Najbardziej jednak poruszająca jest druga częśc książki pokazująca rozwój wzajemnej relacji między poetą a malarzem zatytułowana Rozmowa przyjaciół. Zaczyna się ona wpisem z dziennika Czapskiego ze stycznia 1983 roku, zapowiadającym wizytę młodego ówczas poety. Zapiskom dziennika towarzyszą wiersze i listy. Całość opracował i opatrzył posłowiem Andrzej Franaszek.
Część esejów jest rozwinięciem tekstów okolicznościowych: wstępu do książki Czapskiego Tumult i widma, szkicu poświęconego wydanej po latach długoletniej korespondencji Czapskiego i Ludwika Herlinga, którzy poznali się w latach trzydziestych, ich związek przerwała wojna i zobaczyli się ponownie w latach siedemdziesiątych w Paryżu. Pretekstem do powstania ostatniego eseju była szwajcarska wystawa Czapskiego w październiku 2020 roku. Zagajewski interesująco zestawia w nim malarstwo Czapskiego z obrazami Pierre'a Bonnarda. Najciekawsze jednak wydają się dwa pierwsze szkice, najbardziej ogólne, choć wszystkie teksty zamieszczone w tym tomie służą do przedstawienia wielowymiarowej i niezwykłej postaci Józefa Czapskiego. Był on więźniem obozu sowieckiego, który przypadkiem uniknął losu innych polskich oficerów, żołnierzem Armii Andersa, członkiem paryskiej Kultury - ale jak pisze Zagajewski, jego osoba i twórczość zarówno eseistyczna, jak i przede wszystkim malarska przekraczała wymiar bycia świadkiem historii. Zawsze też prowadził podwójne życie między malarstwem a myśleniem, między książkami a sztalugami. Uprawianie malarstwa przez Czapskiego też charakteryzowało się pewną dwoistością - ogromna praca i dyscyplina, aby oddać moment olśnienia doznany w czasie, na przykład włóczegi po Paryżu. Przy czym pociągały go obiekty skromne, codzienne, więc malował wózki na dworcu, samotnych ludzi, białe miseczki na stole, a nie słynne budowle czy okolice. Jednak na czym najbardziej zależy Zagajewskiemu w swoich esejach, to nie jest stworzenie portretu świadka historii, pisarza czy malarza, a uchwycenie niezwykłości Józefa Czapskiego w takim czysto ludzkim wymiarze.
Najlepiej to ostatnie oddaje druga część książki, najbardziej fascynująca, pokazująca migawki z rozwoju wzajemnej przyjaźni między poetą a malarzem. Zaczyna się od listownej reakcji na kilka wierszy Adama Zagajewskiego. Nie są one jedynymi poetyckimi utworami tu zamieszczonymi. Pozostałe powstały z inspiracji rozmowami z przyjacielem. Gdy się poznali w 1983 roku Józef Czapski miał osiemdziesiąt lat, jak pisze wcześniej w esejach Zagajewski: Już zdaje się nie jeździł na swoim sławnym motorowerze, już rzadko wybierał się do Paryża. Poza tym jednak, poza tymi dwoma ustępstwami na rzecz wieku, był człowiekiem w gruncie rzeczy młodym, pochłoniętym malowaniem, lekturami, rozmowami z przyjaciółmi. Trwająca sześć lat korespondencja ukazuje go coraz bardziej kruchego, tracącego wzrok, narzekającego na pamięć, ale dalej żywo, emocjonalnie reagującego. Listowne ślady ich sporów o rzeczy najważniejsze, a więc nierozstrzygalne, są najbardziej poruszające. Na przykład: Czapski piszący do Zagajewskiego, że jego tekst Po końcu świata opowiadający o tym, że po wszystkich kresach świata życie toczy się dalej, wywołuje w nim bunt. Stale widoczna jest w tej wymianie listów niezgoda na zło i ciągle wraca pytanie, upraszając, czy piękno świata, które przecież próbuje uchwycić sztuka, w jakiś sposób równoważy cierpienie. Według Czapskiego - nie. Piękno nie jest odpowiedzią, a strumieniem potężnym, równoległym. "Tobie śpiewa żywioł wszelki, bądź pochwalon Boże wielki". Ale naturalnie to piękno, ta chwała może być odczuta, uczczona, kiedy nie jesteś zmiażdżony przez śmierć najbliższej istoty; ależ nie tylko, nawet przez widok rozszarpanego kota na ulicy! Jednak przyznawał w listach, że poezja Adama Zagajewskiego działała na niego kojąco. Ostanie strony należą więc do niej. Cztery wiersze zamykające książkę są poetyckim portretem Czapskiego, pożegnaniem z przyjacielem i mistrzem.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Dziękuję za komentarze. Uprzejmie proszę o kilka słów opisu, jeśli ktoś zamieszcza link.