czwartek, 28 maja 2015

Przyleciały

Jaskółka (fragment)

Jaskółko, cierniu chmury,
kotwico powietrza,
ulepszony Ikarze,
wniebowzięty fraku,

jaskółko, kaligrafio,
wskazówko bez minut,
wczesno-ptasi gotyku,
zezie na niebiosach,

jaskółko, ciszo ostra,
żałobo wesoła,
aureolo kochanków,
zmiłuj się nad nimi.


____________
Słowa: Wisława Szymborska
Muzyka: Andrzej Zieliński
Wykonanie: Skaldowie

wtorek, 26 maja 2015

"Dzika droga", Cheryl Strayed


Całe życie zadawałam mamie niekończące się pytania, każąc jej opisywać zdarzenia jeszcze dokładniej, chcąc wiedzieć, co kto powiedział i w jaki sposób, co czuła w danej chwili, gdzie kto stał i jaka była pora dnia. Ona zaś odpowiadała mi, czasem niechętnie, czasem z lubością, śmiejąc się i pytając, czemu to niby chcę wiedzieć. Chciałam wiedzieć. Nie mogłam tego wytłumaczyć. 
Teraz, gdy umierała, wiedziałam wszystko. Moja mama już we mnie była. Nie tylko ta jej strona, którą zawsze znałam, ale i ta, która istniała przede mną.

Dzika droga Cheryl Strayed to opis własnej prawdziwej historii autorki poradzenia sobie z utratą bliskiej osoby. Opowieść o próbie poukładania przeszłości, by móc ruszyć dalej. To właśnie śmierć matki sprawiła, że świat Cheryl rozpadł się.

Mama zmarła, gdy miałam dwadzieścia dwa. Na skutek jej śmierci mój ojczym zmienił się z osoby, którą uznawałam za ojca, w kogoś, kogo ledwie byłam wstanie rozpoznać. Rodzeństwo rozpierzchło się, pogrążone we własnym żalu, mimo moich wysiłków, byśmy trzymali się razem. W końcu poddałam się i również oddaliłam od nich.

Czas nie goił ran. Po czterech latach od odejścia matki poczucie zagubienia i niepanowania nad swoim życiem stało się dojmujące. Pomocą w zrozumieniu samej siebie, odzyskaniu poczucia panowania nad własnym życiem miała być wędrówka. To był główny powód, by ruszyć na długą, samotną, pieszą wyprawę szlakiem Pacific Crest Trail (PCT), który zaczyna się na granicy z Meksykiem, kończy tuż za granicą Kanady. By przebyć drogę biegnącą granią pasm górskich, głównie Sierra Nevada i Gór Kaskadowych, przez całą Kalifornię i Oregon. Przemierzyć z plecakiem szlak ciągnący się przez parki narodowe, śniegi, góry, pustynie i lasy. Ale oprócz pytania o przyczynę, istnieje również pytanie, dlaczego właśnie w taki sposób szuka się siebie.

 Chodziło tylko o to, jakie to uczucie znaleźć się w dziczy. Jak to jest iść wiele kilometrów bez innej przyczyny niż doświadczanie skupisk drzew i łąk, gór i pustyń, potoków i skał, rzek i traw, wschodów i zachodów słońca. To doświadczenie było potężne i fundamentalne. Miałam wrażenie, że ludzie pośród dzikiej natury zawsze się tak czuli i dopóki głusza istniała, miało się to nigdy nie zmienić.

 Dzika droga jest opowieścią o zmaganiu się trudami trasy, z konsekwencjami błędów popełnionych podczas przygotowania, z nierealistycznymi oczekiwaniami. To właśnie ta czynność, wędrowanie, leżała u podstaw mojego przekonania, że taka wyprawa nie jest szaleństwem. W końcu wędrówka to chodzenie. Umiem chodzić - kłóciłam się. Okazało się, że początek wyprawy niewiele ma wspólnego z chodzeniem i bardziej przypomina piekło. Miesiącom przygotowań przyświecała  myśl, że PCT, będzie miejscem, które pozwoli na zastanawianie się nad własnym życiem, ale rzeczywistość została zredukowana do najprostszych potrzeb. Pragnęłam tylko jeść, pić, i móc zdjąć plecak.

Po ciężkich do zniesienia początkach, po nabraniu kondycji przychodzi czas na zmierzenie się z trudnymi emocjami. Następuje oswojenie samotności. Czułam się najbardziej samotna na świecie i może nie było w tym nic złego. Zjawia się radość z wędrówki, uczucie bezkresu świata, jego ogromu, i przeciwieństwo tego uczucia - dziwna zażyłość ze szlakiem, a także poczucie wspólnoty z innymi spotkanymi wędrowcami. Pojawia się przeświadczenie, że mimo przeszkód, przygód, niebezpieczeństw udaje się ogromnym wysiłkiem panować nad sytuacją. Każdy dzień spędzony na trasie, każdy przebyty kilometr sprawia, że powoli rodzi się siła, by poradzić sobie z emocjonalnym bólem. Nieważne, że u kresu podróży Cheryl nie jest w stanie dokładnie określić sensu przebytej drogi. Ma tylko niewyraźne przeczucie tego, czego nauczył ją szklak. To wystarczy, żeby poczuć, że życie jest: Tak bardzo bliskie, tak bardzo obecne i tak bardzo do mnie należące.

piątek, 22 maja 2015

22 maja - 13 czerwca; 750 rocznica urodzin Dantego Alighieri

"Piekło"
Gustave Dore Inferno1
Pieśń I
W połowie drogi ludzkiego żywota,
zbłądziwszy, w głuchym znalazłem się borze;
wokoło mrok był tylko i martwota.

Och nieporadnym słowem nie odtworzę
grozy, czającej się dzikiej gęstwinie:
samym wspomnieniem po dziś dzień się trwożę!

Podobnie gorzka bywa śmierć jedynie;
lecz jakiem dobro tam znalazł, pieśń powie
tylko gdy innych rzeczy nie pominie.

Nie wiem, skąd wziąłem się w leśnym parowie:
zmysły mi pętał sen, ten sam sen, który
sprawił, żem zboczył ze szklaku w pustkowie.

Lecz gdy stanąłem u podnóża góry -
ku niemu wiodła droga nieskończona
kotliną, gdzie mnie straszył mrok ponury -

podniosłem oczy: na stoków ramiona
kładła już swoje poranne promienie
planeta ponad świat nasz wyniesiona.

Wtedy - przycichło we mnie zatrwożenie,
którym przez całą noc w serca jeziorze
czyniły zamęt czyhające cienie.
_
___________
Fragment w tłumaczeniu Stanisława Barańczaka (Zeszyty Literackie nr 47)
Ilustracja: Gustaw Dore; źródło: Wikimedia.

"Księgi mówią o księgach", czyli wpis o planach czytelniczych

W tym roku mija 750 rocznica urodzin Dantego, który przyszedł na świat, jak podaje włoska Wikipedia między 22 maja a 13 czerwca 1265 roku. Tak okrągłą datę postanowiłam uczcić przeczytaniem Boskiej Komedii. Pierwszy raz o tej książce usłyszałam zaczytując się w dzieciństwie Makuszyńskim. Cytat z niej był kluczem do rozwiązania zagadki, dlaczego w pewnym kresowym dworku krótko przed wybuchem drugiej wojny światowej znalazł się złodziej, który upodobał sobie kradzieże drzwi. W czasach licealnych, kiedy dzieło Dantego było lekturą obowiązkową, przeczytałam tylko Piekło. Może, więc teraz nadszedł czas, aby nadrobić zaległości i zapoznać się z całością. A także przeczytać kilka książek, w których nawiązania do Boskiej Komedii odrywają istotną rolę, (oczywiście zdając sobie sprawę, że to arcydzieło wywarło znaczący wpływ na kulturę europejską i odwołania do niego w poezji są być może prawie tak liczne jak do Biblii). Przyszły mi na myśl następujące tytuły:

Tylko Beatrycze Teodora Parnickiego (powtórna lektura, tu krótka notka o adaptacji filmowej),
Klub Dantego Matthew Pearla,
Inferno Dana Browna,
Rzymska Komedia Jarosława Mikołajewskiego.

Termin tego powiedzmy osobistego wyzwania czytelniczego ustalam na koniec roku. Na zakończenie urocza piosenka, która  niepoważnie, ale na zawsze skojarzyła mi się z Boską Komedią. 


poniedziałek, 18 maja 2015

"Myśl to forma odczuwania", Susan Sontag


Okładka książki Myśl to forma odczuwania. Susan Sontag w rozmowie z Jonathanem Cottem


Myśl to forma odczuwania to wywiad rzeka z Susan Sontag  przeprowadzony w roku 1979 przez  Jonathana Cotta. Nawiązuje on w treści do jej trzech wcześniejszych pozycji: esejów Choroba to metafora, O fotografii i tomu opowiadań I, etcetera. Ma formę lekkiej rozmowy dwojga intelektualistów, w której wątki mówiące o rock and rollu, ulubionych lekturach, różnicy między  mieszkaniem w Nowym Yorku a na zachodnim wybrzeżu płynie przeplatają się z tymi, które opowiadają o chorobie, stereotypach, transcendencji i epifanii, i myśleniu. Mimo przystępności i osobistego tonu jest to rozmowa gęsta od przemyśleń. To skondensowanie pozostawia uczucie niedosytu i jest inspiracja do lektury innych książek Sontag.

Ujmuje postawa pisarki polegająca na połączeniu życia i myślenia. Jak mówi:  Bardzo zależy mi na pełnej obecności w życiu - by być naprawdę tam, gdzie jestem, żyć w chwili, w której faktycznie żyję, i kierować całą swoją uwagę na świat, którego jestem częścią. (..) Gdy spotyka mnie jakieś arcyważne doświadczenie, łatwiej jest mi związać z nim swoje pisarstwo niż od niego uciekać w inne tematy, ponieważ wówczas musiałabym się rozdwoić. W związku z tym wszystko co mi się przydarza, daje okazję do rozmyślań. Moja choroba na pewno sprawiła, że zaczęłam myśleć o chorowaniu jako takim. Zachorowanie na raka zaowocowało książką Choroba jako metafora, w której bada przekonania na temat chorowania, poszczególnych chorób i mity, które rozkwitają, gdy skuteczność leczenia zawodzi. Uwielbienie dla zdjęć przyniosło esej O fotografii, które jest studium przypadku, co to znaczy żyć w dwudziestym wieku w rozwiniętym, przemysłowym społeczeństwie. Zainteresowała się pisaniem o fotografii, gdy spostrzegła , że jest ona działalnością, w której jak w żadnej innej odzwierciedlają się złożoność społeczeństwa i tkwiące w nim sprzeczności.

Jak pisze Jonathan Cott we wstępie do książki Susan Sontag nie operuje zdaniami, lecz starannie rozbudowanymi akapitami  Są więc niezmiernie ciekawe akapity o konieczności nieufności wobec metafor, roli fragmentu w sztuce, o tym, że przekonania, które uważamy za naturalne są uwarunkowane historycznie, o koncepcji miłości, walce ze stereotypami, byciu pośrodku. Neutralność nie polega na niezajmowaniu stanowiska, tylko na współczuciu. Trzeba widzieć więcej niż tylko linie podziału między ludźmi i poglądami. Przez wywiad przewija się też wątek sprzeciwu wobec rozróżnienia myślenia i czucia, stąd zdanie, że myśl to forma odczuwania, a odczuwanie - myślenia, którego fragment stał się tytułem polskiego wydania. Myślenie i odczuwanie bądź świadomość i zmysłowość to według Sontag w istocie aspekty jednego zjawiska.

Susan Sontag tak definiuje pisarskie zadanie: pisarz(...) powinien być także tropicielem i adwersarzem wszelkich odmian fałszu, chociaż świetnie wie, że jest to zadanie niemające końca, tak jak końca nie mają błędne przekonania, fałszywa świadomość i systemy interpretacji.(...) Uważam, że zawsze powinni istnieć wolni strzelcy starający się - choć to walka z wiatrakami - odrąbać jeszcze kilka głów, rozwiać iluzję, fałsz i demagogię, a przy tym skomplikować rzeczywistość, ponieważ istnieje tendencja by wszystko upraszczać.

_______
Wpis powstał w ramach wyzwania: Pod hasłem (wydanie majowe: Litera Przodowniczka).

wtorek, 12 maja 2015

Wiosenne nastroje

Wiatr morski

Ciało jest smutne biada! I wszystkiem przeczytał
Książki. Uciec! Daleko uciec! Czuć do syta,
Jak pijane są ptaki wśród nieba i wody!
I nic, ni stare w oczach odbite ogrody,
Nie wstrzyma tego serca, co morzem oddycha.
O noce! Ani lampy mojej światłość cicha
Nad pustą kartą, której strzeże biel okrutna,
Ani karmiąca dziecię młoda żona smutna.
Odjadę! Łódź o żaglach, co na wietrze grają,
Już podnosi kotwicę ku dalekim krajom!
Smętek cierpkich nadziei trapiony zalewem
Wzrasta jeszcze z ostatnim chusteczek powiewem!
I może właśnie maszty, prące w odmęt burzy,
Są z tych, którym wiatr znaczy rychły kres podróży,
Gdy bez masztów, wysp żyznych zagubić się zdarzy…
Lecz, o me serce, słuchaj śpiewu marynarzy.


_________
Stéphane Mallarmé
tłum. Ryszard Matuszewski

czwartek, 7 maja 2015

"Franny i Zooey", J. D. Salinger

Sensacją literacką, która wybuchła na początku roku była wiadomość, że po czterdziestu latach Harper Lee przerwała milczenie i że wyjdzie jej druga powieść, będąca ciągiem dalszym Zabić drozda. Być może czeka nas jeszcze jedno podobne wydarzenie. W 2015 będzie też otwarte archiwum Salingera, w którym prawdopodobnie znajdują się jakieś jego nieznane utwory. Więcej o tym można przeczytać tu.
 
Najbardziej ekscytująca wydaje się informacja o nowych opowiadaniach o rodzinie Glassów. Jeśli bowiem najsłynniejszą pozycją Salingera jest oczywiście Buszujący w zbożu to o wiele lepszą od wyżej wymienionej i niestety o wiele mniej znaną jest Franny i Zooey. Główne postacie tej książki stanowią rodzeństwo: Franny i Zooey Glass. Jest to niewielka objętościowo, poruszająco piękna powieść, którą bardzo trudno opisać tak, jak na to zasługuje. Opowiada ona o tym, że najlepszym rozwiązaniem kryzysu egzystencjalnego, czy duchowego nie jest wędrówka w poszukiwaniu mistrza religijnego (na przykład do Indii), tylko zalegnięcie na kanapie w domu. Mistrz sam się znajdzie. I o tym, że rodzeństwo pamięta i wszystko, co zrobiliśmy w wieku lat dziesięciu zostanie nam w odpowiedniej chwili wypomniane.

 Ale mówiąc serio. W książce niewiele się dzieje, jej sednem są cztery rozmowy. Składa się ona z dwóch części. Pierwsza zatytułowana Franny dotyczy samotności, poczucia wyobcowania, niemożności porozumienia się z drugim człowiekiem. Rozmowa jest tu ślizganiem się po powierzchni, absolutną niemożnością przekazania swoich doświadczeń. Druga zatytułowana Zooey złożona jest z trzech rozmów przybliżających sytuację życiową bohaterów i pozwalających wniknąć w głąb ich psychiki. W czwartej rozmowie, telefonicznej, bo o pewnych rzeczach trudno mówić wprost, są zbyt kruche, padają najważniejsze odpowiedzi na pytanie o sens i cel bycia w świecie. Oraz mówi się o osobie siedzącej na werandzie.
Na zakończenie piosenka inspirowana utworem. 

wtorek, 5 maja 2015

"Widziałem ją tej nocy", Drago Jančar



"Widziałem ją tej nocy" Drago Jančara to piękna i smutna książka, na którą składa się pięć relacji osób związanych z główną bohaterką Veronicą. Opowiadają one (trzymając czytelnika w nieustanym napięciu), dzieje pięknej, ekscentrycznej młodej kobiety, która wróciwszy ze studiów w Berlinie do nudnej, według niej, Lublany, szokuje przechodniów spacerując po promenadzie z aligatorem na smyczy. Jest beztroska, żywiołowa, ale też wielkoduszna. Cechy te nie sprzyjają przeżyciu w niespokojnych wojennych czasach.

 Oprócz portretu głównej postaci z tych kilku historii wyłania się w tle obraz Jugosławii tuż przed wojną, a potem obraz wojny i skomplikowanych zawirowań historii tak charakterystycznych dla Europy Wschodniej. Bowiem akcja powieści rozpoczyna się w obozie jenieckim kierowanym przez Anglików dla żołnierzy ruchu oporu, wiernych królowi, walczących najpierw z Niemcami, a później również z komunistyczną partyzantką, w chwili, gdy komuniści na czele z Tito przejmują władzę. Świat się rozsypał i stanął na głowie. Ci, którzy dochowali wierności ojczyźnie będą rozliczani przed komisjami, które mają badać, kto ma ręce splamione krwią. Kto po czterech latach wojny nie ma zakrwawionych rąk? - pada retoryczne pytanie.

Przede wszystkim jest to książka o przerażającej łatwości, z jaką dochodzi do uruchomienia mechanizmu przemocy. Ot przypadek, na przykład: spacer. Opowiada o pamięci i wypieraniu z niej tego, co uwiera. Każdy z narratorów poszczególnego opowiadania się samookłamuje. O żalu, z powodu tego, co się zrobiło i jak za tym, czego się zaniechało. O tej grze, w którą grają ludzie: Gdybym zrobił(a) to powiedział(a) tamto, to może wszystko potoczyłoby się inaczej. I oczywiste jest, że ci, którzy są najbardziej winni, najskuteczniej wymazują to z pamięci. Los zaś, jaki spotyka tych, którzy tylko chcą cieszyć się światem bywa tragiczny w zderzeniu z historią.

 Żyjemy w czasach, kiedy szacunek zdobywają wyłącznie ludzie, żywi lub martwi, którzy gotowi byli walczyć, a nawet poświęcać się dla wspólnych idei. Tak myślą zwycięzcy i pokonani. Nikt nie ceni tych, którzy chcieli tylko żyć, którzy kochali innych ludzi, naturę, zwierzęta, świat i czuli się z tym dobrze. W naszych czasach to za mało. A ja, choć mogę zaliczyć się do tych, co walczyli, nawet jeśli zostali pokonani, też chciałem tylko żyć. Że ma to sens, pokazał mi w czasie wojny ta ciekawa wszystkiego, wesoła, otwarta na świat i trochę melancholijna kobieta, którą spotkałem w tamtym bliskim dalekim kraju. Veronica.

poniedziałek, 4 maja 2015

"Ballada majowa", Józef Baran.

Brnąłem do ciebie maju
przez mrozy i biele
przez śnieżyce i zaspy
i lute zawieje
przez bezbarwne szpitalne
korytarze stycznia
w tych korytarzach słońce
gasło ustawicznie

a teraz maj dookoła maj
wyświęca ogrody
i cały ja i cały ja
zanurzony w jordanie pogody
a teraz maj i maj i maj
dokoła się święci
od wonnych bzów szalonych bzów
wprost w głowie się kręci

i płyną przeze mnie dmuchawce
jak dzieciństwa echa
i wielka jest majowa moc
kiedy niebo się do ziemi uśmiecha
śpi w twoim wnętrzu chłopiec
w chłopcu pierwszy zachwyt poznaję
z twoich ziaren wyrosną sady
strudzonemu pielgrzymką ulżyj dodaj wiary
__________
Kompozytor: Krzysztof Myszkowski
Wykonanie: S.D.M.

piątek, 1 maja 2015

Przeczytane - kwiecień

"Przeczytane", czyli zestaw recenzji o książkach napisanych przez innych bloggerów w kwietniu.
Co jest bardziej miłe sercu bibliofila niż książka o książkach? Tak swój wpis o książce Alana Bennetta "Czytelniczka znakomita' rozpoczyna Kinga z Literackich Dywagacji
Obszerną recenzję o książce łamiącej schematy i chyba mało znanej można przeczytać na blogu Klub A+A. 
O tym, że Atlas zawiera utwory poetyckie: góra stanowi hymn, wyschnięte jezioro przypomina tren. A wyspa jest sonetem, czyli o "Atlasie wysp odległych" Judith Schalansky można przeczytać u Kasjeusza. 
Na blogu Całkiem subiektywne recenzje książek omówienie powieści zeszłorocznego noblisty Patricka Modiano "Perełka". 
Wspomnienia Romy Ligockiej pod tytułem: "Droga Romo" poleca Aleksandra na blogu "... myśli, wrażenia, interpretacje."