Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Dante. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Dante. Pokaż wszystkie posty

piątek, 23 czerwca 2023

"Trylogia husycka" Andrzej Sapkowski

Wiecie zaś cni panowie, po czym poznać, że czas jest historyczny? A po tym, że dzieje się dużo i szybko. A wówczas działo się bardzo dużo i bardzo szybko. Końca świata, jak się rzekło, nie było. Choć wiele wskazywało, że nastąpi. Nastały przecie - rychtyk jak chciały proroctwa - wielkie wojny i wielkie klęski dla ludu chrześcijańskiego i wielu mężów zginęło (...) Opowiem, jeśli wola, o tamtym czasie. O ludziach, co podówczas żyli, i o takich, co podówczas żyli, ale ludźmi nie byli bynajmniej. Opowiem o tym, jak jedni, i drudzy zmagali się z tym, co im ten czas przyniósł. Z losem. I z samymi sobą. 

 
 Narrenturm, Boży bojownicy i Lux perpetua składają się na Trylogię husycką Andrzeja Sapkowskiego, powieść historyczno-fantastyczną dziejącą się w czasie wojen husyckich (1419 -1431) w głównej mierze na Śląsku. Rzecz zaczyna się od skandalu spowodowanego wykryciem romansu między młodym medykiem, Reinmarem z Bielawy, a żoną pewnego rycerza, który wyruszył na wyprawę krzyżową. Gdy okazuje się, że w izdebce Reinmara przy klasztorze augustianów znaleziono zakazane księgi i akcesoria alchemiczne, sprawa robi się jeszcze poważniejsza, bo może się nią zainteresować Inkwizycja. Reinmar musi więc uciekać, i tak rozpoczyna się jego pełna przygód podróż przez Śląsk nękany na zmianę krucjatami przeciw heretykom i odwetowymi rejzami husyckimi. 

 Książka napisana jest wyśmienicie w bardzo charakterystyczny dla Andrzeja Sapkowskiego sposób, z wszystkimi zaletami i wadami jego pisarstwa. Sapkowski jest mistrzem krótkiej formy, więc poszczególne wątki czy sceny wypadają w jego powieściach lepiej niż całość. Pierwsza część trylogii jest troszkę napisana w stylu: bohaterowie wpadli w kłopoty, wydostali się z nich (niekiedy cudem), aby wpaść w następne, itd. Boży Bojownicy, segment środkowy powieści jest najlepszy, bo najbardziej spójny. Część trzecia, stanowiąca zakończenie historii, wypada przy nim słabiej i chyba jest najsłabszy tomem, co nie znaczy, że nie ma w niej bardzo dobrych, poruszających wątków. Ton całości jest w przeważającej mierze dość rubaszny. Humor jest różnej miary: niewybredny czasami dowcip miesza się często ze znakomicie wprowadzonymi dla żartu anachronizmami, ale wiadomo, że autor Wiedźmina umie doskonale napisać wszystko: scenę bitewną, czy miłosną, pełną patosu czy też grozy. Potrafi również oddać zarówno tragizm, jak i absurd wojny, zwłaszcza religijnej. Liczne nawiązania literackie i historyczne służą albo zabawie, albo budowaniu klimatu, zaś wtręty w językach obcych mają dodatkowo oddać koloryt epoki.

 Pełnokrwistych, budzących żywe emocje i przewijających się przez całą powieść postaci jest w Trylogii husyckiej mnóstwo. Zasadniczo można jednak powiedzieć, że głównych bohaterów jest trzech. Reinmar z Bielawy, lekarz parający się magią, idealista zaangażowany politycznie po stronie husyckiej, charakteryzujący się młodzieńczą zapalczywością (i niejednokrotnie budzący tym w czytelnikach irytację), którego specjalnością jest wplątywanie się w kabały, często z kobietami w tle. Nic więc dziwnego, że jego krewny oddaje go pod opiekę niejakiego Szarleja, człowieka o tajemniczej przeszłości, który ma za zadanie pomóc Reinmarowi wydobywać się z kłopotów, co nie zawsze wychodzi. Szarlej jest bowiem spryciarzem nad spryciarzami, ale potrafi przedobrzyć, jak na przykład w pewnym klasztorze, gdzie, aby zdobyć nocleg i kolacje, podejmuje się egzorcyzmów. Skutki są dziwne i jednym z nich jest przyłączenie się do kompanii trzeciego towarzysza o imieniu Samson, cytującego Dantego przy każdej okazji.  

 Trylogia husycka wydaje się bardziej przeznaczona dla miłośników historii niż fantastyki, chociaż ta ostatnia też występuje obficie. Wątki historyczne są wierne faktom, a postacie historyczne: biskupi, przywódcy husyccy (fanatyzm religijny jednych i drugich oddany jest bez żadnych złudzeń), książęta śląscy i inni, wśród których jest, i Zawisza Czarny, i Gutenberg, pokazani zostali wielowymiarowo i od ludzkiej strony. Elementy i postacie fantastyczne są również w sposób wiarygodny wplecione w tkankę powieści. Potraktowane są serio, ale przecież w sposób niepozbawiony humoru, tam, gdzie autor chce mrugnąć do czytelnika. Na przykład, jako postacie epizodyczne wprowadzone zostały trzy wiedźmy, dobrze nakreślone i istotne dla przebiegu fabuły, i tylko dodatkowego smaczku dodaje fakt, że jedna z nich bez przerwy mamrocze kwestie z Makbeta. Inspiracje czerpie Sapkowski, jak już wyżej była mowa, z ogromnej liczby źródeł, ale jedno wydaje się szczególnie ważne. Idea zaczerpnięta z książki Biała Bogini Roberta Gravesa, a mówiąca o wielkiej bogini, której kult jest zawsze obecny, mimo różnych masek, jakie przybiera. Motyw ten przewija się przez całą powieść.

 Na zakończenie, trzeba jeszcze wspomnieć o istniejącym się w tle, bardzo interesującym obrazie Polski i Polaków w książce. Polska w ostatnich latach panowania Władysława Jagieły, popierająca husytów, jawi się jako kraj spokojny w porównaniu z ogarniętym wojną Śląskiem czy Czechami, tolerancyjny (acz słusznie zostaje zostaje wytknięte, że tolerancja religijna istnieje bardziej teoretycznie w pismach akademików krakowskich niż rzeczywiście), z początkami demokracji szlacheckiej (my decydujemy i wola królewska czy biskupia ma być nam po drodze). Innymi słowy miejsce, gdzie w oczach bohaterów jest lepiej. Za to Polacy, zwłaszcza wyższego stanu, sportretowani są bardzo satyrycznie i z mrugnięciem okiem do współczesności.

sobota, 18 czerwca 2022

"Tylko Beatrycze" Teodor Parnicki (4)

Poniżej znajduje się wyliczenie oczywistych odniesień do dzieła Dantego obecnych u Parnickiego, będące pretekstem do napisania kilku luźnych uwag o Tylko Beatrycze. Tekst zawiera jedynie konieczne spojlery, w tym też do zakończenia utworu, choć nie sądzę, że jest to w stanie zepsuć komuś lekturę książki. Wpis podzielony jest z powodu długości na trzy części: wstęp - Tylko Beatrycze (2), fragment środkowy o odniesieniach do Piekła i Czyśćca - Tylko Beatrycze (3), cześć ostatnią (Raj i Beatrycze) - Tylko Beatrycze (4) Na blogu znajduje się też wpis z 2016 roku, opowiadający ogólnie o powieści i noszący tytuł: Tylko Beatrycze (1).
 
Raj
 Dante pisał Raj od 1316 do 1321, więc w czasie wydarzeń na dworze papieskim w 1317 jest dopiero na początku pisania tej księgi. O Raju znajduje się w powieści Parnickiego jedna, dość enigmatyczna wzmianka - o niebie Saturna. Na uwagę zasługuje jeszcze jedno wcześniejsze odwołanie do Boskiej Komedii dotyczące raju ziemskiego, przy czym należy pamiętać, że Dante umieszcza to miejsce na szczycie góry czyśćcowej. Są to ostatnie pieśni Czyśćca i Jan Stanisław dosłownie opowiada, że je przeczytał i że mu się raczej nie podobały, przypuszczalnie z tego powodu, jak zostało tam opisane spotkanie Dantego z Beatrycze. Wracając do nieba Saturna. Napomknięcie o nim pada pod koniec powieści z ust papieża Jana XXII jako argument mający unaocznić pewne kwestie w czasie dyskusji. Brzmi ono tak: Bóg po Dniu Ostatnim świata ludzi Ziemi mógłby zechcieć dla nowych myśli swych tworzyć kształt trwały z przezroczystych niebieskich kamieni na planecie Saturn. Ze względu na kontekst - dysputa teologiczna o nieistnieniu życia pozagrobowego: braku piekła, czyśćca i raju - twierdzenie, że to aluzja do Boskiej Komedii jest być może nadinterpretacją. Na pewno ważna jest tu barwa kamieni - niebieska, bo kolor niebieski czy niebieskozielony jest istotny, przewija się przez całą powieść, i w dodatku nie da się z upływem czasu określić dokładnie o jaki odcień chodzi, wspomnienie o nim zostaje bezpowrotnie utracone. Saturn zaś jest planetą przypisywaną melancholii związanej ze stratą, przemijaniem. Jest w tym cytacie kontrast między trwałością, możliwą tylko dzięki bożej wszechmocy, a przemijaniem, czasem pożerającym wszystko, którego symbolem niekiedy bywa Saturn. 
 
Można jednak jeszcze poszukać, kierując się Boską Komedią, czegoś więcej. Raj Dantego złożony jest ze sfer niebieskich, na które składają się kolejne nieba umieszczone na poszczególnych planetach. W niebie Saturna u włoskiego poety przebywają dusze kontemplujące osób, które za życia zdecydowały się na ascezę. W niebie tym słychać ich krzyk, podobny podobny do grzmotu, który przeraża Dantego. Wyraża on gniew boży na bogacący się Kościół. Cała pieśń rozwija ten temat i są tam, na przykład, takie wersy:
 
Gdy ich krzyk ciebie do tyla przeraził!
Gdybyś w tym krzyku zgadł treść ich pacierza
(...)
Grosz, jaki Kościół na ziemi oszczędza,
Niech ma żebrząca w imię Boga nędza (...)
 
 Ironicznie wypada, że to właśnie Jan XXII mający szerokie plany wzbogacenia Kościoła wspomina akurat niebo Saturna. Spór o ubóstwo, jaki wiedzie papież z zakonem świętego Franciszka, konflikt dobrze znany z Imienia róży, też jest przez Parnickiego przywołany i argumenty przeciwko stanowisku franciszkanów podawane w przez Jana XXII w Tylko Beatrycze wypadają mało przekonująco.
 
 
Beatrycze
 Tytuł książki Parnickiego odnosi się w sposób oczywisty do dzieła Dantego. Beatrycze jako postać z Boskiej Komedii jest przywoływana w powieści wielokrotnie, w kontekstach zarówno zgodnych z wizją włoskiego poety (jako wyidealizowany podmiot miłości, symbol łaski i mądrości, gwiazda przewodnia w wędrówce prowadząca do najwyższego celu), jak i polemicznych z tym spojrzeniem. Tylko Beatrycze jest bowiem również historią o obsesji miłosnej, o tworzeniu osobistego mitu miłosnego i jego dekonstrukcji. W czasie przedstawionego w książce procesu sądowego ta obsesja (czerpiąca pełnymi garściami nie tylko z Dantego, ale też z legend arturiańskich, czy herezji mówiącej o Duszycy Świętej), zostaje poddana próbie racjonalizacji, rozłożeniu na elementy składowe, czy wręcz quasi psychoanalizie. Czy skutecznie? Odpowiedź nie jest jednoznaczna, jak wszystko w tej powieści. Mnoży ona wątpliwości, więc pada też i taka riposta: Od niczego nie sposób się na trwale się uwolnić, czym się raz zostało opętanym. Mistrzowie Giraldusowie, czy inni, podobnież przemądrzali i wymowni - iście dzieci są z łyżką i wiaderkiem nad morzem, gdy próbują sztuk swych z zakresu lecznictwa dusz.  
 
 Dekonstrukcja mitu miłosnego, rozłożenie na części składowe tej wewnętrznej, bardzo złożonej psychicznej budowli (na szerszym zaś planie przyjrzenie ideom tworzącym kulturę), jest częścią osi, wokół której obraca się tematyka książki - w wielkim uproszczeniu: czy można coś stwierdzić ponad wszelką wątpliwość, na ile rzeczywistość jest poznawalna. Znajduje więc ta dekonstrukcja, podobnie jak sam mit, odbicie w tytule powieści. Bezpośrednio został on zaczerpnięty z wiersza Lechonia Spotkanie, którego dwa ostanie wersy są także mottem książki. Jego zakończenie brzmi tak:
 
On to rzekł, czy rzekł księżyc, czy woda to rzekła,
Padłem, głowę ukrywszy rękami obiema:
"Nie ma nieba ni ziemi, otchłani ni piekła,
Jest tylko Beatrycze. I właśnie jej nie ma".
 
W końcowych partiach powieści znajduje się fragment zbieżny z wyżej przytoczonymi linijkami:
 
Zabrano mi najpierw wiarę w niebo i piekło, i czyściec między nimi  - bo jest to właśnie: zabrać komuś świat pośmiertny, mówiąc, że dopiero po drugim przyjściu Chrystusowym możliwe będzie dla zmarłych radować się w niebie (...). I żeby tylko tamto wszystko odebrane mi zostało - lecz nie! (...) Ale jak nieba i piekła, nie ma także  - okazuje się - i otchłani wód dla mnie. ... Niech więc nie będzie ich. Zawsze coś zostaje mi jeszcze: właśnie miłość. Nie do mnie - moja. Bo i czymże naprawdę jest Beatrycze Aligerusa? Własną Aligerusa miłością. 
 
Na te słowa pada trzeźwe pytanie: Do kogo? Kwestia ta pozostaje nierozstrzygnięta. Jest tylko Beatrycze. I właśnie jej nie ma. Napięcie istnieje bowiem pomiędzy: Jest tylko Beatrycze, nic więcej się nie liczy, jest ona jako mit, gwiazda przewodnia, opowiadana sobie wewnętrzna historia, która pozwala żyć, nadaje temu życiu sens, przynajmniej do pewnego momentu. Albo odwrotnie: Jest tylko Beatrycze, czyli jest tylko mit, a rzeczywistość, realna kobieta, niknie za tym mitem, on ją przesłania i zostaje z czasem tylko pustka i poczucie straty czegoś prawdziwego - I właśnie jej nie ma. Jeśli to ostatnie, co więc pozostaje? Może świadomość znaczenia przeżytej przeszłości: miłość twoja zawsze na kształt słońca w pamięci mojej.
__________


 

piątek, 17 czerwca 2022

"Tylko Beatrycze" Teodor Parnicki (3)

 
Poniżej znajduje się wyliczenie oczywistych odniesień do dzieła Dantego obecnych u Parnickiego, będące pretekstem do napisania kilku luźnych uwag o Tylko Beatrycze. Tekst zawiera jedynie konieczne spojlery, w tym też do zakończenia utworu, choć nie sądzę, że jest to w stanie zepsuć komuś lekturę książki. Wpis podzielony jest z powodu długości na trzy części: wstęp - Tylko Beatrycze (2), fragment środkowy o odniesieniach do Piekła i Czyśćca - Tylko Beatrycze (3), cześć ostatnią (Raj i Beatrycze) - Tylko Beatrycze (4) Na blogu znajduje się też wpis z 2016 roku, opowiadający ogólnie o powieści i noszący tytuł: Tylko Beatrycze (1).
 
 Piekło 
 Jan Stanisław, urodzony w 1282 roku, w czasie rozpoczęcia procesu przed sądem papieskim w 1317 ma 35 lat, co w średniowieczu było uznawane za połowę życia i od razu przywodzi na myśl początek Piekła Dantego:
 
W połowie wędrówki naszego życia
znalazłem się w ciemnej dziczy,
bo prosta droga była zgubiona.
 
 Cytat powyższy jest to nowy przekład Jarosława Mikołajewskiego, w którym tłumacz postawił na bliskość oryginałowi i komentując początek dzieła Dantego pisze w przedmowie: Jego (Dantego) rozpoznanie jest takie, że ja się zgubiłem, bo prosty szlak został stracony przez tych, którzy mają go pilnować (...) współodpowiedzialna za jego zagubienie jest niemoralna władza. Inne polskie tłumaczenia tracą to znaczenie w przekładzie, kładąc bardziej nacisk na indywidualne poczucie zagubienia. Jan Stanisław znajduje się w trudnej sytuacji pod wieloma względami, co jest nie tylko wynikiem jego osobistych wyborów, powikłanej historii życia, ale też pewnego zamętu społecznego i politycznego panującego w tym czasie, o którym opowiada Dante w Boskiej Komedii, a który także jest przedstawiony w powieści. Odpowiedzią na odczuwany kryzys epoki, także duchowy, ma być szykowany przez papieża przewrót teologiczny, będący też jednym ze sposobów umocnienia władzy papieskiej. Tylko Beatrycze jest bowiem książką o władzy i pieniądzach, i to o wiele bardziej, niż się wydaje na pierwszy rzut oka, a mowa o powieści, która zaczyna się od zbrojnej rebelii przeciw daninom kościelnym.
 
 Na marginesie: świetnie atmosferę tej epoki, także to poczucie kryzysu, przedstawia Umberto Eco w Imieniu róży - akcja tej powieści zaczyna się w roku 1323 (ten sam papież, Jan XXII, u Eco jest o wiele krytyczniej przedstawiony niż u Parnickiego). I jeśli można dopatrzeć się jakiś podobieństw między tymi dwiema książkami to właśnie dlatego, że opisują istniejące wtedy konflikty, idee, jednym słowem - ten sam czas historyczny.
 
 Początek książki przedstawia wydarzenia z roku 1309 - bunt poddanych przeciw podatkom kościelnym. W tym czasie powstaje Piekło Dantego i odniesienia do niego w początkowych fragmentach powieści są oczywiste - piekło, potocznie, kojarzy się z ogniem, a klasztor cystersów jest zagrożony spaleniem przez zbuntowanych chłopów. Ponadto, zostaje przytoczony cytat odsyłający do konkretnej części dzieła włoskiego poety: ósmego kręgu, w którym, między innymi, źli doradcy, a wśród nich Ulisses, ponoszą karę przebywając w płomieniach. Dzieje się to w scenie konfrontacji byłego wychowanka cystersów Jana Stanisława, samozwańczego przedstawiciela ludu, z jego nauczycielami, zakonnikami. Pod przykrywką quasi procesu odbywają się tu porachunki za dawne krzywdy. A wszystko kręci się dodatkowo wokół pewnej tajemnicy i w tym kontekście zostaje wymieniony Odyseusz, najpierw jako bohater dzieła Homera, chwilę później zaś jako postać z Boskiej Komedii. Ulisses, będący jedną z dusz zamkniętych w ogniu w ósmym kręgu Piekła, opowiada u Dantego o swojej ostatniej morskiej wyprawie poza słupy Heraklesa, którą podjął już po powrocie na Itakę. W czasie tej żeglugi gdzieś na horyzoncie zamajaczyła ciemna góra, zerwał się jednak wiatr i Ulisses wraz z towarzyszami utonęli. Wielu interpretatorów dzieła Dantego upatruje w tym, co się ukazało żeglarzom górę czyśćcową. Tym tropem podąża też książka Parnickiego, bo jest tu przytoczona kilka stron dalej jeszcze jedna opowieść również o wyprawie na tajemniczą górę, w domyśle czyściec. Pod koniec Tylko Beatrycze jest jeszcze jedno odwołanie do Piekła Dantego, o czym będzie mowa później.

Czyściec
  W 1317 roku odbywa się proces Jana Stanisława na dworze papieskim. Jest to skomplikowana gra między papieżem a podsądnym, który dobrowolnie przychodzi prosić o wymierzenie sprawiedliwość. Ma on z góry upatrzoną dla siebie karę - podróż mającą na celu poszukiwanie Góry Czyśćcowej Dantego. Pytanie zasadnicze, jakie się nasuwa: czy naprawdę Jan Stanisław wierzył w możliwość dotarcia do zaświatów drogą morską. Wprawdzie wiedza geograficzna, jaką prezentuje Dante w Boskiej Komedii jest dość konkretna i jakoś uprawdopodobnia dopłynięcie, z naciskiem na to słowo - gdzieś, bo dalekie wyprawy morskie były w średniowieczu podejmowane. Jak pisze Paul Herrmann w swojej książce Siódma minęła, ósma przemija ... Przygody najwcześniejszych odkryć
 
W innym miejscu Czyśćca Dante opisuje, jak przeszedł na południową półkulę świata i tam zobaczył słońce na północy. Przeciętnemu człowiekowi owych czasów musiało się to oczywiście wydać ze wszech miar dziwne, wobec czego należy sądzić, że wielki florentyńczyk nie nabył tej wiadomości tylko na podstawie rozważań teoretycznych. Zbyt dokładna jest wiedza, którą Dante posiadał. Wiedział on, że gwiazdozbiorowi Wielkiego Wozu na półkuli północnej odpowiada równie wspaniały gwiazdozbiór na półkuli południowej - Krzyż Południa. Ale skąd o tym wiedział? (...). Według wszelkiego prawdopodobieństwa dowiedział się o tym ze źródeł pochodzących z dworu normańskiego króla Sycylii Rogera II (1130 -1154), gdzie koncentrowała się wiedza geograficzna normańskich ludów Północy i arabskich żeglarzy i odkrywców.
 
 Czy Jan Stanisław wierzył, że wyprawa do czyśćca była realna? Rzecz jest bardzo złożona. Pewne jest, że chciał wierzyć, że (taka) podróż morska jest dla niego możliwa.
 
 W 1317 roku, jak wspomniano wyżej, Czyściec Dantego jest już napisany i na zasadzie analogii można powiedzieć, że Jan Stanisław stając przed sądem papieskim znalazł się na progu czyśćca. Pokutą, mękami czyśćcowymi dla Jana Stanisława będzie podporządkowanie się wyrokowi papieskiemu, który okazał się zgodny z zasadą contrapasso - zasadą sprawiedliwości, rządząca życiem po śmierci w Boskiej komedii Dantego. Według tej zasady cierpienie grzesznika w piekle lub czyśćcu przybierało formę odwetu i było logicznie związane z grzechami, jakich się on dopuścił. Ktoś, kto występował w obronie ludu stając na czele buntu chłopów przeciw daninom, mieniąc się trybunem ludowym, zgodnie z wyrokiem papieża ma się stać poborcą podatkowym - kolektorem świętopietrza, nożycami do strzyżenia ludu bożego. Oczywiście, jak to Parnickiego, z jednej strony schemat ten jest ładnie wypełniony, z drugiej zaś jednocześnie przełamany i zagmatwany, bo przecież Jan Stanisław był tyleż przedstawicielem ludu, co mścicielem własnych krzywd. Wyrok zdaje się dość sprawiedliwy, czy nawet łaskawy - za bunt, udział w zabójstwie, herezję, łatwo mógłby on skończyć na stosie. Wymowa książki wydaje się jednak wyjątkowo gorzka. Proces, w którym uczestniczył, jako oskarżony Jan Stanisław, tak bardzo wnikał w jego przeszłość, motywy postępowania, że w pewnych momentach przypominał procedurę w rodzaju psychoterapii. Łatwo ulec złudzeniu, że coś tam robione było z myślą o jego dobru. Zwłaszcza, że wyrok ubrany jest w przekonujące argumenty, więcej, szczytne cele. Można również twierdzić, że pewnego rodzaju otrzeźwienie jest dla Jana korzystne, bo określenie, jakie pada pod jego adresem: jest niebezpiecznym obłąkańcem, godnym litości, ale jednak obłąkańcem mówi, w pewnym sensie, prawdę. W rzeczywistości został on, nie tylko oddarty ze swoich iluzji, ale też pozbawiony własnej tożsamości i zawłaszczony przez władzę, bo jego wiedza okazała się przydatna dla pomnażania papieskiego bogactwa. I doskonale zdaje sobie on z tego sprawę: Dostałeś czyściec swój. Jeśli to istotnie czyściec to tylko a nie piekło. A kilka stron dalej zostaje to spostrzeżenie jeszcze podkreślone przez ponowne przywołanie (jako ostrzeżenie? odbicie myśli?) Piekła i to konkretnego kręgu, mianowicie, siódmego przeznaczonego dla samobójców: Gałązki czy kawałki kory sobie przypomnij, jakie gość z Ziemi niebacznie odarł - niby z drzewa, ale właśnie niby tylko, ponieważ nie było to drzewo, ale odbywający karę zaświatową człowiek...
____________
ciąg dalszy tu: link
 

czwartek, 16 czerwca 2022

"Tylko Beatrycze" Teodor Parnicki (2)


 
Tylko Beatrycze
Parnickiego dzieje się na przełomie XIII i XIV wieku. Jan Stanisław, były wychowanek klasztoru cystersów, wygnany z niego w wieku nastoletnim, wraca po latach na czele buntu chłopskiego, by się zemścić. Kilka lat po dokonanym odwecie staje dobrowolnie przed sądem papieskim Jana XXII w Awinionie. Uściślając ramy czasowe: początek książki jest relacją z wydarzeń z roku 1309 (bunt ludowy), proces sądowy rozgrywa się w roku 1317, plus pozostałe retrospekcje pozwalają określić czas powieści na lata od mniej więcej 1280 do końca roku 1317.  
 
 Tylko Beatrycze Parnickiego, zgodnie z podtytułem, to powieść historyczna z jej podstawowymi cechami. Wydarzenia historyczne, idee istniejące na początku XIV wieku tworzą sieć, w tym wypadku wyjątkowo gęstą, splątaną, w środku której tkwi główna postać powieści. Można wskazać najważniejsze węzły tej sieci: zabójstwo Przemysława II w 1296 roku, bunt chłopów przeciw daninom klasztornym w 1309 w Wielkopolsce, starania o koronę polską Władysława Łokietka. Nie mniej ważny jest projekt przewrotu teologicznego szykowany przez papieża Jana XXII, który głosił, że po śmierci nie ma ani piekła ani nieba, a o przeznaczeniu zmarłych będzie decydował dopiero Sąd Ostateczny. Równie istotna jest doktryna cystersa Joachima z Fiore dzieląca historię na trzy epoki odpowiadające poszczególnym osobom Trójcy Świętej i oparty na niej bardzo feministyczny kult Wilhelminy Blażeny (Guglielmy di Milano), którą wyznawcy uważali za wcielenie Ducha Świętego (Duszycę Świętą). Wreszcie wymienić należy z rzeczy najbardziej kluczowych: opiewany przez ówczesnych poetów model miłości dworskiej i legendy arturiańskie, zwłaszcza tę opowiadającą o Świętym Graalu.
 
 Istotnym dziełem, do którego Tylko Beatrycze odnosi się w ogromnym stopniu jest Boska Komedia Dantego, zaczynając od tytułu, dosłownych cytatów, pewnie też kryptocytatów, bezpośrednich komentarzy o utworze czynionych przez postacie, po przywołanie konkretnych osób występujących na kartach dzieła Dantego, kończąc zaś na osadzeniu akcji książki w czasie, gdy Czyściec jest już napisany. Rok ukończenia tej części Boskiej Komedii przez włoskiego poetę to 1315, od 1316 pisał on już Raj. Piekło zostało ukończone przez Dantego w 1313, prawdopodobnie część pieśni było rozpowszechnione wcześniej. 
 
 Poniżej znajduje się wyliczenie oczywistych odniesień do dzieła Dantego obecnych u Parnickiego, będące pretekstem do napisania kilku luźnych uwag o Tylko Beatrycze. Tekst zawiera jedynie konieczne spojlery, w tym też do zakończenia utworu, choć nie sądzę, że jest to w stanie zepsuć komuś lekturę książki. Wpis podzielony jest z powodu długości na trzy części: wstęp - Tylko Beatrycze (2), fragment środkowy o odniesieniach do Piekła i Czyśćca - Tylko Beatrycze (3), cześć ostatnią (Raj i Beatrycze) - Tylko Beatrycze (4). Na blogu znajduje się też wpis z 2016 roku, opowiadający ogólnie o powieści i noszący tytuł: Tylko Beatrycze (1).
 
 Kilka słów o konstrukcji powieści. Ma ona formę długich dialogów lub quasi monologów z licznymi dygresjami, w których próbuje się dociec, co się wydarzyło i dlaczego. Nie ma tu ani jednego słowa od obiektywnego narratora. Ta eksperymentalna forma stawiająca na subiektywność jest celowa, bowiem Tylko Beatrycze zajmuje się, między innymi, tematem, na ile poznanie przeszłości historycznej jest możliwe. Historię znamy z dokumentów tworzonych w określonych okolicznościach i celach. Ponadto, są one podatne nie tylko na zafałszowania, ale wręcz fałszerstwa i powieść dobrze to pokazuje. Przykładowo, jeśli podążyć tropem Dantego, to widać pęknięcia w pewnej relacji z wydarzeń przytaczanej w czasie procesu sądowego, miejsce, gdzie została ona poddana mistyfikacji. Przytoczona jest pewna rozmowa, w której wspomniano postać umieszczoną przez włoskiego poetę w Czyśćcu, tylko że ta część Boskiej Komedii w czasie tej rozmowy jeszcze nie istniała. Oczywiście, budzi to pytania o wiarygodność zeznań, wątpliwości, itp, itd, a jest to zaledwie jeden drobny przykład. Sama forma powieści uczy podejrzliwości, wskazuje na subiektywności relacji historycznych. Mówi o tym, że rzeczywistość historyczna jest utracona i niemożliwa w pełni do odtworzenia. Pesymizm poznawczy? Nie do końca, bo przy całej złożoności zdarzeń historycznych pokazanej tutaj z ogromnym rozmachem, oraz poczucia, że coś umyka i zostaje stracone na zawsze Tylko Beatrycze kończy się anegdotką o śledztwie w sprawie zaginionego konia wysokiego urzędnika kościelnego, tak jakby autor chciał przez tę historyjkę powiedzieć: szczegóły są ważne, podążając za nimi da się jednak coś, być może niewątpliwie, ustalić.  
__________
ciąg dalszy tu: link
 
Na zdjęciu znajduje się Katedra świętego Ducha w Hradcu Kralovym zbudowana (w innej wersji podniesiona z ruin) przez Ryksę Elżbietę.
 

środa, 8 czerwca 2022

"Spotkanie" Jan Lechoń


Dzisiaj nocą samotną, spędzoną bezsennie, 
"Widziałem zimą krzew nagi, a latem błyszczał bogatą zielenią i kwiatem"
Po promieniach księżyca, z jakimś dziwnym tchnieniem,
Sam nie wiem, jak się nagle ocknąłem w Rawennie
I z dawno utęsknionym spotkałem zwidzeniem.

Przez otwarte ktoś okno grał cicho na flecie
I wiatr lekki woń przyniósł duszącą, upojną -
Jak w mistycznym w nią szedłem wplątany bukiecie, 
Pod nieba wyiskrzoną kopułą dostojną.

"Będziecie wysłuchani tęskniący, więc proście!"
Jak przez Boga zaklęty przymknąłem powieki -
I tylkom jakiś dziwny posłyszał szum rzeki,
A później, później Danta ujrzałem na moście.

"Tyżeś to, ty, mój mistrzu! Dlaczego tak blady
I czemu taki dziwny niepokój cię żarzy?
Przychodzę cię ubłagać o sekret twej twarzy.
Nic nie wiem. Zabłądziłem. I proszę twej rady".

On to rzekł, czy rzekł księżyc, czy woda to rzekła,
Padłem, głowę ukrywszy rękami obiema:
"Nie ma nieba ni ziemi, otchłani ni piekła,
Jest tylko Beatrycze. I właśnie jej nie ma".
_______________
Poezje Jan Lechoń; BN Wrocław 1990
Cytat: Raj Pieśń XIII Julian Korsak

czwartek, 2 czerwca 2022

"Dante" Alessandro Barbero


W 2021 roku minęło siedemset lat od śmierci Dantego. Z tej okazji powstała biografia autora Boskiej Komedii napisana przez popularnego, włoskiego historyka Alessandra Barbero. Pisanie o życiu Dantego ma długą tradycję, zapoczątkowaną już przez Boccaccia, więc dzieł na ten temat powstało wiele. Celem tej konkretnej biografii jest pokazanie, co oczywiste, Dantego na tle jego epoki, ale przede wszystkim ustalenie faktów na temat jego życia, na tyle, na ile jest to możliwe. Zaskakująco dużo bowiem o Dantem nie wiemy, jak na znaczenie i sławę tej postaci. Nie znamy, na przykład dokładnej daty jego urodzenia - podaje się przypuszczalną: między 14 maja a 13 czerwca 1265 roku. Sprzeczne są informacje na temat: posiadanego rodzeństwa, małżeństwa, pochodzenia rodziny - tu Barbero przyłapuje Dantego na gorącym uczynku dorabiania  sobie w Boskiej Komedii szlacheckich przodków, czy wreszcie miejsc pobytu poety po wygnaniu z Florencji. W swojej książce wykonuje więc Barbero pracę historyka poddając wcześniejsze biografie i ocalałe dokumenty krytycznej analizie i jednocześnie pokazując, jak wiele na podstawie znajomości epoki można wywnioskować z pojedynczego dokumentu. Przykładowo, jak dużo można trafnie przypuszczać na temat małżeństwa Dantego z zachowanego podania, jakie złożyła wdowa po nim do władz Florencji o zwrot posagu (posag wraz z całym mieniem po wygnaniu poety i konfiskacie dóbr był we władaniu miasta). Mianowicie, Barbero udaje się rozwiać pewien mit dotyczący ślubu (twierdzenie, że Dante ożenił się młodo, na pewno nie znaczyło, że w wieku nastoletnim), ustalić, mniej więcej, wiek małżonków i na podstawie wysokości posagu dojść do wniosku, że rodzinie Alighieri mocniej zależało na tym małżeństwie. 

 Do dzieł Dantego, zarówno Boskiej Komedii, jak innych: Monarchii, Życia nowego, utworów poetyckich, Alessandro Barbero odwołuje się często, ale raczej po to, aby odtworzyć sposób myślenia swojego bohatera, niż przedstawić jego dorobek literacki. Dużo za to w tej biografii szperania w dokumentach, ich porównywania. Całkiem dobrze udaje się ustalić, dzięki temu, genealogię, pozycję społeczną Dantego i jego rodziny, oraz to, z czego się utrzymywali Alighieri. Momentami to odwoływanie się do dokumentów bywa lekko nużące, choć autor robi, co może, aby czytelnik nie poczuł się znudzony i uśmiechnął się choć parę razy. Świetnym pomysłem na ukazanie pozycji społecznej Dantego i stosunków panujących w średniowieczu jest rozpoczęcie biografii od barwnego opisu bitwy, jednej z wielu jaką w tamtych czasach toczyła Florencja. O ile genealogia, jak zawsze, bywa średnio interesująca, to autorowi świetnie wychodzi ukazanie życia w średniowieczu, dawnych zwyczajów i sposobu myślenia. Chwyta się czasami niezwykłych środków aby przybliżyć współczesnemu czytelnikowi ówczesną mentalność, a więc, bo przecież Dante był człowiekiem swojej epoki, także sposób myślenia bohatera swojej biografii. Na przykład, abyśmy dobrze zrozumieli miłość Dantego do Beatrycze, pokazuje nie tylko, jak odseparowane od siebie życie wiedli mężczyźni i kobiety w tamtych czasach, ale też zasięga opinii psychologa dziecięcego. (Dante poznał Beatrycze w wieku 9 lat w czasie Święta Wiosny, obchodzonego hucznie pierwszego maja). Alessandro Barbero wychodzi bowiem ze słusznego założenia, że natura ludzka (rozwój psychiczny również), jest niezmienny, zmienia się tylko w zależności od epoki, forma, w jakiej się przejawia.

 Jest to też w dużej mierze biografia polityczna, dająca świetny i jasno przedstawiony wgląd w ówczesną sytuację we Włoszech, nie tylko w słynny spór między gwelfami (zwolennikami papieża) i gibelinami (zwolennikami cesarza). Dante był zaangażowanym politykiem, częściowo dlatego, że ustrój Florencji zakładał uczestnictwo mieszkańców w rządzeniu miastem, a także dlatego, że po prostu chciał. Niestety działo się to w okresie bardzo ostrego konfliktu społecznego. Miasta stały się w tej epoce miejscami intensywnego rozwoju życia gospodarczego i społecznego. Starały się one ograniczyć wpływy posiadaczy ziemskich, czy starych możnych rodów, wykluczając ich prawnie z rządów i powołując szereg wybieralnych rad do sprawowania władzy. Pouczające jest to, że bogacący się mieszkańcy miast, w tym też Dante, aspirowali do trybu życia odsuniętej od władzy szlachty, co powodowało osłabianie tego ludowego ustroju, który usiłowano wprowadzić. We Florencji sytuację komplikowało dodatkowo to, że istniały dwa rywalizujące ze sobą rody, będące przedstawicielami dwóch zwalczających się stronnictw: gwelfów białych, jakoś tam idących na współpracę z radami miasta i gwelfów czarnych, mających silne poparcie papieża. Rody te starały się odzyskać kontrolę nad miastem za pomocą prawa, wpływów, lub przemocą, co powodowało, że skazywanie na banicję przeciwników politycznych stało się przyjętym zwyczajem. Alessandro Barbero świetnie pokazuje też, że przemoc w życiu publicznym, zarówno na poziomie indywidualnym, jak i zbiorowym, była w średniowieczu powszechnie tolerowana, więc czasami powroty z wygnania jakiegoś stronnictwa kończyły się rzezią. Tak było w roku 1300, gdy ród Donatich (gwelfów czarnych), wrócił do Florencji. Plądrowanie miasta trwało sześć dni, a dopiero potem powołano sąd i zaczęły zapadać wyroki na przeciwników politycznych czarnych, między innymi, i ten, który skazał Dantego na wygnanie. 
 
 I o ile portret Dantego, jako polityka, jest w tej biografii dość ambiwalentny, szereg jego decyzji bywa wątpliwych, to bycie wygnańcem ukazane jest dość poruszająco, choć trudno czasami ustalić, gdzie dokładnie przebywał. Zmieniał dość często miejsce zamieszkania, zarówno z powodów politycznych, jak i żeby bronić się przed degradacją społeczną. Mimo ciągłych podróży, zdawał się być dobrym ojcem, a przynajmniej dbającym o zabezpieczenie finansowe dzieci. Nigdy jednak się nie dowiemy, jak dokładnie wyglądały jego relacje rodzinne, Czasami na bardzo podstawowym poziomie - co się stało z najstarszym synem Dantego? A chciałoby się znać i takie szczegóły, jak na przykład: reakcja żony poety, gdy ten postanowił nadać ich córce imię Beatrycze. Podsumowując, Dante Alessandro Barbero to świetna biografia, rzetelna, ustalająca, na ile się da, fakty z jego życia, rozwiewająca przy okazji kilka mitów, w tym też mój ulubiony o zaginięciu kilku ostatnich pieśni Raju, przeznaczona dla osób zainteresowanych losami największego włoskiego poety.  

wtorek, 14 września 2021

14 września - rocznica śmierci Dantego Alighieriego

700 lat temu w Rawennie zmarł Dante Alighieri (1265 - 1321). Podawany jest też jako dzień jego śmierci 13 września 1321. 
 
Poniżej początek najwybitniejszego dzieła Dantego - Boskiej Komedii i trzy jego tłumaczenia na polski:
 

 Z prostego toru w naszych dni połowie
Wszedłem w las ciemny; jaka gęstwa dzika,
Jakie w tym lesie okropne pustkowie,
Żyjący język tego nie wypowie;
Wspomnienie gorzkie i grozą przenika, 
Śmierć odeń gorzką nie więcej być może.
 
(Przekład Juliana Korsaka rok 1860; źródło: Boska Komedia Wolne Lektury)
 
W życia wędrówce, na połowie czasu,
Straciwszy z oczu szlak niemylnej drogi, 
W głębi ciemnego znalazłem się lasu.
Jak ciężko słowem opisać ten srogi
Bór, owe stromych puszcz pustynne dzicze,
Co mię dziś jeszcze nabawiają trwogi
Gorzko - śmierć chyba większe zna gorycze;
 
(Przekład Edwarda Porębowicza rok 1906; źródło: Boska Komedia Wydawnictwo Pasaże 2018)
 
W połowie drogi ludzkiego żywota,
zbłądziwszy, w głuchym znalazłem się borze;
wokoło mrok był tylko i martwota.
 
Och, nieporadnym słowem nie odtworzę
grozy, czającej się w dzikiej gęstwinie:
samym wspomnieniem po dziś dzień się trwożę!
 
Podobnie gorzka bywa śmierć jedynie;
 
(Przekład Stanisława Barańczaka rok 1994; źródło: Piekło Pieśń I Zeszyty Literackie nr 47)
 
 

poniedziałek, 5 września 2016

"Tylko Beatrycze", Teodor Parnicki (1)

Portret Ryksy Elżbiety z XIV wieku. Źródło.


Poezja różni się od historii formą, nie zaś tym, że jedna z dwu opowieści bliższa jest prawdy dziejowej, druga zaś dalsza; albo i w ogóle nawet: troszczyć się o zgodność z prawdą dziejową nie chce, czy raczej: jej - tej drugiej właśnie z dwu opowieści - autor nie chce się o zgodność z prawdą dziejową troszczyć. Ktokolwiek bowiem takie właśnie przeprowadza rozróżnienie, dowieść przedtem musiałby, a to ponad wątpliwość wszelką, iż w przeciwieństwie do poety autor dzieła, któremu wy - antagoniści moi tu dzisiaj - jesteście skłonni nadać miano dzieła bezspornie historycznego, odznacza się większą troską o zgodność z prawdą dziejową aniżeli poeta. Przedłóżcie takie dowody, wzywam was. ("Tylko Beatrycze", T. Parnicki)

Rzecz się dzieje na przełomie XIII i XIV wieku. Jan Stanisław, były wychowanek klasztoru cystersów, wygnany z niego w wieku 14 lat, wraca po latach na czele buntu chłopskiego by się zemścić. Kilka lat po dokonanym odwecie staje dobrowolnie przed sądem papieskim Jana XXII w Awinionie. W tle powieści przewijają się: zamach na Przemysła II, dzieje jego córki Ryksy Elżbiety, szykowany przez papieża przewrót teologiczny i zabiegi Łokietka o koronę polską.

Tylko Beatrycze Parnickiego ma podtytuł Powieść historyczna i nie tylko opowiada o wydarzeniach historycznych, ale jest refleksją nad dochodzeniem do prawdy historycznej. Zawsze, zdaje się mówić autor, jest to rodzaj śledztwa. W rzeczywistości historia nie jest nam dana w sposób bezpośredni. Z zasady dostępna jest tylko w formie relacji z przeszłości. Relacje te zaś są subiektywne. Stąd, jak myślę, to jeden z powodów wyboru przez autora sposobu konstrukcji powieści. Ma ona formę długich dialogów lub quasi monologów z licznymi dygresjami, w których próbuje się dociec co się wydarzyło i dlaczego. Nie ma tu ani jednego słowa od obiektywnego narratora. Drobiazgowej analizie sprzyja to, że gruncie rzeczy mamy do czynienia z dwoma procesami sądowymi. Pierwszym, gdy główny bohater sądzi mnichów wieleckich stojąc na czele buntu chłopskiego. Ten sąd nad ciemiężycielami ludu jest przykrywką do prywatnej zemsty za doznane i urojone krzywdy. Proces drugi, stanowiący trzon powieści, odbywa się na dworze papieskim. I jest skomplikowaną grą między papieżem a podsądnym, który dobrowolnie przychodzi prosić o wymierzenie kary za śmierć mnichów i który ma z góry upatrzoną karę - podróż mającą na celu poszukiwanie Góry Czyśćcowej Dantego. Rozprawa wikła się: inne osoby usiłują coś na niej ugrać, wydanie wyroku wymaga roztrząsania nie tylko faktów, ale i motywów działania i stojących za nimi stanów emocjonalnych, wszystko wydaje się niepewne. Proces sądowy płynie przechodzi w rodzaj psychoterapii z jednej strony, z drugiej zaś do badania wydarzeń historycznych. Do czytelnika należy osądzenie a żadna z odpowiedzi na poniższe pytania nie będzie odpowiedzią rozstrzygającą. Czy prawdopodobne jest by ktoś jeszcze wiedział o spisku przeciw Przemysławowi II i możliwe było ostrzeżenie króla Polski przed zamachowcami. Czy gdyby nie pewna usłyszana przypadkiem rozmowa, wszystko mogłoby potoczyć się inaczej. I czy dzieje całego kraju mogą zależeć od jakiegoś, z punktu widzenia historii, absolutnego drobiazgu. Podważanie oczywistych faktów w powieści sprawia, że nic nie jest niezbite a wątpliwości się mnożą.

Pewne jest natomiast, że dzieło sztuki może pokazywać, że proces dochodzenia do prawdziwego obrazu przeszłości jest trudny. W jednym z wywiadów Teodor Parnicki powiedział: Im lepiej poznaję historię, tym mniej mam przekonania do możliwości rozeznawania przez siebie, co w historii jest prawdziwym obrazem przeszłości, a co rodzajem fikcji, pisarstwa, propagandy dla celów właściwych tamtej epoce. Z tego rodzi się nieufność do przekazu historycznego. I dalej: Nieufność jest nieraz bardzo skuteczną drogą do odkrycia prawdy. Zaszczepienie tego sceptycyzmu to może jedno z zadań pisarza zajmującego przekuwaniem historii w literaturę.

________ 

Poniżej znajdują się linki do następnego wpisu o Tylko Beatrycze z 2022 roku. Stanowi on wyliczenie oczywistych odniesień do dzieła Dantego obecnych u Parnickiego. Wpis ten podzielony jest z powodu długości na trzy części: wstęp - Tylko Beatrycze (2), mówiący mniej więcej to samo, co powyższy tekst; fragment środkowy o odniesieniach do Piekła i Czyśćca Dantego - Tylko Beatrycze (3), cześć ostatnią (o nawiązaniach do Raju i Beatrycze) - Tylko Beatrycze (4):

Tylko Beatrycze Teodor Parnicki (4)

 

poniedziałek, 18 lipca 2016

"Rzymska komedia", Jarosław Mikołajewski.

Rzymska komedia Jarosława Mikołajewskiego jest osobistym przewodnikiem autora po Rzymie. Składa się na nią sto tekstów powstałych z tygodnia na tydzień w latach 2009 - 2011 i umieszczonych w trzech częściach: Piekło, Czyściec, Raj. Inspiracją dla pisarza, jego mistrzem był, co oczywiste, Dante. Sytuacje, rozmowy, sceny, opisy rozsiane w pieśniach Boskiej komedii, czasem jedna, czasem kilka linijek służą do opowiedzenia historii Rzymu, ukazania jego miejsc, dzieł sztuki, kościołów, kościółków, katakumb, ulic, zaułków, czy wreszcie pejzażu. Przy czym utwór Dantego jednocześnie nadaje strukturę temu opisowi wędrówki po mieście, ale za razem jest potraktowany jako pretekst, na zasadzie luźnego wiązania wersetów z miejscami i historiami. Jak pisze Mikołajewski: (...) tylko kaprysom twojego przewodnika wędrowcze, zawdzięczasz, że idziemy tą ścieżką, nie inną, bo równie dobrze, przy każdej pieśni, zamiast w prawo mogliśmy pójść w lewo, na ukos, czy wstecz.

Po drogach czasami zadziwiających powiązań prowadzi nas pisarz od linijek opowiadających o kręgu heretyków w piekle, na grób Keatsa na Cmentarzu protestanckim. Z głębi dantejskiej otchłani przed Zamek św. Anioła, by opowiedzieć pokrótce historię ściętej tam Beatrice Cenci w XVI wieku. I dalej od opisu dna piekła, gdzie cierpią najwięksi zdrajcy: oprócz Judasza, Brutus i Kasjusz, na miejsce, gdzie ci ostatni, jak się przypuszcza, zamordowali Juliusza Cezara, do archeologicznego "dołu" Largo di Torre Argentina, by opowiedzieć historię innych zdrad. Gdy Dante chwali naturę w Raju Ziemskim umieszczonym na szczycie Góry Czyśćcowej Mikołajewski przedstawia Villę Ada, najdzikszy z rzymskich parków. Wers: Tu rośnie Róża, w której Słowo Boga Ciałem się stało; z pieśni XXIII Raju wiodą go, a wraz z nim czytelników, do Roseto Comunale, miejskiego ogrodu różanego.

Rozrzucone są po Rzymskiej komedii opowieści o ludziach związanych z Rzymem. Nie mogło wśród tylu innych, zabraknąć opisu dziejów rywalizacji dwóch architektów rzymskich doby baroku Berniniego i Borrominiego. Zrozumiałe są strony poświęcone sztuce Caravaggia, "najsłynniejszego malarza Rzymu". Autor opowiada też o epoce rozkwitu włoskiego kina w latach 50 i 60, o porwaniu Aldo Moro, o Mussolinim, który skojarzony z syreną z XIX pieśni Czyśćca, uwodzącą wdzięcznym pieniem, jak ona omamił Włochów w latach dwudziestych. Wyjątkową rolę odgrywa, zamieszczony także na okładce, Pasolini i historia jego nagłej śmierci.
Largo di Torre Argentina Źródło zdjęcia.
Oczywiście to tylko kilka przykładów wybranych z dziesiątków innych. Rzymska komedia jest bowiem pozycją do wielokrotnej lektury i to zarówno ze względu na samą przyjemność czytania, jak i ogromną ilość informacji w niej zawartych. Może być też inspiracją do własnych poszukiwań. Ach, chciałoby się po przeczytaniu tej książki rzucić wszystko i jechać natychmiast do Rzymu, choćby tylko po to, żeby z tego całego bogactwa piękna odmalowanego przez autora, zobaczyć pinie, tak opisane w środkowej części utworu, Czyśćcu, w rozdziale pod tytułem: Sosna, siostra:

Pinia parasolowa kojąco jest wszechobecna na placach, w parkach, wzdłuż ulic i obrzeżach Miasta, na początku podrzymskich pól. Owszem, wygląda jak halucynacyjny parasol, lecz pinie jedna obok drugiej, w długim szeregu, wyglądają jak Boży pawlacz, antresola niebios. Nie licząc ciasnych zaułków, gdzie nie widać nic prócz ścian i nieba, znalazłem zaledwie kilkanaście miejsc w Rzymie, skąd pinii nie widać, lecz kiedy je widać, zawsze znaczące są ich ustawienia i rzeczą zabawną jest odgadywanie z daleka, co ich układ obwieszcza.
Długie szeregi drzew mogą oznaczać, że pod ich czaszami ciągnie się linia drogi albo linia brzegu, kępy pinii mogą rysować granice wykopaliska, ich gaje - ogrody. Pinia pojedyncza może znaczyć tyle, że pozwolono wyrosnąć drzewu, którego nasienie wędrowiec przeniósł na podeszwie w przypadkowe miejsce, może też znaczyć, że jego braci pinie wycięto w pień i tylko to jedyne ocalono, Bóg wie na czyją pociechę. Jak w dzielnicy Pigneto, w której pomiędzy domami łatwo znaleźć samotne parasole. (...)
"Samotne sosny wzdłuż morskiego brzegu nie wiedzą o mojej miłości", pisze w ważnym wierszu Sandro Penna. Niby dlaczego miałyby wiedzieć? Bo pinie mądre są, wszechobecne, kiedy zamkniesz oczy są trwalszą pamiątką Rzymu niż ruiny i krzyże, jak nic innego łączą niebo i ziemię, i chciałoby się, żeby wiedziały, czego sami o sobie nie wiemy. "Uranio, sosno, siostro", wołał Iwaszkiewicz. Pinio, "Pineo, miserere nobis", wołam w Wielki Czwartek roku 2010 pomiędzy Koloseum za zawalonym domem opętanego Nerona, w chłodnym pożarze stygnącego słońca. 

 
Wpis powstał w ramach lipcowego odcinka wyzwania "Pod hasłem": Zabierz na wakacje... ejotka.

środa, 25 listopada 2015

"Klub Dantego", Matthew Pearl


 Okładka książki Klub Dantego
 Klub Dantego to debiutancka powieść Matthew Pearla. Szybko stała się bestsellerem w Stanach Zjednoczonych. Nic dziwnego skoro głównymi bohaterami zostali amerykańscy pisarze i poeci: James Russell Lowell, Oliver Wendell Holmes i Henry Wadsworth Longfellow. Wplątanie znakomitych literatów, przedstawicieli amerykańskiego romantyzmu w krwawe zbrodnie okazało się znakomitym pomysłem.

Rzecz dzieje się w Bostonie w drugiej połowie dziewiętnastego wieku. W tym czasie miasto jest z jednej strony ośrodkiem intelektualnym, w którym kwitnie życie literackie, a z drugiej zmaga się ono z licznymi problemami: weteranami wojny secesyjnej, którzy nie potrafią wrócić do normalnego życia, rasizmem, niechcianymi emigrantami, początkiem izolacjonizmu w polityce. Na tym dobrze zarysowanym tle mamy wątek główny: grupkę literatów pracujących, mimo niechęci części środowiska akademickiego nad przekładem Boskiej komedii Dantego na język angielski. Niedane jest im jednak pracować w spokoju, gdyż Bostonem wstrząsa fala brutalnych morderstw. Pierwszą ofiarą zostaje sędzia. Spotyka go los, który przypadł cierpiącym w Przedpiekle, miejscu przeznaczonym dla tych, którzy byli obojętni na dobro i zło. Wygląda na to, że zabójca inspirował się dziełem Dantego. Podobnie przy następnych zbrodniach - pomysły mordercy wydają się zgadzać z opisami męczarni, których doświadczają grzesznicy w dantejskim piekle. Ponieważ poemat nie jest wydany i pozostaje znany tylko garstce osób, ktoś z tego wąskiego kręgu musi być winny. Członkowie klubu nie mają wyboru. Jeśli chcą się oczyścić z podejrzeń, zmuszeni są przeprowadzić śledztwo na własną rękę.

Klub Dantego jest debiutem udanym, chociaż niepozbawionym wad. Narracja zdaje się zbyt rozwlekła. Autor zbyt wikła się w opisy prywatnych problemów członków klubu oddalając czytelników od rozwiązania zagadki. Temu przegadaniu towarzyszy z drugiej strony filmowe budowanie scen jakby z myślą o przyszłej ekranizacji, co troszkę męczy przy czytaniu. Ale jest to wada wybaczalna, gdyż w zamian dostajemy możliwość poznania Bostonu tuż po wojnie secesyjnej i uchwycenia momentu otwarcia się literatury amerykańskiej na europejskie wpływy literackie inne niż literatura klasyczna. Bezdyskusyjną zaś zaletą Klubu Dantego jest przejmujący i prosty pomysł na przełożenie piekła dantejskiego na XIX wiek w Ameryce oraz pokazanie uniwersalności średniowiecznego poematu w atrakcyjny sposób za pomocą wciągającej intrygi kryminalnej.

Wpis powstał w ramach wyzwania: Debiut (Pod hasłem).

czwartek, 5 listopada 2015

"Inferno", Dan Brown.


 Okładka książki Inferno


Światowej sławy naukowiec Robert Langdon budzi się w szpitalu we Florencji. Nie pamięta, jak się tam znalazł i ledwie odzyskuje przytomność, ktoś próbuje go zabić. Ścigany przez groźne konsorcjum i policję podąża śladem tajemniczych wskazówek, do rozwiązania których klucz znajduje się w Boskiej Komedii Dantego oraz w życiu wielkiego poety. Szybko zdaje sobie sprawę, że od odszyfrowania tropów zależy uratowanie ludzkości przed urzeczywistnieniem się dantejskiego piekła na Ziemi.


 Inferno Dana Browna jest reklamowane, jako fenomenalny apokaliptyczny thriller. Taką książkę powinno się pochłaniać jednym tchem. Niestety czyta się, jak nudnawy przewodnik po Florencji (i innych miastach, których nazw nie zdradzę, by nie psuć zagadek). Bo sposób poddawania koniecznej dla czytelnika wiedzy daleki jest od lekkości i działa według schematu: przerwa w akcji i wykład o symbolice, sztuce czy architekturze. Trudno też kibicować bohaterom. Są na to zbyt płascy. Robert Langdon błyskotliwie i błyskawicznie rozwiązuje interesujące, to muszę przyznać, łamigłówki i do tego ogranicza się jego charakter. Może razem z utratą pamięci i słynnego zegarka z Myszką Miki stracił też osobowość.


Amnezja głównego bohatera ułatwia też autorowi kilka efektownych zwrotów akcji. Dostarcza to emocji natychmiast psutych przez łopatologiczne wykłady o kryzysie związanym z przeludnieniem, jaki czeka ludzkość. Irytujące jest także to, że Dan Brown pozwala sobie na naciąganie dzieła Dantego do własnych potrzeb, w czym nie byłoby nic złego, gdyby nie kwiatki, takie jak:
Żaden człowiek nie będzie, bowiem dumniejszy o tego, który wierzy, że jest odporny na wszystkie zagrożenia świata. Dante hołdował temu poglądowi, czyniąc z dumy najcięższy z siedmiu grzechów śmiertelnych i skazując ludzi nadmiernie dumnych na najniższy z piekielnych kręgów. 
I w drugą stronę:
Zdrada jest jednym z siedmiu grzechów śmiertelnych. 
Zaletą powieść trzeba przyznać jest jej zakończenie. W tego rodzaju książkach wiadomo z góry, że bohater w typie Roberta Langdona nie może ponieść porażki. Tu finał jest niejednoznaczny i zaskakujący.

Książka przeczytana w ramach wyzwania.  

piątek, 22 maja 2015

22 maja - 13 czerwca; 750 rocznica urodzin Dantego Alighieri

"Piekło"
Gustave Dore Inferno1
Pieśń I
W połowie drogi ludzkiego żywota,
zbłądziwszy, w głuchym znalazłem się borze;
wokoło mrok był tylko i martwota.

Och nieporadnym słowem nie odtworzę
grozy, czającej się dzikiej gęstwinie:
samym wspomnieniem po dziś dzień się trwożę!

Podobnie gorzka bywa śmierć jedynie;
lecz jakiem dobro tam znalazł, pieśń powie
tylko gdy innych rzeczy nie pominie.

Nie wiem, skąd wziąłem się w leśnym parowie:
zmysły mi pętał sen, ten sam sen, który
sprawił, żem zboczył ze szklaku w pustkowie.

Lecz gdy stanąłem u podnóża góry -
ku niemu wiodła droga nieskończona
kotliną, gdzie mnie straszył mrok ponury -

podniosłem oczy: na stoków ramiona
kładła już swoje poranne promienie
planeta ponad świat nasz wyniesiona.

Wtedy - przycichło we mnie zatrwożenie,
którym przez całą noc w serca jeziorze
czyniły zamęt czyhające cienie.
_
___________
Fragment w tłumaczeniu Stanisława Barańczaka (Zeszyty Literackie nr 47)
Ilustracja: Gustaw Dore; źródło: Wikimedia.

"Księgi mówią o księgach", czyli wpis o planach czytelniczych

W tym roku mija 750 rocznica urodzin Dantego, który przyszedł na świat, jak podaje włoska Wikipedia między 22 maja a 13 czerwca 1265 roku. Tak okrągłą datę postanowiłam uczcić przeczytaniem Boskiej Komedii. Pierwszy raz o tej książce usłyszałam zaczytując się w dzieciństwie Makuszyńskim. Cytat z niej był kluczem do rozwiązania zagadki, dlaczego w pewnym kresowym dworku krótko przed wybuchem drugiej wojny światowej znalazł się złodziej, który upodobał sobie kradzieże drzwi. W czasach licealnych, kiedy dzieło Dantego było lekturą obowiązkową, przeczytałam tylko Piekło. Może, więc teraz nadszedł czas, aby nadrobić zaległości i zapoznać się z całością. A także przeczytać kilka książek, w których nawiązania do Boskiej Komedii odrywają istotną rolę, (oczywiście zdając sobie sprawę, że to arcydzieło wywarło znaczący wpływ na kulturę europejską i odwołania do niego w poezji są być może prawie tak liczne jak do Biblii). Przyszły mi na myśl następujące tytuły:

Tylko Beatrycze Teodora Parnickiego (powtórna lektura, tu krótka notka o adaptacji filmowej),
Klub Dantego Matthew Pearla,
Inferno Dana Browna,
Rzymska Komedia Jarosława Mikołajewskiego.

Termin tego powiedzmy osobistego wyzwania czytelniczego ustalam na koniec roku. Na zakończenie urocza piosenka, która  niepoważnie, ale na zawsze skojarzyła mi się z Boską Komedią.