Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Napiórkowska Agata. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Napiórkowska Agata. Pokaż wszystkie posty

środa, 21 czerwca 2023

21 czerwca - rocznica urodzin Andrzeja Sapkowskiego

 "Rybek jest za mało nie najemy się nimi. Proponuję ugotować z nich zupę. 
- Zupa z ryb? 
- Jasne. Mamy kupę tego drobiazgu, mamy sól - Jaskier ilustrował wyliczanie odginaniem kolejnych palców. - Zdobyliśmy cebulę, marchew, pietruszkę, seler z nacią. I kocioł. Po zsumowaniu otrzymujemy zupę. 
- Zdałoby się trochę przypraw.
- Och - uśmiechnął się Regis, sięgając do torby. - Z tym problemu nie będzie. Bazylia, piment, pieprz, liść laurowy, szałwia...
- Dość, dość - powstrzymał go Jaskier - Wystarczy, mandagory w zupie nam nie potrzeba. Dobra, do roboty. Oczyść rybki, Milva.
- Sam je czyść! Patrzajta ich! Myślą, że jak mają niewiastę w kompanii, to im będzie w kuchni harować! Przyniosę wody i ogień rozniecę. A z tymi piskorzami sami się paprzcie.
- To nie są piskorze - powiedział Regis. - To są klenie, płotki, jazgarze i podleszczyki. 
- Ha - nie wytrzymał Jaskier. - Znasz się na rybach, jak widzę.
- Na wielu rzeczach się znam - przyznał Regis beznamiętnie, bez dumy w głowie. - Uczyłem się tego i owego. 
- Jeśliś taki uczony - Milva jeszcze raz dmuchnęła w ogień, po czym wstała - to uczenie wypatrosz te rybięta. Ja po wodę pójdę.
- Dasz radę przynieść pełny kocioł? Geralt pomóż jej!
- Dam radę - parsknęła Milva. - A jego pomocy nie trza mi. On ma własne osobiste sprawy, nie lza mu przeszkadzać!
Geralt odwrócił głowę, udając, że nie słyszy. Jaskier i Regis sprawnie czyścili rybi drobiazg.
_ Chuda będzie ta zupa - stwierdził Jaskier, wieszając kocioł nad ogniem. - Zdałaby się cholera, jakaś większa rybka.
- Ta może być? - z wikliny nagle wyłonił się Cahir, niosąc za kark trzyfuntowego szczupaka, wciąż jeszcze prężącego ogon i poruszającego oskrzelami. 
- Oho! Ależ krasawiec! Skąd go wytrzasnąłeś, Nilfgaardczyku?
- Nie jestem Nilfgaardczykiem. Pochodzę z Vicovaro, a nazywam się Cahir...
- Dobrze, dobrze, już słyszeliśmy. Skąd masz szczukę pytałem?
- Zmajstrowałem żerlicę. Jako przynęty użyłem żaby.Zarzuciłem w jamę pod brzegiem. Szczupak wziął z miejsca. 
- Sami specjaliści - pokręcił obandażowaną głową Jaskier. - Szkoda, że nie zaproponowałem befsztyków, pewnie zaraz przynieśliby krowę. No, ale bierzemy się za to, co mamy. Regis, wszystkie małe rybki wal w kocioł, z głowami i ogonami. Szczukę zaś trzeba ładnie sprawić. Umiesz, Nilf... Cahir?
- Umiem. 
- Do dzieła zatem. Geralt, do jasnej cholery, długo masz zamiar tam siedzieć z obrażoną miną? Warzywa obierz!
Wiedźmin wstał posłusznie, dosiadł się, ale demonstracyjnie daleko od Cahira. Zanim jeszcze zdążył poskarżyć się, że nie ma noża, Nilfgaardczyk - czy też Vicovarczyk - podał mu swój, dobywając drugi z cholewy. Przyjął, wyburczawszy podziękowanie. Wspólna praca szła składnie. Pełen rybiej drobnicy i warzyw kocioł wkrótce zabulgotał i zapienił się. Regis zręcznie zebrał pianę wystruganą przez Milvę łyżką. Gdy Cahir sprawił i podzielił szczupaka, Jasier wrzucił do kotła ogon, płetwy, kręgosłup i zębaty łeb drapieżnika, zamieszał.
- Mniam, mniam, ależ pachnie. Gdy się to wszystko wygotuje, odcedzimy śmieci. 
- Przez onucę chyba - wykrzywiła się Milva, strugając kolejną łyżkę. - Jakże cedzić, gdy przetaka nie mamy?
- Ależ, droga Milvo - uśmiechnął się Regis. - Tak nie można! To, czego nie mamy, z łatwością zastąpimy tym, co mamy. To wyłącznie kwestia inicjatywy i myślenia pozytywnego.
- Idź do biesa z twym uczonym gadaniem.
- Przecedzimy przez moją kolczugę - powiedział Cahir. - Co tam, potem się ją wypłucze. 
- Przedtem też się ją wypłucze - oświadczyła Milva. - Inaczej ja tej zupy jeść nie będę."


"Odskocznie to rzecz cenna i potrzebna. Gdy tylko mogę jadę na ryby - zaznaczam przy tym, że łowię wyłącznie na sztuczną muszkę i uprawiam C&R, catch and release, czyli nigdy złowionych ryb nie zabijam. A na co dzień mam kuchnię. Lubię i umiem gotować, gotowanie to dla mnie świetna rozrywka, odpoczynek i odprężenie. Ugotować umiem absolutnie wszystko, ale moją specjalność to ryby, owoce morza i wszelkiego rodzaju zupy. Gotuję praktycznie codziennie, każdego dnia. Chyba, że ugotuję dużo, duży gar, wtedy mam parę dni wolnego."
____
Cytaty z książek: Chrzest ognia Andrzej Sapkowski i Jak oni pracują Agaty Napiórkowskiej (tytuł wywiadu z Andrzejem Sapkowskim: Jak w normalnej pracy)

niedziela, 12 lutego 2023

12 lutego - rocznica urodzin Józefa Wilkonia

"Pierwsza książka wzięła się z uderzenia pędzla. Interesował mnie ruch zwierzęcia, jego dynamika - chciałem, by powstała z ruchu pędzla. Coś na kształt sztuki japońskich mistrzów. Chodzi o kunszt, ten szybki, błyskawiczny, wypracowany w warsztacie gest. Podoba mi się, jak mokry papier przyjmuje farby. Interesuje mnie wykorzystanie mechanicznej dynamiki samej materii. Zacząłem się tym bawić w latach sześćdziesiątych. Farba  w wodzie rozprzestrzenia się w sposób sobie właściwy, tworząc piękne rzeczy. Jest to oczywiście przypadek. A przypadek to dla mnie rzecz szalenie istotna. Chodzi o kult plamy - taszyzm, tę wspaniałą dynamikę rzucania plamy - kształt jest w dużej mierze dziełem przypadku, który artysta kontroluje tak, jak chce. To jest podniecające - fakt, że to się przejmuje, że jest to własne, ale jednak przypadkowe.

Rzeźbą zająłem się późno, w ogóle nigdy się na to nie zanosiło. To, jak i wiele rzeczy w życiu, zawdzięczam roli przypadku. (...) odwiedzili mnie przyjaciele z Niemiec z dziećmi. Aby zająć czymś maluchy zaczęliśmy się bawić w rzeźbienie. Wykonane rzeźby powiesiłem na murze. Po paru latach, gdy wracałem do domu, spojrzałem na nie i naszła mnie myśl, że przecież to może być sposób ilustrowania. Najpierw wziąłem się do prostych rzeczy: ryb i ptaków, myśląc, że z tych rzeźb zrobię książkę - sfotografuje je i ugraficznię. (...) Nazwałem to ilustracją przestrzenną. Ucieszyło mnie to i nabrałem apetytu - zacząłem robić duże formy, ilustracje przestrzenne. (...) A że nie umiem dodawać i lepić,to odejmuję i łączę. Pomaga mi sama natura, która ma już w surowcu elementy wypracowane przez wiatr czy wodę. Oczywiście mam na myśli drewno. Piła czy siekiera pozwalają mi błyskawicznie odjąć od bryły wszystko,co jest zbędne.


Praca jest najpoważniejszą sprawą w życiu, daje zadowolenie. Bardzo wysoko ją sobie cenię. Jest dla mnie szczęściem i motorem. Staliśmy się ludźmi twórczymi, kiedy zaczęliśmy pracować. Osoby, które stykają się ze starością, mówią mi, że jestem szczęściarzem, bo dzięki pracy mam powód, żeby żyć."


_______
Cytaty z książki Jak oni pracują Agaty Napiórkowskiej
Ilustracje z wywiadu-rzeki Szczęśliwe przypadki Józefa Wilkonia przeprowadzonego przez Agatę Napiórkowską