piątek, 1 maja 2026

"Derwisz i śmierć" Meša Selimović

Gdzie jesteście wy wszyscy, bracia straceni i zabici? Dlaczego nas rozdzielają, skoro i tak jesteśmy rozdzieleni? Czy po to, abyśmy się o tym dowiedzieli? Czy po to, abyśmy nienawidzili, skoro nie umiemy kochać?
 
Derwisz i śmierć został napisany w latach sześćdziesiątych w języku serbsko-chorwackim. Powieść rozgrywa się w Bośni pod panowaniem osmańskim w osiemnastym wieku i opowiada o zderzeniu jednostki z autorytarną władzą. Jest to niezwykle wnikliwe studium przemiany wewnętrznej człowieka zachodzącej na skutek dramatycznych okoliczności. Ma formę napisanego w pierwszej osobie swoistego podsumowania całego życia - rozprawy z samym sobą, jak to nazywa czterdziestoletni Achmed Narudin, będący derwiszem w muzułmańskim klasztorze położonym na obrzeżach niedużego miasta, który pewnego dnia dowiaduje się, że jego brat został aresztowany i osadzony w twierdzy. 
 
W ogromnej mierze jest to bardzo gorzka opowieść o utracie złudzeń w stosunku do świata i samego siebie. Pierwsze rozczarowanie, pociągające za sobą następne, dotyczy własnej pozycji w świecie. Achmedowi wydaje się, że może użyć swojego autorytetu religijnego i wynikających stąd wpływów, aby uratować brata. Rozwój wypadków szybko to weryfikuje i każe mu uważnie przyjrzeć się splotowi władzy i religii. Jako osoba wierząca z bólem odkrywa, że ta ostatnia jest instrumentem służącym wsparciu systemu. Nie ma w niej miejsca na odwoływanie się do miłosierdzia. Praworządność już wcześniej okazuje się iluzją. Dopóki derwisz nie zaburzy spokoju władzy swoim działaniem, wszystko toczy się gładko i pozwala mu naiwnie wierzyć w istnienie sprawiedliwości choćby na minimalnym poziomie. Jednak wystarczą nawet nie tyle starania o uwolnienie brata, ile już chęć dowiedzenia się, dlaczego został uwięziony, by system odsłonił swoje prawdziwe oblicze. Nawet w Bośni, dalekiej prowincji położonej na skraju imperium, rządy osmańskie tworzą gęstą, na pozór niewidzialną sieć opartą na przemocy, inwigilacji i donosach.W upokarzającym odbijaniu się Achmeda od drzwi urzędów w szukaniu odpowiedzi i pomocy ujawnia się z całą siłą despotyzm. Powieść buduje niemal kafkowską atmosferę osaczenia i bezsilności jednostki wobec władzy. 
  
Derwisz i śmierć to bardzo introspektywna proza, głęboko psychologiczne studium człowieka rozdartego, zagubionego i samoświadomego własnego zagubienia. Sprawa brata i wszystkie jej następstwa wywołują w Achmedzie bolesne odczucie rozpadu dotychczasowego świata. Konfrontując przekonania z rzeczywistością dokonuje gorzkiego przewartościowania całego swojego życia. Poddaje kolejno autorefleksji przeszłość, własne postępowanie, uwikłanie w system władzy, wreszcie emocje, które nim targają: rozpacz, bunt, alienację, nienawiść. Zachodzące wypadki wielokrotnie stawiają go na rozdrożu i musi wybierać, czy swój sprzeciw i chęć zemsty przekuje w czyny i co jest gotów przy tym zaryzykować. W tych wyborach jest postacią bardzo niejednoznaczną. Krytyczny osąd siebie idzie u niego w parze z łatwością surowego oceniania spotkanych na swojej drodze ludzi oraz lekceważenia uczuć innych mimo ich świetnego rozumienia na poziomie intelektualnym. Charakteryzuje go jakiś wewnętrzny brak i przewrażliwienie na swoim punkcie. Z jednej strony jest to zrozumiałe, bo skupienie się na sobie w nieszczęściu bywa cechą powszechną, z drugiej strony obecny jest w nim rys okrucieństwa i egoizmu przejawiający się w stawianiu siebie na pierwszym miejscu kosztem innych. 
 
Wielowymiarowość Derwisza i śmierci przejawia się nie tylko w znakomitej kreacji głównej postaci,  pobocznych zresztą też, wnikliwemu pokazywaniu ich powikłanych relacji, lecz także w tym, jak intrygująco i misternie utkana jest fabuła książki. Należy też dodać, że jest to powieść fenomenalnie napisana: zarówno na poziomie zdań trafiających w sedno, budowania pięknych i poruszających emocjonalnie scen, jak i powracających motywów, a wreszcie klamry spinającej początek i koniec. Wszystko powyższe sprawia, że pomimo wolnego tempa, spowolnianego jeszcze retrospekcjami, jest to bardzo imersyjna proza, dająca wrażenie zanurzenia się w inny, bogaty, orientalny świat, choć widziany oczami tylko jednego człowieka. Jednak to, co przede wszystkim sprawia, że książka ociera się o arcydzieło, jest istniejąca w niej równowaga. Przejmująco smutną i gorzką historię o uwikłaniu jednostki i miażdżeniu jej przez władzę, dopełnia opowieść o wybraniu życia na marginesie systemu i wbrew pozorom jest to dobre życie. Zwraca też uwagę nacisk, jaki w tej mrocznej powieści jest położony na współczucie i przyjaźń. One rozświetlają tę książkę, w jednej z najpiękniejszych scen wręcz dosłownie, kiedy w zapadających ciemnościach pojawia się przyjaciel ze światłem trzymanym w dłoni.
 

6 komentarzy:

  1. Przepięknie piszesz o tej książce. Na pewno zapamiętam tytuł.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Bardzo Ci polecam tę powieść, bo jest to pozycja wybitna, może nawet arcydzieło. Dla mnie miała jedną, niedużą wadę, mianowicie przestałam darzyć sympatią główną postać mniej więcej w trzech czwartych książki.

      Usuń
  2. Pierwszy raz słyszę o tym tytule, raczej nie jest to typ literatury po który siegam.

    OdpowiedzUsuń
  3. Fascynująca recenzja, muszę koniecznie rozejrzeć się za tą książką!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarze. Uprzejmie proszę o kilka słów opisu, jeśli ktoś zamieszcza link.