Trzy pierścienie Daniela Mendelsohna to składający się z trzech części, krótki esej, którego tematykę zapowiada podtytuł: Rzecz o wygnaniu, opowieści i losie. W pierwszej części szkicu autor przywołuje swoje dwie inne, bardzo osobiste książki: pierwszą o wykładach na temat Odysei i podróży śladami Odyseusza, oraz drugą zatytułowaną Zagubieni. W poszukiwaniu sześciorga spośród sześciu milionów, w której próbował zrekonstruować losy swoich krewnych w czasie Holokaustu. Trzy pierścienie podejmują podobne wątki opowiadając o wygnańcach, o utraconym życiu i przeszłości niemożliwej do odtworzenia. Jeszcze jeden temat jest kluczowy dla tego eseju, któremu patronuje dzieło Homera i archetyp tułacza, jakim jest niewątpliwie Odyseusz, a mianowicie sztuka narracji. Szczególną uwagę zaś poświęca Mendelsohn kompozycji pierścieniowej, polegającej, upraszczając, na połączeniu różnych historii - w pierwszej zaczyna się druga, w drugiej trzecia itd, które zazębiając, uzupełniają się wzajemnie, dając czytelnikowi jasny obraz tego, co się wydarzyło.
Jedną z wielu postaci przewijających się na kartach książki jest uchodźca z hitlerowskich Niemiec, Erich Auerbach, który swoje wielkie dzieło Mimesis - Rzeczywistość przedstawioną w literaturze Zachodu napisał na wygnaniu w Stambule. Rozprawa ta, do dziś uznawana za klasyczną pozycję dwudziestowiecznej nauki o literaturze, rozpoczyna się od zestawienia i analizy sposobu snucia opowieści charakterystycznego dla Odysei i Biblii. Jak pisze Daniel Mendelsohn:
Są
różne sposoby na zdefiniowanie dwóch stylów narracji, które Auerbach
przeciwstawia sobie na początku imponującej podróży przez literaturę
Zachodu - owe dwa style nie przypadkiem są także dwoma filarami
cywilizacji europejskiej.
Homerycki,
czyli grecki sposób pisania, od którego wybitny krytyk zaczyna swój
wywód, można nazwać stylem "optymistyczny". Przypomina jaskrawe światło,
które spłaszcza cienie i kontury, stawia na jednym poziomie wszystko,
przeszłość i teraźniejszość, historię i legendę - sugerując, że wszystko
można poznać, objaśnić, wytłumaczyć. Na przeciwległym biegunie plasuje
się mroczny, nieprzenikniony styl hebrajski, "ścieżka" pesymistyczna,
która zakłada, że twór pisarski, podobnie jak Bóg, jest nierozpoznawalny
i może podlegać (jak przekonuje dalej Auerbach) wyłącznie
interpretacji. (...)
Zastanawia
mnie, że wspomniane style, pesymistyczny i optymistyczny, nie są
przeciwstawne, tylko komplementarne, że reprezentują dwa aspekty tego
samego złożonego zjawiska, że oba są niezbędne, by je opisać i stanowią
nierozerwalną całość (...)
O ile pierwsza część Trzech pierścieni skupiała uwagę w dużej mierze na sposobie narracji w Odysei, to druga opowiada o niezwykle popularnym siedemnastowiecznym retellingu tejże stanowiącym rozwinięcie przygód Telemacha, a także o tym, jak ta książka autorstwa Françoisa Fénelona, również wygnańca, rezonowała w kulturze europejskiej (o tym, że była powszechnie czytana świadczy choćby fakt, że na ziemiach polskich w XIX wieku ukazało się siedem wznowień tłumaczenia). W sposób niezwykły Daniel Mendelsohn znajduje powiązania między twórczością Fénelona a Proustem i jego dziełem W poszukiwaniu straconego czasu. Wszystko się tutaj łączy, dopełnia, objaśnia. Jeśli, według wyżej przedstawionego podziału, jest to opowieść optymistyczna, to pesymistyczną, komplementarną do niej narrację stanowi trzecia część eseju opowiadająca głównie o twórczości W. G. Sebalda, pokazującą rzeczywistość potrzaskaną, której nie da się odtworzyć, w pełni opowiedzieć, z której pozostały tylko fragmenty, drobiny.
Trzy pierścienie napisane są z wielką lekkością i precyzją. Snując swoje pełne dygresji historie, podając mnóstwo szczegółów, wprowadzając poboczne, jak się zdaje wątki, przywołując powtarzające się obrazy pisarz buduje swój esej w sposób kołowy zarówno w poszczególnych częściach, jak i nadając całej książce kształt łączących się
pierścieni. Dygresje okazują się pętlami i pętelkami, poboczne wątki ściankami narracyjnej szkatułki, powtarzające się obrazy częściami większego wzoru, a związki między wszystkimi szczegółami stają się nagle jasne. Nie ma tu ani jednego nieprzemyślanego zdania. Wszystko się ze sobą splata na wiele różnych sposobów, odnosi wzajemnie do siebie i tematu: wygnania, opowieści i losu. Śledzenie tych wzorów, powiązań poprzez czas i przestrzeń, snutych przez autora sprawia niezwykłą czytelniczą radość.

Aż nie wierzę, że to jest pierwszy raz, gdy słyszę o tej książce, a przecież skończyłam studia polonistyczne, a bez Auerbacha nie ma analizy literatury! „Trzy pierścienie” powinny się chyba znaleźć przynajmniej na jakiejś liście lektur uzupełniających.
OdpowiedzUsuńTa książka powstała niedawno - po polsku ukazała się 2025, w oryginale w 2020 roku, więc łatwo było ją przeoczyć. To jest krótki, zaledwie stustronicow esej poświęcony nie tylko Auerbachowi, o którym ja z kolei nigdy nie słyszałam wcześniej. :) Bardzo dobrze się go czyta, więc polecam :)
UsuńJako filolog czuję się niemal zobligowania do przeczytania tej książki. Tak też zrobię. Dziękuję! :)
OdpowiedzUsuńMam wrażenie, że Ci się spodoba, więc serdecznie polecam :)
UsuńNic dodać, nic ująć – trzeba przeczytać! A recenzja bardzo zachęca do lektury.
OdpowiedzUsuńDziękuję bardzo :) To się bardzo przyjemnie czyta, choć zdaję sobie sprawę, że dla filologów być może nie będzie tak odkrywcza, jak była dla mnie.
Usuń