czwartek, 25 czerwca 2020

25 czerwca - rocznica urodzin Ingeborg Bachmann

Graffiti Jefa Aerosla. Źródło: Wikipedia
Czechy leżą nad morzem

Jest-li tu dom zielony, to wstąpię jeszcze w dom.
Jest-li tu mocny most, to grunt, by tędy pójść.
Jeśli zachody miłości pisze się na straty, tu skora-m do takich strat.

Jeśli to nie ja, to ktoś, co dobry jest jak ja.

Jeśli tu ze słowem łączy mnie granica, niechaj z nim graniczę.
Są Czechy wciąż nad morzem, uwierzę znów morzom.
A wierząc wciąż w morze, nadzieję mam na ląd.

Jeśli to ja, to każdy, kto tyle wart co ja.
Dla siebie nic już nie chcę. Chcę upaść, wniknąć w grunt.

W grunt, znaczy - iść ku morzu, tam znów odnajdę Czechy.
Skazana na upadek, obudzę się spokojna.
Znam teraz grunt i wiem, i nie jestem stracona.

Chodźcie tu, wszyscy Czesi, żeglarze, portowe kurwy i statki
bez kotwicy. Nie chcecie być czeską zagadką, wszyscy wy Ilirowie,
Werończycy i Wenecjanie? Grajcie komedie, które budzą śmiech.

I które są do płaczu. I błądźcie po stokroć
tak ja błądziłam, niezdolna sprostać próbom,
lecz w końcu im sprostałam, nie raz, nie dwa razy.
I Czechy im sprostały, i w pewien dzień pogodny
zaznały łaski morza, dziś miejsce ich nad wodą.

Graniczę wciąż ze słowem, a także z innym lądem
graniczę, choć nieznacznie, ze wszystkim coraz bardziej.
Czech, wagant, bez grosza i domu,
obdarowany tylko przez wątpliwe morze, by ujrzeć mógł ląd mój wybrany.

[1965]
__________
Ingeborg Bachmann (25.06.1926 - 17.10.1973). Wiersz w tłumaczeniu Andrzeja Kopackiego ze strony facebookowej poświęconej poezji: ±1354

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Dziękuję za komentarze. Uprzejmie proszę o kilka słów opisu, jeśli ktoś zamieszcza link.