sobota, 14 lutego 2026
"Trzy róże" Bolesław Leśmian
niedziela, 21 grudnia 2025
***(Naprawdę przyszła zima) Charles Reznikoff
czwartek, 17 kwietnia 2025
sobota, 10 sierpnia 2024
"Las" Tymoteusz Karpowicz
wtorek, 25 czerwca 2024
"Te Deum" Charles Reznikoff
sobota, 4 listopada 2023
"Znowu listopad..."
środa, 1 lutego 2023
"Zimowy horyzont" Abel Murcia
poniedziałek, 16 stycznia 2023
"O aniołach" Czesław Miłosz
Odjęto wam szaty białe,
Skrzydła i nawet istnienie,
Ja jednak wierzę wam,
Wysłańcy.
Tam gdzie na lewą stronę odwrócony świat,
Ciężka tkanina haftowana w gwiazdy i zwierzęta,
Spacerujecie oglądając prawdomówne ściegi.
Krótki wasz postój tutaj,
Chyba o czasie jutrzennym, jeżeli niebo jest czyste,
W melodii powtarzanej przez ptaka,
Albo w zapachu jabłek pod wieczór
Kiedy światło zaczaruje sady.
Mówią, że ktoś was wymyślił
Ale nie przekonuje mnie to.
Bo ludzie wymyślili także samych siebie.
Głos - ten jest chyba dowodem,
Bo przynależy do istot niewątpliwie jasnych,
Lekkich, skrzydlatych (dlaczegóż by nie),
Przepasanych błyskawicą.
Słyszałem ten głos nieraz we śnie
I, co dziwniejsze, rozumiałem mniej więcej
Nakaz albo wezwanie w nadziemskim języku:
zaraz dzień
jeszcze jeden
zrób co możesz.
niedziela, 15 maja 2022
"Ogród w Milanówku, kwitnący bez", Jarosław Rymkiewicz
piątek, 25 lutego 2022
"Ten jest z ojczyzny mojej", Antoni Słonimski
Ten, co o własnym kraju zapomina.
Na wieść, jak krwią opływa naród czeski,
Bratem się czuje Jugosłowianina,
Norwegiem, kiedy cierpi lud norweski,
Z matką żydowską nad pobite syny
Schyla się, ręce załamując żalem,
Gdy Moskal pada - czuje się Moskalem,
Z Ukraińcami płacze Ukrainy,
Ten, który wszystkim serce swe otwiera,
Francuzem jest, gdy Francja cierpi, Grekiem -
Gdy naród grecki z głodu obumiera,
ten jest z ojczyzny mojej. Jest człowiekiem
sobota, 25 grudnia 2021
Wiersz na Boże Narodzenie
bajka
środa, 10 listopada 2021
"Jesień w Kachetii", Bułat Okudżawa
niedziela, 31 października 2021
"Pociągi" Konrad Hetel
niedziela, 15 sierpnia 2021
Fragmenty "Dziennika pisanego nocą", Gustaw Herling-Grudziński
Byłoby mi trudno wytłumaczyć dokładnie, dlaczego od wielu lat staram się ten dzień, Ferragosto, świętować włóczeniem się po opustoszałym mieście, nie zważając na upał. Zaczęło się to dawno i trwa, trwać będzie zapewne do końca mojego życia w Neapolu. Ferragosto, lato w zenicie. W dużych miastach włoskich należałoby, raczej niż o zenicie mówić o dziurze. Dziurą jest ta nagła pustka, ten zamarły ruch w wielkomiejskim kotle wrzątku. Kto wie, może martwota jak po katastrofie żywiołowej pobudza mnie do wspomnień, obrachunków, podsumowań. Bo w wyludnionym jak po katastrofie Neapolu cienie "ocalałych" snuja się nad morzem, przysiadają niekiedy na ławkach, powłóczą nogami na rozżarzonych placach, zaglądają do chłodnych kościołów, przystają w zaułkach pod kamienicami wypełnionymi ciszą. Z ławki na promenadzie nadmorskiej widać wczesnym ranem w stronie Zamku czarne plamy statków i łódek, spala je wschodzące słońce. Martwe jest nawet morze, martwe i ciemne jak woda pod Ostrówkiem w moim cypryjskim śnie.
środa, 4 sierpnia 2021
"Rzeczy niepokój" Krzysztof Kamil Baczyński
wtorek, 1 czerwca 2021
"Kasztan". Tadeusz Różewicz
wtorek, 23 lutego 2021
23 lutego - dwusetna rocznica śmierci Johna Keatsa
Kto w murach miasta długie
wycierpiał zamknięcie
środa, 28 października 2020
*** (prosiłem dziewczynkę), Jacek Podsiadło
prosiłem dziewczynkę
-narysuj mi Drogę
dom
drzwi okna
i dym z komina -
narysowała wszystko
w kreskach deszczu
- ale ty jesteś w środku pod dwiema pierzynami -
mówiła
podziękowałem
zabrałem rysunek i odszedłem
- zaczekaj jeszcze piorun -
krzyknęła wyjmując czerwoną kredkę
_____
Wiersz znaleziony przez Wojciecha Szota ze Zdaniem Szota
środa, 8 kwietnia 2020
Drugi wiersz o myciu okien, Reiner Kunze
piątek, 30 listopada 2018
"Jabłko", Adam Wiedemann
Ciepłą miłością otulić pożądanie drżące
o swoją autonomię Ciepłym tłustym sosem
napełnić pusty kościół ciała Ciepłym Brahmsem uszy
Ostry szron gdzie nie spojrzeć Ale z ciałem w puchu
z miłością w sercu i nawet z potrzebą
Boga w drodze wyjątku przemienioną w Boga
można już iść i łapać miasto na zimnym uczynku
Teraz siedzę w ciemności otoczony ludźmi
klekotem wierszy murem Nagle widzę
jabłko pozostawione (w szafie) w kieszeni jesiennego płaszcza
: co zrobić, żeby pamiętać Żeby tam nie zgniło
![]() |
| Źródło wiersza: strona "Wiersze wybrane" |




.jpg)



.jpg)



