sobota, 17 lutego 2018

17 lutego - Światowy Dzień Kota


Żeby człowiek nie myślał, że jest doskonały
i żeby nie miał złudzeń, że się z Bogiem zbratał,
że wszystkie mu zwierzęta będą się kłaniały
i uznają, że właśnie on jest panem świata -
żeby więc człowiek nie wpadł w samouwielbienie,
by poznał jak ułomna jest z niego istota,
Bóg dał mu przykazania, rozum i sumienie,
a gdy to nie pomogło, wtedy stworzył KOTA.
____________
Autor: Franciszek Klimek
Ilustracja: Józef Wilkoń

niedziela, 11 lutego 2018

"Osiedle marzeń", Wojciech Chmielarz

Osiedle marzeń to czwarty tom z serii kryminałów z komisarzem Jakubem Mortką, ale spokojnie można go czytać bez znajomości poprzednich. Główny bohater, rozwiedziony, obecnie w szczęśliwym związku, da się lubić. Ma swoje wady i niedociągnięcia, ale jest w nim taka sympatyczna zwyczajność, która sprawia, że nie popada w stereotyp zgorzkniałego, nadmiernie pijącego policjanta z problemami. Tym razem przyjdzie mu prowadzić śledztwo w sprawie zabójstwa popełnionego w Warszawie, na jednym ze strzeżonych osiedli. Wczesnym rankiem zostaje tam znaleziona martwa studentka dziennikarstwa. Oczywistą podejrzaną okazuje się Switłana, zatrudniona na czarno Ukrainka, zajmująca się sprzątaniem. Jak to bywa w kryminałach to, co wydawało się proste szybko się komplikuje i w toku postępowania sprawa przekształca się w zagmatwaną historię, u podłoża której leżą, jak się zdaje, motywy finansowe.

Osiedle marzeń to świetnie napisany kryminał ze wszystkimi jego charakterystycznymi cechami, czyli wciągającą fabułą, pokazanymi wiarygodnie etapami śledztwa, i oczywiście następnymi ofiarami. A jednak, mimo wartko płynącej akcji, autorowi udaje się pokazać, tak niby mimochodem, kawałek rzeczywistości, uwierający i niewygodny: pogardliwe traktowanie ukraińskich pracowników (należy im się póki nie przeproszą za Wołyń), ofiarę coachingu, wszechobecne narkotyki, wojny parkingowe. Słowem, tę dość powszechną iluzję, że od zła da się odgrodzić na bogatym, strzeżonym  osiedlu. Oprócz tego krytycznego spojrzenia jest coś istotniejszego. Jeszcze ważniejsze okazuje się zobrazowanie jak niewielkie sprawki, grzeszki, codzienne frustracje, przymykanie oczu, rozczarowania przeradzają się w wielkie zło.

Ten trzymający w napięciu kryminał, od którego trudno się oderwać ma kilka wad. Jest to wątek uboczny - policjanta, którego przywrócono do służby i z którym szefostwo nie za bardzo wie, co zrobić, więc przydziela go do spraw nierozwiązanych, których rozwikłanie przychodzi mu zdumiewająco łatwo, tu jedynie można zarzucić autorowi lekkie minięcie się z prawdopodobieństwem i przegięcie ze zbiegami okoliczności. Minusem jest też zakończenie - tego się czytelnikowi nie robi, żeby z niecierpliwością czekał na następny tom.

Wpis bierze udział w wyzwaniu "Pod hasłem"

czwartek, 18 stycznia 2018

"Pora śmierci choinek", Marcin Świetlicki

Styczeń, pora śmierci choinek. Trupy rozebrane
z łańcuchów i ozdóbek. Mnóstwo bohaterów
porzuconych w śniegu. Zapomniana gwiazda
pozostawiona, zaplątana między 
łysiejące gałązki. Bez blasku.
Trzej królowie już w drodze powrotnej
i nic ich nie prowadzi. Wracają do swoich
rzezi. Dziś ostatni
okruch ze świątecznego ciasta dostał się pod nogi
i dzioby ptaków. To olbrzymie zwierzę, które wchodzi w takich 
momentach rycząc: ZAMYKAMY! 
KONIEC! KONIEC! być może jest podłe 
i godne nienawiści, ale przecież kiedyś, 
gdy będziemy zmęczeni zachodami - wschodami, 
lewą i prawą ręką, kocham cię - nie kocham, 
będziemy je przyzywać - i gdy wreszcie przyjdzie 
- przyjmiemy je z wdzięcznością.

sobota, 13 stycznia 2018

"Był sobie chłopczyk", Ewa Winnicka

Był sobie chłopczyk  Ewy Winnickiej to niewielkich rozmiarów reportaż do przeczytania w jedno popołudnie. Jednocześnie ciężar emocjonalny książki sprawia, że pozostaje ona z czytelnikiem na długo. Przedstawia ona słynną, szeroko opisywaną w prasie, sprawę śmierci bezimiennego dwulatka znalezionego w stawie na obrzeżach Cieszyna wiosną 2010 roku.

Reportaż podzielony jest na trzy części. W pierwszej zatytułowanej Kryptonim "Jasiu" autorka opisuje pracę policji nad ustaleniem tożsamości chłopca, co mimo że śledztwo w sprawie było prowadzone na szeroką skalę zajęło dwa lata. Z opisu wyłania się obraz żmudnego policyjnego działania, sprawdzania każdego donosu, ogromnej wykonanej pracy. W części drugiej 23 miesiące Szymona autorka opowiada o rodzicach i rodzinie chłopca. To najbardziej poruszający fragment książki. Zawiera krok po kroku rekonstrukcję wydarzeń, które zakończyły się tragedią. Końcówka o tytule Będzin to zapis wydarzeń mających miejsce po aresztowaniu rodziców i próba nakreślenia szerszego obrazu przyczyn tragedii i wyciągnięcie wniosków.

Sprawa sama w sobie wydaje się niewyobrażalna, bo to przecież niemożliwe, żeby nikt z otoczenia nie zauważył zniknięcia dziecka. Z reportażu wyłania się obraz niewydolnego systemu pomocy rodzinie. Zaskakująco łatwo instytucje do tego powołane, jak mopsy czy przychodnie tracą kontakt z zagrożonym przemocą dzieckiem, wystarczy że opiekunowie zmienią miejsce zamieszkania. Jeszcze dobitniej jak łatwo dziecko może zniknąć pokazuje policyjne śledztwo - sita poszukiwań są zawsze za rzadkie. Sprawy nie ułatwia okoliczność, że wszystko dzieje się w rejonie przygranicznym. Reporterka pokazuje też znieczulicę społeczną na zauważaną przemoc wobec dzieci. Słowa: "to nie moja sprawa", "nie interesowaliśmy się" powtarzają się u świadków jak refren.

Ascetyczny styl, jakim napisana jest książka nie zmniejsza uczucia bezsilności zmieszanego z szokiem, niedowierzaniem i oburzeniem jaki wywołuje opis zdarzeń zwłaszcza zawartych w części poświęconej rodzinie chłopca. Fakty podane szczegółowo, dokładnie, z chłodnym dystansem mówią same za siebie - przemoc fizyczna i psychiczna ze strony najbliższych, obojętność cechująca dalszych krewnych i otoczenie (przez dwa lata nikt nie interesuje się, gdzie podział się chłopczyk). I narastająca u czytelnika bezradność, która wynika z przekonania, że dzieci w ten sposób traktowane przypuszczalnie powtórzą te same schematy wobec swojego potomstwa, przekazując następnemu pokoleniu bagaż krzywdy i cierpienia, a także prawdopodobnie wejdą jako dorośli w konflikt z prawem.   

1 czerwca, w Dzień Dziecka, w 2017 roku zapada wyrok skazujący w sprawie Szymona. Wstrząsające jest, że podobnych spraw jest dużo. W krótkim rozdziale kończącym książkę, autorka przytacza statystyki: Co roku ofiarą przemocy i zaniedbań ze strony  opiekunów pada prawie piętnaście tysięcy dzieci. Kilkadziesiąt z nich traci życie.

Wpis bierze udział w wyzwaniu "Pod hasłem"