środa, 19 sierpnia 2026

Trzy włoskie kryminały

 

1. W gąszczu kłamstw to znakomity, wciągający kryminał dziejący się na Sycylii. Opowiada o zbrodni, niemożności pogodzenia się ze stratą i zawiedzionym zaufaniu. Powieść jest poruszająca, mroczna, ponieważ w centrum wydarzeń Tommaso Pagano stawia nastolatka, z jego jeszcze dziecięcą wrażliwością i determinacją.
 
Punkt wyjścia tej historii wydaje się dość typowy. Anna Musumeci, komisarz policji, odebrała sobie życie. Śledztwo zostało podejrzanie szybko umorzone, choć kilka poszlak wskazywało, że policjantka była na tropie większej sprawy niż śmierć nielegalnego imigranta, być może związanej z sycylijską mafią. Dziesięć lat później były kolega Anny z pracy dostaje anonimowe listy podważające oficjalną wersję wydarzeń.  

Z drugiej strony, tym co sprawia, że ten kryminał jest tak niezwykły to narracja z perspektywy trzynastoletniego syna Anny. Chłopca coś niepokoi i postanawia doprowadzić do wznowienia śledztwa przez policję. Wymyśla specjalną misję i wciąga w nią swojego bardzo ekscentrycznego dziadka, który mimo upływu czasu nie pogodził się ze śmiercią córki. Niezwykły jest również w tej książce balans między zagadką kryminalną, której poszczególne elementy w miarę posuwania się naprzód fabuły wskakują na swoje miejsce, dając obraz tego, co naprawdę zaszło, a przyglądaniu się uważnie ludziom, których przygniata emocjonalny bagaż przeszłości. Nie pogodzili się ze stratą. Żyją zaplątani w sieć kłamstw i pogrążeni w poczuciu winy, ale nie zrobią nic, bo mają za dużo do stracenia. Czy wyplątanie się z tytułowego gąszcza kłamstw przyniesie ulgę lub wyzwolenie? Dla bliskich Anny pustka po niej jest jak jątrząca się rana. W miarę zaś jak sprawy się rozjaśniają, rośnie emocjonalny mrok tej historii. Tommaso Pagano świetnie prowadzi swoją opowieść od kryminalnej zagadki leciutko zabarwionej humorem (ach te międzypokoleniowe zgrzyty na lini dziadek - wnuk plus bardzo niezależny kot, wierny towarzysz ich śledczych wypraw) do mrocznej tragedii o zdradzonym zaufaniu dziecka z nieoczywistym zakończeniem.


 2. Kto sieje wiatr Donny Leon to książka, która harmonijnie łączy zagadkę kryminalną z wątkami obyczajowymi. Akcja osadzona jest w późnojesiennej Wenecji. Z jednego z kanałów zostaje wyciągnięty zadźgany nożem człowiek. Prowadzący śledztwo komisarz Guido Brunetti z zaskoczeniem stwierdza, że rozmawiał z ofiarą kilka dni wcześniej o pogłoskach dotyczących sprzedaży pięknego, starego palazzo.

To moje pierwsze spotkanie z komisarzem Brunettim, bohaterem weneckiego cyklu kryminalnego Donny Leon. I jakże udane. Przyjemną odmianą było czytać o policjancie tak dalekim od stereotypowego oficera prowadzącego śledztwo w kryminałach, który często nadużywa alkoholu, bywa rozwiedziony, a w najlepszym wypadku zaniedbuje rodzinę. Guido Brunetti ma kochającą i wspierającą żonę i wydaje się dobrym ojcem dla dorastających dzieci. Ich codzienne relacje wplecione są w fabułę bardzo naturalnie i stanowią pełen domowego ciepła kontrapunkt dla śledztwa. Toczące się dochodzenie, a zwłaszcza książki znalezione w domu zamordowanego sprawiają, że Brunetti wraca myślami do czasów swojej młodości, do żywionej wtedy chęci naprawy świata i do wspomnień o rodzicach pochodzących z klasy robotniczej. Te rozważania na temat przeszłości, sprawiedliwości, empatii wobec innych nadają powieści refleksyjny, momentami nawet melancholijny nastrój, świetnie pasujący do pejzażu prawie zimowej Wenecji. Ta jest świetnie przez autorkę pokazana od strony zwykłego, codziennego życia jej mieszkańców i ich problemów. Okazuje się zaskakująco nie tak wielką metropolią, z gęstą siecią społecznych powiązań - zawsze zna się, na przykład kuzyna potrzebnej osoby - co ma oczywiście wpływ na śledztwo.

Kto sieje wiatr nie jest kryminałem porywającym czytelnika sensacyjną akcją czy bardzo skomplikowaną zagadką, ale otulającym swoją atmosferą. 
 

 
3. Cienie Turynu to bardzo niespieszny kryminał, którego akcja rozgrywa się od wtorku do niedzieli w Turynie lat siedemdziesiątych. W ciągu tych kilku czerwcowych dni dochodzi do podwójnego morderstwa. Jako pierwszy ginie architekt Garrone zajmujący się niejasnymi interesami. Śledztwo prowadzą dwaj komisarze policji De Palma i Santamaria. Pierwszy zajmuje się półswiatkiem, drugi ma za zadanie sprawdzić tropy prowadzące do turyńskiej klasy wyższej.

Malowniczy portret tej ostatniej jest zasadnicznym wątkiem tej książki. Są to ludzie posiadający klasę, choć już niekoniecznie pieniądze. Wyrafinowani, doskonale wychowani, oczytani. Przekonują się jednak na własnej skórze się, że prawdziwa zbrodnia wygląda inaczej niż lektura Thomasa Quinceya O morderstwie jako jednej ze sztuk pięknych. W gęstych opisach ich wzajemnych relacji, mocno czasami ironicznych obrazach przeżyć wewnętrznych ujawnia się samotność, niespełnione pragnienia, lęki, miotanie się między tradycją a nowoczesnością. Wszystko to pokazane jest szczegółowo przez codzienność bohaterów i inteligentne dialogi. W tym przedstawianiu klasowości, snobizmu, napięć w relacjach między ludźmi, czasami bardzo bliskimi, Cienie Turynu okazują się niezwykle uniwersalną powieścią.

Wielką zaletą książki jest również to, że pozwala zanurzyć się w atmosferę Turynu, w którym nowoczesność, powojenny boom gospodarczy zderza się z tradycją. To miasto nieoczywiste, posiadające swój własny charakter, jakże odmienny od innych miast włoskich: 
 
legendarna monotonia Turynu była wymysłem powierzchownych obserwatorów, a raczej maską, której ktoś naiwny czy niecierpliwy dawał się zwieść tak samo, jak wtopionej w otoczenie, mimetycznie ubarwionej sierści zwierzęcia przyczajonego na ziemi. Pod tą pozornie oczywistą powierzchnią, jak kartka równo rozłożona na stole, Turyn był miastem dla koneserów.
 
Cienie Turynu zostały napisane przez dwóch pisarzy Carlo Fruttero i Franco Lucentini. Coś jest w gatunku kryminału, że przyciąga duety autorskie, czego przykład można znaleźć też na rynku polskim.
 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za komentarze. Uprzejmie proszę o kilka słów opisu, jeśli ktoś zamieszcza link.