niedziela, 6 czerwca 2021

"Szkice piórkiem", Andrzej Bobkowski


Wcale nie jest tak trudno opisać rzeczy dostrzeżone. O wiele trudniej jest dostrzegać. Prawdziwy pisarz to nie ten, który dobrze pisze - to ten, który najwięcej dostrzega.
 

 Szkice piórkiem to dziennik pisany przez Andrzeja Bobkowskiego we Francji w latach 1940 - 1944. Tematyka jego jest bardzo szeroka: analizy polityczne, literackie, filozoficzne mieszają się z zapisem codziennych wydarzeń. Sporą część stanowi dziennik podróży - opis wyprawy rowerowej wzdłuż południowego wybrzeża Francji. Przede wszystkim Szkice piórkiem są jednak kroniką czasu wojny, spiętą jak klamrą wejściem wojsk do Paryża, w czerwcu 1940 niemieckich, w sierpniu 1944 amerykańskich.

  Wojenna codzienność we Francji opowiedziana jest wiernie, czasami ze zgryźliwą ironią. Bobkowski umie bowiem dostrzec nie tylko uciążliwość, grozę, ale i absurdy okupacyjnej rzeczywistości. Wszystko opisane jest błyskotliwie, z niechęcią do egzaltacji, choć kiedy trzeba, autor potrafi oddać stany emocjonalne zarówno własne, jak i zbiorowe. Na przykład dojmujące poczucie końca wszystkiego w 1940, gdy już wiadomo, że wojna jest przegrana, Paryż upadnie, a samego Bobkowskiego czeka przymusowa ewakuacja na południe wraz z fabryką, w której pracuje i konieczność rozstania z żoną:

Miałem uczucie, że stojąc (...), w pustym, prześlicznym ogrodzie, żegnam się bezpowrotnie ze wszystkim, z tą Francją, która była jak sen i pryska jak sen; z całą młodością - może z całą epoką. W upalnym powietrzu róże pachniały i jakiś odległy kobiecy głos uspokajał płaczące dziecko: "No już nie płacz..."

 Drugim przykładem może być opis poczucia wyrzucenie poza czas nad Morzem Śródziemnym, gdy po klęsce Francji nie wiadomo, co robić dalej, a jutro wydaje się słowem z epoki, która minęła; czy wreszcie szał radości, jaki ogarnia cały Paryż na widok amerykańskich czołgów i rozpacz Bobkowskiego, bo nie ma najmniejszych szans, by te czołgi wjechały do Warszawy, w której trwa Powstanie.

 Świetne są również opisy chłonięcia pejzaży, przyrody, zanurzenia się w tu i teraz. Pochwała śródziemnomorskiego słońca, morza, intensywności życia, zachłanne gromadzenie wrażeń. Z tego powodu strony poświęcone wyprawie rowerowej czyta się świetnie. Dziennik Bobkowskiego bywa jednak nierówny. Są partie mniej udane, na przykład: nudne recenzje paryskich przedstawień teatralnych.

 Francja autora fascynuje i doprowadza do białej gorączki ze złości. Z jednej strony podziw dla francuskiej kultury (przewijająca się przez całe Szkice piórkiem fascynacja Balzakiem), wolności, stylu życia dążącego do harmonii i równowagi, ludzkiej miary wszystkiego, zachwyt wspaniałymi katedrami, starymi budowlami, zabytkami tak zwyczajnie wtopionymi w szemrzące życie. Jednak to zakorzenienie w przeszłości i kulturze, oprócz niewątpliwych zalet, ma również według Bobkowskiego drugą stronę: skostniałość. Autor ostro też pisze o klęsce Francji w 1940 roku: nie tylko nie chcieli się bić, ale nie chciało im się nawet uciekać, a potem o kolaboracji pokazując gorliwości francuskich władz we współpracy z Niemcami. Co się zaś tyczy Polaków, to też nie ma większych złudzeń - zapisek z dnia 18.12.1940 - również by kolaborowali, gdyby Niemcom zachciało się być jak we Francji wielkodusznymi - pomachać nam biało-czerwoną chorągiewką...

 Szkice piórkiem charakteryzują się dużą trafnością ocen politycznych, często podanych z charakterystycznym dla autora sarkazmem, na przykład: taka uwaga po napaści Niemiec na Związek Radziecki, o zapowiadanym układzie Sikorski-Majski: 

Mówią coś o układzie polsko- sowieckim. Wszystko możliwe. Kobra z królikiem też może zawierać układy, choć w wyniku końcowym prowadzą one tylko do jednego: połknięcia królika przez kobrę. Po dokładnym i pieszczotliwym obślinieniu, żeby gładziej poszło.
 
 Zmagania się z Polską, jej historią stanowią zresztą osobny, obszerny temat dziennika. Bobkowski ma uczulenie na histeryczny patriotyzm, choć tu jeszcze stara się być wyrozumiały - niełatwa polska historia wiele tłumaczy. Patriotyczna hipokryzja jest jednak rzeczą, której nie potrafi znieść:
 
coś ci zarzucają, mówią żeś złodziej - nie zapomnij krzyknąć, żeś patriota. Wybaczą. (...) Biedna ojczyzna pokrywa wszystko. 
 
 Bardzo ostre słowa padają też pod adresem polskich elit przebywających we Francji w związku z falą wojennej emigracji. Dostaje się im za kanty finansowe, nieuzasadnione poczucie wyższości, wielkopańską pogardę i fochy, choć sam autor też nie jest wolny od traktowania innych z góry. Stara się, ale czasami ta pogarda wobec osób z innej klasy z niego mimowolnie wychodzi, przykładowo: kąśliwa uwaga na temat tłumaczki zatrudnionej w sądzie, która posługuję się biegle francuskim, a po polsku mówi gwarą. Jeśli więc zazwyczaj w swych ocenach dotyczących bieżącej sytuacji, czy to społecznej, czy politycznej, ma dużo racji i jego błyskotliwe komentarze dobrze się czyta, to gorzej wypada oceniając ludzi. Z dzisiejszej perspektywy popada dość często w stereotypy, choć może szukanie cech klasowych i narodowych było czynnością bardziej powszechną w czasach Bobkowskiego, i mniej podejrzaną. Szkice piórkiem są i pod tym względem interesującym świadectwem swego czasu, i na pewno warto je przeczytać, jeśli nie całość, to z pewnością fragmenty obejmujące ewakuację na południe i rowerową wyprawę wzdłuż wybrzeża i z powrotem do Paryża.

5 komentarzy:

  1. Ha, to jest wg mnie niezwykłe w lekturze książek czy dzienników takich bystrych obserwatorów rzeczywistości - człowiek uświadamia sobie, że mijają lata, pokolenia czy nawet całe epoki, a nasza ludzka mentalność, natura i charakter w zasadzie nie poddają się zmianom, i gdyby nie techniczne atrybuty postępu czy wydarzenia historyczne, to trudno byłoby się zorientować, w którym wieku przyszło egzystować autorowi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, natura człowieka jest dość niezmienna. :) Choć więc uwagi na tematy społeczne i polityczne Bobkowskiego bywały bardzo interesujące, najlepiej czytało mi się te fragmenty jego dziennika, które są najbardziej uniwersalne: o byciu tu i teraz, o uczuciach do bliskich, żony, przyjaciół, czy wreszcie o kontakcie z przyrodą.

      Usuń
  2. Gratuluje przeczytania tego dziennika, moim zdaniem to wymagająca lektura, która potrzebuje czasu. Obok niej nie przechodzi się obojętnie. Muszę kiedyś do niej wrócić i dać jej i sobie jeszcze jedną szansę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Nie wiem, czy lubisz audiobooki. Jeśli tak i jeśli miałabyś ochotę wrócić do "Szkiców piórkiem" to na stronie ninateka.pl można posłuchać obszernych fragmentów (nie jestem pewna,czy to jest całość), w znakomitym wykonaniu Adama Ferencego.

      Usuń
    2. Bardzo lubię audiobooki, dzięki za polecenie.

      Usuń

Dziękuję za komentarze. Uprzejmie proszę o kilka słów opisu, jeśli ktoś zamieszcza link.