Nie pozwól rozpłynąć się skupieniu
Nie pozwól rozpłynąć się skupieniu
Niech nieruchomo trwa błyszcząca chwila
choć kończy się kartka i migoce płomień
Jeszcze nie dostajemy do siebie
powoli jak ząb mądrości rośnie wiedza
Jeszcze wysoko na białych drzwiach
zakarbowany wzrost człowieka
Z daleka słychać trąbki wesoły głos
i zwiniętą jak śpiący kot piosenkę
To co mija nie w próźnię się obraca
Wciąż nowy węgiel rzuca w ogień palacz
Nie pozwól rozpłynąć się skupieniu
W suchym twardym materiale
prawdę masz utrwalić
To
To, co tak ciąży
i pcha w dół,
to, co boli jak ból
i pali jak policzek,
to może być kamień
lub kotwica.
Moi mistrzowie
Moi mistrzowie nie są nieomylni.
To nie Goethe, który nie może
zasnąć tylko wtedy, gdy oddali
płaczą wulkany, ani Horacy,
piszący w języku bogów
i ministrantów. Moi mistrzowie
pytają mnie o radę. W miekkich
płaszczach narzuconych pośpiesznie
na sny, o świcie, gdy chłodny
wiatr przesłuchuje ptaki, moi
mistrzowie mówią szeptem.
Słyszę jak drży ich głos.
Stary malarz na spacerze
W kieszeniach przysmaki dla okolicznych psów
Już prawie nic nie widzi
Już prawie nie patrzy na drzewa i podmiejskie wille
Zna tu każdy kamień
Wszystko to malowałem próbowałem namalować myśli
I tak niewiele mi się udało
Świat ciągle rośnie rośnie niepowstrzymanie
A jednak jest go coraz mniej
_____
Źródło: Najwyższy człowiek świata. O Józefie Czapskim Adam Zagajewski; Wydawnictwo a5 Kraków 2023.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Dziękuję za komentarze. Uprzejmie proszę o kilka słów opisu, jeśli ktoś zamieszcza link.