Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Hartwig Julia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Hartwig Julia. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 1 sierpnia 2022

Wiersz na sierpień

Świt sierpniowy
 

Wrony powolnym krokiem patrolują parapet.
Pręgowany ślimak, opity sokiem liści, chowa się przed dniem.
Brązowe sztywne strączki szczodrzeńca zbierają nektar
złotego czerwcowego deszczu.
                                     
                                                  W domu, bojaźliwe stonogi
ośmielają się na tango po piwnicznej podłodze.
Słyszę spokojny oddech książek w pokoju
i przypominam sobie sen sprzed lat:
mój ojciec - cała ta złożoność, wiedza kabalistyczna,
dziecinna próżność, heroiczna mądrość, dobroć, słabość,
poczucie klęski i wiara - przemieniał się po przejściu 
przez tunel za śmiertelną bramą, w różę,
                       w staroświecką, ciemnoróżową ogrodową różę.

Nie ma wiatru. Mleczne niebo. Ślady
niebieskiego cienia
                     roztapiającego się jak lód
Dzień będzie gorący.
To nie cień - to wiązki nocy. Mam je 
przed oczami; wziąwszy głęboki oddech
przy otwartym oknie, zapuszczam roletę.
Znaczyło to, mówię do siebie,
                                      że wypuścił z rąk
niepotrzebną mu już wiedzę: teraz mógł być już własną esencją
             była tu w całej swej okazałości, wielopłatkowa, wonna
urzekająca, szalona róża w słońcu.
                                      Znowu zasnęłam
jak gdyby w niejasnym zapachu
sosnowego drzewa; w półkach bibliotecznych
schroniła się w miękkiej ciemności 
resztka nocy.


















Autorka:  Denise Levertov
Przełożyła: Julia Hartwig
Źródło: Dzikie brzoskwinie. Antologia poetek amerykańskich; Wydawnictwo Sic! Warszawa 2003

wtorek, 1 lutego 2022

Wiersz na luty

Lutowy wieczór w Nowym Yorku


Kiedy zamykają sklepy, zimowe światło
wydobywa z powietrza iryzujący błękit,
przez zadymioną mgłę przebłyskuje mróz, 
lśnią ziarna miki i sól na chodnikach.
Kiedy pustoszeją biurowce,
wypuszczone na wolność, samodzielne stopy
z pośpiechem lub od niechcenia przemierzają ulice;
wyżej płyną i nurkują balony głów;
ciał tam właściwie nie ma.
Kiedy zapalają się światła i niebo ciemnieje,
kobieta na wykrzywionych obcasach
mówi do kobiety obok idącej szybkim krokiem:
Mówię ci, najbardziej ze wszystkiego
kocham życie. Kocham życie! Jeśli się nawet zestarzeję kiedyś, 
dostanę zadyszki albo zniedołężnieję. Rozumiesz?
Lub będę powłóczyć nogami... Nawet wówczas... Reszta słów 
                                                                                        się gubi.
Wielogłośny, bezładny zgrzyt
zmieniających biegów, taniec sunący
na wszystkie strony świata, czterodrożna rzeka.
Perspektywa nieba wciśnięta między aleje
porzucona u wylotu ulic.
zachodnie niebo, wschodnie niebo! Więcej życia dziś wieczór!
Połać wolnego czasu na skraju zimy.

________
Autorka: Denise Levertov
Przekład: Julia Hartwig
Źródło: Dzikie brzoskwinie Antologia poetek amerykańskich; Wydawnictwo Sic! Warszawa 2003

sobota, 14 sierpnia 2021

14 sierpnia - setna rocznica urodzin Julii Hartwig

Koda


Chwiejna zbyt czuła i zbyt nieczuła
mało zwierzęca a pragnąca wiary
z nadzieją że przecież coś uszczknie z uczty życia
choć przekonana że nic się nie należy
Szukająca mimo wiedzy że niedocieczona jest tajemnica
Zachwyt był jej udziałem 
choć kilkakroć odjęte jej było wszystko
co dawało zgodę na istnienie
Doświadczyła samotności i melancholii
jakby była jedną jedyną
a wiedziała że jest tylko jedną z wielu
Dane jej było zaznać miłości
i oczy jej były otwarte na uroki świata
Pochłaniała ją zagadka odejścia
niemożność pogodzenia jej z naturą bytu
Usiłowała wskrzesić przeszłość
Wszak to co pozornie skończone trwa nadal
ale nie da się czerpać stąd codziennej pociechy
Oglądając się wstecz mówiła:
Bądź wdzięczna. Byłaś hojnie obdarzona
______________
Julia Hartwig 14.08.1921 - 13.07.2017
Inna wyspa Julia Hartwig PIW 2018

 

czwartek, 1 lipca 2021

Cztery ulubione książki, czyli podsumowanie półrocza 2021

 

Poniżej są trzy powieści plus tom poezji, które wzbudziły we mnie najwięcej emocji w pierwszej połowie tego roku. Kolejność dowolna. 
 
1. Cudze słowa Wita Szostaka to bardzo dobra literatura, która może być punktem wyjścia do fascynujących dyskusji, ale jednocześnie niesie ze sobą spory ciężar emocjonalny. Jest w pewnym sensie bezlitosna, bo wielogłosowość powieści sprawia, że mity jakie budują bohaterowie na swój temat i wokół swoich relacji z centralną postacią książki - Benedyktem (notabene: Benedykt to imię, oznaczające: tego, o którym mówi się dobrze) zostają  zburzone. Szerzej pisałam o niej tutaj: link
 
2. Jesień Ali Smith. Książka utkana ze wspomnień i snów, której głównym tematem jest czas i pamięć. W Wielkiej Brytanii tuż po referendum brexitowym trzydziestoparoletnia Elisabeth zatrzymuje się na dłużej u matki i odwiedza swojego przyjaciela, prawie stuletniego Daniela, który leży pogrążony w śpiączce. Ta powieść wzbudza różne uczucia u czytelników. U niektórych wywołuje zachwyt, inni zarzucają jej bycie o niczym i chaotyczność. Należę do pierwszej grupy. Jeden z wielu moich ulubionych cytatów: 
 
Wiesz, nic nie szkodzi, że zapominasz. Dobrze, że zapominamy. Czasami nawet musimy zapomnieć. Zapominanie jest ważne. Robimy to celowo. Dzięki temu możemy trochę odpocząć. Słuchasz mnie? Musimy zapominać. Inaczej już nigdy byśmy nie zasnęli. (...) Wyobrażam sobie, że to, co zapomniałem, cokolwiek to jest, przycupnęło obok mnie jak śpiący ptak. (...) I potem wiesz, co robię? Po prostu trzymam go, nie za mocno i pozwalam spać. I tylko tyle.
 
3. Pałac lodowy Tarjei Vesaas. Głęboki psychologicznie portret osoby zmagającej się ze stratą. Vesaas opowiada swoją historię w bardzo poetycki sposób, przy czym jest to poezja surowa, oszczędna w słowach. To, co naprawdę istotne pozostaje niewyrażone, jest pokazane w postaci zimowych obrazów. Szerzej o tej powieści można przeczytać tutaj: link

4. Dzikie brzoskwinie. Antologia poetek amerykańskich to bardzo szeroki wybór poezji amerykańskiej pisanej przez kobiety od Emily Dickinson po laureatkę Nagrody Nobla z roku 2020  Louise Glück. Na razie jest to jedyna antologia, w której można przeczytać trzy wiersz napisane przez ubiegłoroczną noblistkę. Wyboru utworów i większości tłumaczeń dokonała Julia Hartwig. Nawiasem mówiąc, w tym roku przypada stulecie urodzin tej wybitnej poetki i tłumaczki. Pozostałych przekładów dokonali, między innymi: Barańczak, Miłosz, Poświatowska. Wiersze są różnorodne, więc bardzo łatwo znaleźć coś dla siebie. Ogromne wrażenie zrobił na mnie poemat Diane Wakoski Pięć snów Jennifer Snow i jej testament oraz poezja Denise Levertov (tu: Kontrabanda w tłumaczeniu Czesława Miłosza, a tutaj: Latem - przekład Julii Hartwig ) i Jane Hirshfield. Poniżej wiersz Louise Glück (Julia Hartwig):
 
Eros
 
Przysunęłam moje krzesło do okna, by patrzeć na deszcz.
 
Byłam jakby we śnie lub w transie -
zakochana, a jednak nie chciałam niczego.

Nie musiałam cię dotykać, patrzeć na ciebie.
Chciałam tylko jednego: tego pokoju, krzesła, szumu
                                                                  padającego deszczu,
godzina za godziną, ciepła tego wiosennego wieczoru.
 
Nie trzeba mi było nic więcej; byłam samą sytością.
Moje serce stało się małe, niewiele potrzebowało, by się napełnić.
Patrzyłam na deszcz padający ciężkimi strugami nad
                                                         ciemniejącym miastem - 

Byłeś poza tym: zgadzałam się byś żył
wedle swych chęci.

O zmierzchu deszcz zelżał. Zajęłam się rzeczami
jakie wykonujemy w świetle dziennym, byłam pogodzona,
ale poruszałam się jak lunatyczka.
To wystarczało i nie miałeś z tym już nic wspólnego.
Kilka dni w obcym mieście.
Rozmowa, dotyk dłoni.
A potem zdjęłam obrączkę.

Tego właśnie chciałam: być naga.

poniedziałek, 21 czerwca 2021

"Latem", Denise Levertov

Noc układa się
w polu kiedy księżyc 
odchodzi. Głowa w koniczynie 
uciszona.
 
Krótki jest
ten czas ciemności,
dłonie nocy
rozluźnione, długie włosy
rozpuszczone.
 
Nadspodziewanie wcześnie
pierwszy ptak
budzi się z żałosnym krzykiem. Ruszają 
 
obłoki białej 
mgły.
Nagie pod liśćmi ukazują się
kształty świata 
uśpione jeszcze. Barwy
 
wysuwają się powoli zza heliotropu
szukając form do wypełnienia
na dzienne mieszkanie.
Noc 
musi wstać i 
ruszać, wciąż jeszcze sztywna 
i nierozbudzona.  


 
 
 
 























Przełożyła: Julia Hartwig. Źródło: Dzikie brzoskwinie Antologia poetek amerykańskich; Wydawnictwo Sic! Warszawa 2003