poniedziałek, 19 września 2022

"Kwiaty dla Algernona" Daniel Keyes

 

 Kwiaty dla Algernona zostały opublikowane jako opowiadanie w roku 1959, a potem przerobione na powieść i wydane ponownie w 1966. Dzisiaj utwór ten zaliczany jest do klasyki science fiction. Powieść ma formę dziennika pisanego przez niepełnosprawnego intelektualnie mężczyznę nazywającego się Charles Gordon. Zostaje on poddany ryzykownemu eksperymentowi medycznemu, którego celem jest podniesienie poziomu inteligencji. 

 Historia opowiedziana w książce charakteryzuje się prostotą i bezpośredniością. Pokazuje po prostu konsekwencje niezwykłej terapii. Z zapisu na zapis w pamiętniku Charlesa zaczyna być widoczny wzrost jego inteligencji, a wraz z nim rodzi się lepsze zrozumienie przez niego swojej sytuacji, zarówno teraz, jak i przeszłości. Ta ostatnia jest bardzo trudna do przezwyciężenia. Wysoka inteligencja słabo pomaga w radzeniu sobie z bolesnymi emocjami. Fragmenty powieści poświęcone temu, jak był traktowany w dzieciństwie przez swoją rodzinę, zwłaszcza matkę, są najbardziej poruszające. Konfrontacja z bliskimi po latach niewidzenia, próby budowania więzi z innymi pokazują rozmiar dojmującej samotności Charlesa. Świetnie pokazane jest tu także podejście społeczeństwa do wszelkiej inności, a zwłaszcza do osób z niepełnosprawnością intelektualną, na przykład, kiedy Charles Gordon uświadamia sobie, że ci, których uważał za swoich przyjaciół, koledzy z piekarni, wyśmiewali się z niego, a teraz nie akceptują zmiany jaka w nim zaszła. Powoduje to utratę jedynego miejsca na ziemi, które uważał za swoje.

 W sposobie prowadzenia narracji, w opisie pewnych szczegółów, czuć, że powieść została napisana kilkadziesiąt lat temu. Za to coś, co świetnie pasuje do współczesności, zasygnalizowane jest już tytule. Algernon jest myszą, na której przeprowadzono taki sam eksperyment, co na Gordonie. Podejście Charlesa do Algernona, to, że w zwierzęciu laboratoryjnym widzi towarzysza, wobec którego odczuwa współczucie i wdzięczność, bliższe jest dzisiejszemu nastawieniu - widzeniu w zwierzętach czujących istot.  

  Ważne rzeczy są w Kwiatach Algernona powiedziane wprost, co tylko podkreśla siłę humanistycznego przekazu tej powieści, mówiącego, że niezależnie od poziomu inteligencji, ludzie potrzebują poczucia więzi z innymi, chcą być akceptowani, kochani, szanowani. Książka ma na celu uwrażliwić czytelnika, pozwalając mu zobaczyć świat z perspektywy innego. Jest apelem, głoszącym, że bez względu na to kim są, ludzie zawsze powinni być traktowani dobrze, podmiotowo, po ludzku po prostu.

piątek, 2 września 2022

"W środku jesteśmy baśnią. Mowy i rozmowy" Wiesław Myśliwski


 Piszę, bo nie wiem. Literatura nie jest więc dla mnie ilustracją tego, co wiem, jest ledwo tlącą się o wieczorze naftową lampą w dawnej chłopskiej izbie, prowadzącą mnie po mrokach mojej niewiedzy, mojego nieodczuwania, i nieprzeczuwania. Każde słowo jest wydarciem z siebie cząstki tajemnicy, każde zdanie poszerzeniem granic swojej wyobraźni, swojej wrażliwości. Toteż moje książki wiedzą więcej o mnie niż ja sam i wiedzą prawdziwiej.

 W środku jesteśmy baśnią to książka, która ukazała się z okazji 90-tych urodzin Wiesława Myśliwskiego. Składa się ona z dwóch części. Krótszej, zatytułowanej Mowy, zawierającej teksty publicznych wystąpień pisarza. Najważniejszym z nich, do którego autor wielokrotnie się odwołuje, jest tutaj esej Kres kultury chłopskiej. Są tu także wspomnienia czy szkice o innych artystach. Druga część książki, o wiele obszerniejsza, o tytule Rozmowy to wywiady udzielone przez Wiesława Myśliwskiego na przestrzeni lat. Najstarszy pochodzi z roku 1986, najnowszy z 2020, zazwyczaj związane są one z premierą kolejnej powieści autora. Ponieważ pisarz stanowczo odżegnuje się od udzielenia kiedykolwiek wywiadu-rzeki, można potraktować tę pozycję jako jego ekwiwalent. 

Z przewijających się w tej książce tematów, obok wątków autobiograficznych, trzy są najbardziej fascynujące: kultura chłopska, spojrzenie na literaturę i proces twórczy, i wreszcie kwestie najistotniejsze: pytania o sens istnienia. 

  Kultura chłopska jest kulturą umarłą. I jak zaznacza Myśliwski: To, że musiała umrzeć jest normalnym wyrokiem dziejów. Postuluje on krytyczne przyjrzenie się jej dziedzictwu i stosunkowi do tej kultury. Brak jej zrozumienia objawiał się w przeszłości, z jednej strony chłopomaństwem czy bardzo charakterystycznym dla PRL-u sprowadzaniem całego jej bogactwa do folkloru, z drugiej zaś niedocenianiem czy lekceważeniem - przypisywaniem sobie przez inteligencję polską wyłączności na tworzenie narodowej kultury, czego konsekwencją stało się zubożenie czy wręcz zafałszowanie perspektywy w widzeniu roli innych. 

 Myśliwski podkreśla niezmiennie, że kultura chłopska jest wielką inspiracją dla jego twórczości, i to na wielu poziomach, zwłaszcza zaś języka, przy czym nie interesuje go żadna gwara a duch chłopskiej  mowy, jej wewnętrzna wolność, charakterystyczna dla języka mówionego. Z tym ponadto wiąże się to, o czym opowiada wielokrotnie, bardzo oryginalna metoda, jaką stosuje przy tworzeniu swoich powieści.To oczywiste, że język jest podstawowym narzędziem dla pisarza. W przypadku jednak Myśliwskiego ma on jeszcze bardziej wyjątkowe i ogromne znaczenie:

 Jeśli mam przeczucie struktury językowej, która wydaje się nośna i pojemna, to język powoła wszystko: bohatera, który z kolei powoła swój los, powołując zaś własny los stworzy inne postacie i świat (...). 

To przeczucie struktury językowej pojawia się wraz z pierwszym zdaniem, stąd też jego wielka waga: 

bo w pierwszym zdaniu jest w gruncie rzeczy cała książka. Jest już potencjał całej książki. Nie chcę powiedzieć, że plan. Ja bym w ogóle nie napisał książki, gdybym miał plan. Nigdy nie robię żadnego planu. Nigdy nie notuje, co będzie najpierw, potem i tak dalej. I co będzie na końcu. W ogóle nie wiem, o czym piszę, i pierwsze zdanie to jest takie zaczepienie kotwicą świata. Co będzie dalej nie wiem, ale od tego zaczepienia kotwicy wszystko się zaczyna.

 To pisanie bez planu też jest bardzo charakterystyczne dla tego autora, bo proces tworzenia traktuje jako proces poznawczy - nie byłoby po co pisać, gdyby pisanie nie poszerzało granic moich własnych uczuć i myśli. 

 Myśliwski twierdzi też, że poczucie dotkliwości istnienia jest konieczne, aby tworzyć. Zdania mówiące o konieczności akceptacji tragiczności życia, o ważnym dla autora rozróżnieniu między życiem a losem, wielokrotnie wracają, bo te kwestie są bardzo ważne dla pisarza. Trzeba bowiem zaznaczyć, że cechą tej książki, którą można uznać za wadę, acz niekoniecznie, jest pewna powtarzalność myśli, stwierdzeń czy wątków autobiograficznych, wynikająca po prostu z jej charakteru. Rozmówcy Myśliwskiego bywają rozmaici, na różne sprawy kładą nacisk, czasami czuć, że rozmowa dla obu stron jest męcząca. Pytania z wywiadów, które dzieli kilka lat, siłą rzeczy się powtarzają. Podobnie odpowiedzi. Z tego względu, by być może uniknąć znużenia, lepiej dawkować sobie tę lekturę, nie mniej jednak warto po nią sięgnąć.  

czwartek, 1 września 2022

Wiersz na wrzesień


mówiąc milczę

 

mycie szklanek, patrzenie pod światło

 

wrześniowe niebo i te chmury przejrzyste

 

____

Źródło:  Zbierane, gubione Krystyna Miłobędzka
Biuro Literackie Wrocław 2010

 

poniedziałek, 1 sierpnia 2022

Wiersz na sierpień

Świt sierpniowy
 

Wrony powolnym krokiem patrolują parapet.
Pręgowany ślimak, opity sokiem liści, chowa się przed dniem.
Brązowe sztywne strączki szczodrzeńca zbierają nektar
złotego czerwcowego deszczu.
                                     
                                                  W domu, bojaźliwe stonogi
ośmielają się na tango po piwnicznej podłodze.
Słyszę spokojny oddech książek w pokoju
i przypominam sobie sen sprzed lat:
mój ojciec - cała ta złożoność, wiedza kabalistyczna,
dziecinna próżność, heroiczna mądrość, dobroć, słabość,
poczucie klęski i wiara - przemieniał się po przejściu 
przez tunel za śmiertelną bramą, w różę,
                       w staroświecką, ciemnoróżową ogrodową różę.

Nie ma wiatru. Mleczne niebo. Ślady
niebieskiego cienia
                     roztapiającego się jak lód
Dzień będzie gorący.
To nie cień - to wiązki nocy. Mam je 
przed oczami; wziąwszy głęboki oddech
przy otwartym oknie, zapuszczam roletę.
Znaczyło to, mówię do siebie,
                                      że wypuścił z rąk
niepotrzebną mu już wiedzę: teraz mógł być już własną esencją
             była tu w całej swej okazałości, wielopłatkowa, wonna
urzekająca, szalona róża w słońcu.
                                      Znowu zasnęłam
jak gdyby w niejasnym zapachu
sosnowego drzewa; w półkach bibliotecznych
schroniła się w miękkiej ciemności 
resztka nocy.


















Autorka:  Denise Levertov
Przełożyła: Julia Hartwig
Źródło: Dzikie brzoskwinie. Antologia poetek amerykańskich; Wydawnictwo Sic! Warszawa 2003