wtorek, 14 kwietnia 2015

"Oficer i szpieg", Robert Harris




Data polskiego wydania książki Roberta Harrisa Oficer i szpieg zbiegła się w czasie z okrągłą stu dwudziestą  rocznicą początku sprawy Dreyfusa. Sprawy, która podzieliła Francję i była sporem o wartości uniwersalne. O to, czy obowiązują zawsze, wszędzie i wobec wszystkich. Istotą burzliwej batalii, trwającej dwanaście lat, która przetoczyła się przez kraj, była obrona państwa prawa, w którym żadna instytucja nie może postawić się ponad prawem, bez względu na kompromis polityczny, pokój społeczny, czy wreszcie obronność państwa.
W roku 1894, gdy rzecz ma swój początek, świeże jest jeszcze wspomnienie klęski, jaką poniosła Francja w wojnie 1870 roku z Prusami, utraty prowincji wschodnich: Alzacji i Lotaryngii. Francuzi marzą o odwecie, budowa i funkcjonowanie sprawnej armii jest sprawą narodową. Wojsko cieszy też się powszechnym szacunkiem. Gdy kontrwywiad przechwytuje notkę wykradzioną z ambasady niemieckiej w Paryżu, z której wynika, że jakiś oficer francuski zaproponował nieprzyjacielowi informacje na temat uzbrojenia armii francuskiej, szok jest ogromny. Oskarżenie, na podstawie pobieżnej oceny podobieństwa charakteru pisma, kapitana Alfreda Dreyfusa, wywodzącego się z rodziny zasymilowanych Żydów z Alzacji, łagodzi wstrząs. Zdrajca z powodu pochodzenia, jest kimś z gruntu obcym, niezwiązanym głębokimi więzami z Francją. Odbywa się tajny proces przed trybunałem wojskowym. Dowodem zdrady jest podobieństwo charakterów pisma, chociaż niektórzy eksperci nie potwierdzają zgodności. Wojskowi są głęboko przekonani o winie kapitana Dreyfusa, ale trzeba pomóc sprawiedliwości. Na sale rozpraw zostaje dostarczony ostateczny dowód, którego ujawnienie groziłoby być może nawet konfliktem zbrojnym  z  Niemcami. Trybunał skazuje jednomyślnie Dreyfusa  na dożywotni pobyt na Wyspie Diabelskiej w Gujanie w Ameryce Południowej oraz pozbawienie stopnia wojskowego.

Książka Harrisa rozpoczyna się właśnie od opisu ceremonii degradacji, która odbywa się na placu Szkoły Wojskowej w Paryżu. Materiał dowodowy, którego nikt nie widział, nawet obrona, niepokoi tylko brata skazanego. Dokument ten został dostarczony sądowi na polecenie ministra, przez głównego bohatera powieści: majora Georges'a Picquarta. Niedługo potem awansuje on na pułkownika i zostaje dowódcą sekcji kontrwywiadu przy francuskim sztabie głównym, zwanej sekcją statystyczną. Półtora roku później Picquart odkrywa, kto naprawdę szpieguje na rzecz Niemiec. Po zgłoszeniu tego swojemu dowództwu otrzymuje rozkaz milczenia.

Autor zdecydował się, że właśnie Picquartowi odda głos i opowie całą historię z jego punktu widzenia. Na pewno pułkownik był nonkonformistą, kimś, kogo dzisiaj określa się  mianem sygnalisty (whistleblowera), z wszystkimi tego konsekwencjami. Jako bohater literacki  obdarzony został kilkoma cechami, które sprawiają, że łatwo być po jego stronie. To typ bystrego obserwatora, który z dystansem analizuje otoczenie i siebie. Oddany służbie i wojsku, trzeźwo widzi, że uniewinnienie Dreyfusa przysłużyłoby się armii, bo wie, że coś takiego jak tajemnica nie istnieje - nie w rzeczywistości, nie we współczesnym świecie, nie w epoce fotografii, telegrafu, kolei i gazet. (Prawda, że ładne mrugnięcie autora do czytelnika). Upiera się przy swoim kierowany motywem, oprócz poczucia sprawiedliwości, racjonalności i rozwagi. Szkody, jakie poniesie reputacja wojska, gdy pewnego dnia okaże się, że skazano człowieka bezprawnie i w żaden sposób nie próbowano naprawić pomyłki, będą wielkie. Może jest w pobudkach jego działania osobista ambicja, ale nie sympatia. Uważa Dreyfusa, którego zna jeszcze sprzed wybuchu afery za szastającego pieniędzmi zarozumialca. Jest kilka znakomitych scen, w tym ostatnia, w których wyraźnie widać, że Dreyfus go, mówiąc kolokwialnie wkurza. W pewnym momencie łapie się na zdziwieniu, że ten człowiek tak bardzo zaważył na jego życiu.

Oprócz świetnej kreacji głównego bohatera Oficer i szpieg ma wszystkie cechy dobrej literatury sensacyjnej. Mimo, że finał sprawy jest wiadomy, nadal nie można oderwać się od lektury. Nadanie opisowi Sprawy Dreyfusa formy książki szpiegowskiej z wątkami dramatu prawniczego dokładnie oddaje jej napięcie. Dobrze wybrzmiewają jej wszystkie punkty zwrotne, na czele z tym najsłynniejszym: opublikowaniem artykułu  J’Accuse (Oskarżam!) Emila Zoli, którego celem było sprowokowanie wojska do wytoczenia procesu o zniesławienie, a tym samym próbą wyjęcia Sprawy spod jurysdykcji wojskowej. Bez zarzutu oddane jest też tło wydarzeń: szaleństwa prasy prawicowej, oskarżenia o spiski żydowskie, rozszalały tłum, incydenty na sali sądowej, strzały na ulicach. I wreszcie gorycz zawartego najpierw kompromisu polityczny a potem ostatecznego zwycięstwa, które opisane zostaje tak: A jednak ostatecznie wygrywamy - nie w blasku chwały, jak zawsze na to liczyliśmy; nie w przełomowym momencie jakiegoś głośnego procesu, w którym oskarżony, nareszcie oczyszczony z zarzutów, zostaje wyniesiony na rękach przez publiczność. Zwyciężamy po cichu, za zamkniętymi drzwiami, kiedy w komisjach i archiwach opadły emocje i wszystkie fakty ponownie są przesiewane przez uważnych jurystów.
 
Oficer i szpieg Roberta Harrisa to, w atrakcyjnej formie literatury popularnej, doskonała powieść o uniwersalnym przesłaniu. Nie ma znaczenia, że akcja osadzona jest w XIX wieku. Również dziś łatwo łamać prawa jednostki używając bezlitosnej machiny państwa, armii, tajnych służb, sądownictwa w imię "bezpieczeństwa narodowego". Czyta się to znakomicie, bez względu, czy czytelnik wie o co chodziło w Sprawie Dreyfusa, czy też nie ma o niej pojęcia.
_______________
Wpis powstał w ramach wyzwania czytelniczego: "Pod hasłem".

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Uprzejmie proszę o kilka słów opisu, jeśli ktoś zamieszcza link.