czwartek, 30 czerwca 2016

30 czerwca - rocznica urodzin Czesława Miłosza

Rozmowa płocha
- Moja przeszłość to nad morzem podróż głupiego motyla
   - Moja przyszłość to ogród gdzie kucharka zarzyna koguta. 
Cóż ja mam, z moim bólem i buntem?
- Chwilę weź jedną, a gdy się rozchyli 
Jak dłonie złożone piękna muszla chwili
Co widzisz?
- Perłę, sekundę. 
- Na dnie sekundy, perły, różowe promienie,
Na dnie sekundy, perły, co widzisz złotniku?
Czy to odblask pożaru oczy twoje przykuł?
Czy to pamięć?
- Nie. To gwiazda, mgnienie. 
- W mgnieniu jednym, w tej gwieździe czasowi 
odjętej
Co widzisz kiedy wicher zmienności ustaje?
- Ziemię, niebo i morze, ładowne okręty, 
Wiosny mokre od rosy i zamorskie kraje. 
Na te, w spokojnym blasku ukazane dziwy
      Spoglądam i nie pragnę, bo jestem szczęśliwy. 

________
Rozmowa płocha (1944) z tomu To, co pisałem. Wiersze. Czesława Miłosza; wybór, układ i posłowie Włodzimierz Bolecki

wtorek, 14 czerwca 2016

14 czerwca - data wkroczenie Niemców do Paryża w roku 1940

"O upadku Paryża dowiedzieliśmy się w Witebsku od maleńkiego czarnego więźnia, którego wepchnięto któregoś dnia czerwcowego 1940 roku do naszej celi. Lato było już w pełni, na rozpalonym do białości błękicie nieba, w którego skrawek ujęty w ramę okienną wpatrywaliśmy się codziennie  w milczeniu i z bezmyślnym uporem, przelatywały cienie niewidzialnych ptaków i grzęzły z krzykiem w lepiej jak miód ciszy letniego południa. Prawie natychmiast po przyjeździe do Witebska, w pierwszych dniach czerwca, nauczyliśmy się spoglądać bez słowa w niebo, codziennie świeższe, codziennie bardziej wzdęte gorącym podmuchem powietrza. W naszej celi przeważali wojskowi, rozbitkowie pierwszej pokonanej przez Niemców armii świata. W jego niepozornej postaci o długich rękach i wykrzywionych kabłąkowato nogach, w ptasiej twarzy uskrzydlonej jak gdyby parą odstających ponad miarę uszu, w czarnych oczach myszkujących niespokojnie wśród sąsiadów - wyczuwało się raczej wielką tragedię, jedną z wielu, jakie wojna odsłoniła w życiu tych, którzy w niewoli upatrywali dla siebie najlepszą rękojmię wolności. Podniósł nagle głowę znad tobołka i szepnął głosem przejmująco cichym:
- Paryż padł...
Ktoś z siedzących bliżej rozdmuchał ten ledwie tlący się szept w ostry płomień okrzyku:
- Paryż padł!
Skulone postacie rozluźniły się, prawie na wszystkich legowiskach rozległy się westchnienia. Rozłożyliśmy się wygodnie z twarzami zwróconymi w kierunku okien, z rękami splecionymi na karkach. Nie mieliśmy więc na co czekać. Paryż padł. PARYŻ, PARYŻ. Było to nie do uwierzenia, ale nawet ludziom najprostszym, ludziom, którzy nigdy na oczy nie widzieli Francji, upadek Paryża zwiastował śmierć ostatniej nadziei, klęskę bardziej nieodwracalną niż kapitulacja Warszawy. Noc niewoli, która zawisła nad Europą czarną chmurą, przesłoniła nam również w Witebsku jedyny skrawek nieba pocięty kratą więzienną.
- Paryż padł - powiedział po raz drugi nieznajomy i naraz chowając twarz w dłoniach wybuchnął gorzkim, długo powstrzymywanym płaczem."

_______________
"Inny świat", Gustaw Herling-Grudziński

wtorek, 15 marca 2016

15 marca - rocznica Id marcowych

"Czy ktoś z państwa chciałby zostać bogiem? Jest to osiągalne. Rzecz prosta, nie każdy reflektuje i nie każdy potrafi. Ale może chcą państwo wiedzieć, jak to się robi? Otóż są sposoby. Historia zna wypadki tego rodzaju. Żądają państwo przykładów? Proszę: Juliusz Cezar.
Ach, rozumiem, to imię zniechęca. Woleliby państwo coś aktualniejszego. Minęły przecież dwa tysiące lat od  śmierci Cezara. Tak długi czas tworzy ścianę, przez którą trudno przebrnąć. Ponadto warstwy czasu nakładają się na siebie w dziwnie jednostajny sposób. Nie można odróżnić wydarzeń wcześniejszy od późniejszych.  Wszystko jest szare. Obawiają się państwo tej szarzyzny, no i fatygi. Bo czy nie trzeba będzie przetrząsać jakichś rupieci, czy rzecz nie pachnie za bardzo łaciną i archeologią, czy nie zanosi się na mozolną robotę w bibliotekach i muzeach? Oczywiście, państwo nie chcą się w to uwikłać: cóż za przyjemność wdychać tyle kurzy? Ostatecznie mają państwo prawo powątpiewać, czy przykład Juliusza Cezara przyda się na cokolwiek. Może nic z tego nie wyjdzie? Byłoby bardzo przykro, poznawszy w końcu historię Cezara, stwierdzić, że poniesiony został trud bezcelowy, gdyż ekshumacje tak dawno zmarłych ludzi nikogo dzisiaj nie wzruszają, i że wszystko to po prostu ani nas ziębi, ani grzeje. Pozostałoby tylko zmęczenie z powodu owej mieszaniny dat i wydarzeń.
Otóż obawy państwa są płonne. Całą pracę, która wydaje się nader niewdzięczna, wykona za państwo antykwariusz, autor niniejszego podręcznika dla miłośników boskości. Antykwariusz będzie osobiście badał wszelkie dokumenty i odczytywał stare teksty łacińskie, a w razie potrzeby nawet greckie. Gotów jest uporać się na własną rękę z trudnościami chronologicznymi. Sądzi zresztą, że w tej sprawie nie należy przesadzać (...) Antykwariusz liczy się z wymaganiami klientów i nie będzie państwa nudził drobiazgami, nie ośmieli się nawet nikogo zapraszać do tej graciarni, w której musi sam przesiadywać dnie i noce, porządkując swoje materiały. Przedstawi państwu jedynie najciekawsze, oczyszczone z kurzu okazy. Może kto kupi? Antykwariusz pamięta jednak, że oczekuje się od niego rzeczy całkiem konkretnej, mianowicie zwięzłego zreferowania, co zrobił Cezar, aby zostać bogiem."

__________
"Boski Juliusz", Jacek Bocheński
"Lekcja historii klasycznej", Jacek Kaczmarski (tekst i wykonanie)

niedziela, 10 stycznia 2016

Podsumowanie czytelnicze 2015 roku.

Z wszystkich przeczytanych książek w ubiegłym roku postanowiłam wybrać cztery najlepsze.
Najbardziej podobały mi się:

1. Życie i czasy Michaela K., John Maxwell Coetzee.
Okładka książki Życie i czasy Michaela K.

2. Księgi Jakubowe, Olga Tokarczuk.
Okładka książki Księgi Jakubowe


3. W lesie wiedeńskim wciąż szumią drzewa, Elisabeth Åsbrink.
Okładka książki W Lesie Wiedeńskim wciąż szumią drzewa


4. Oficer i szpieg, Robert Harris.
Okładka książki Oficer i szpieg