Intuicja wiedzie nas na manowce. Słusznie kojarzymy Holokaust z ideologią nazistowską,
zapominając jednak, że wielu zabójców nie było nazistami ani nawet Niemcami. Najpierw myślimy o niemieckich Żydach, choć niemal wszyscy przedstawiciele tego narodu, którzy zginęli w Holokauście, żyli poza Rzeszą. Wskazujemy na obozy koncentracyjne, mimo że niewielu zamordowanych Żydów kiedykolwiek przekroczyło ich bramy. Oskarżamy państwo, lecz mord stał się możliwy dopiero wtedy, gdy zniszczono jego instytucje. Stawiamy zarzuty nauce, przyjmując w ten sposób istotny element światopoglądu Hitlera. Wreszcie obwiniamy narody, uciekając się do uproszczeń wykorzystywanych przez samych nazistów.
Czarna ziemia... Snydera to pozycja przedstawiająca w sposób syntetyczny wiedzę o Holokauście, kładąca nacisk na zrozumienie zjawiska i wyciągnięcie wniosków. Pierwsze rozdziały poświęcone są warunkom, w których ideologia Hitlera mogła dojść powszechnie do głosu. Odpowiedzią na pytanie: "Czy Holokaust może się powtórzyć?", autor zajmuje się w rozdziale ostatnim. W nim przedstawia analogie pomiędzy dwudziestoleciem międzywojennym a współczesnością, skupiając się na podejściu do rozwiązywania problemów, stanowiących groźbę dla polityki poszczególnych państw i ładu światowego. Głównymi podobieństwami są: brak zaufania do nauki, w tym podporządkowywanie jej ideologii, utożsamienie przeżycia z wygodnym życiem, skrócenie perspektywy czasowej i poczucie zagrożenia. Jak każdy wartościowy opis zagłady Żydów w Europie książka uwzględnia
oczywiście szereg zagadnień i spojrzenie z wielu perspektyw.*
Najbardziej jednak istotne
jest zrozumienie przebiegu Holokaustu i pojęcie relacji między władzą państwa a masowym mordem. Holokaust był możliwy wskutek zniszczenia państwa. To podstawowa teza
Czarnej ziemi. Przykładem dobitnie, oczywiście jednym z wielu, potwierdzającym to stwierdzenie jest zestawienie Danii i Estonii. Dwóch podobnych, niewielkich krajów o
porównywalnym stosunku do mniejszości żydowskiej, przy czym stosunek ten
wydawał się życzliwszy w Estonii, sądząc po tym, że państwo to chętniej
przyjmowało uchodźców z hitlerowskich Niemiec w latach trzydziestych.
Dlaczego więc prawie nikt nie ocalał w Estonii, a niemal wszystkich
duńskich Żydów udało się uratować? Kluczem do odpowiedzi jest całkowita destrukcja państwa wskutek okupacji
sowieckiej a potem nazistowskiej. W przypadku innych krajów zniszczenie
ich państwowości przez Niemcy lub najczęściej przez Związek Radziecki z późniejszym najazdem niemieckim, miało podobny zasadniczy skutek. Podwójna
okupacja uruchomiła szereg skomplikowanych procesów politycznych,
społecznych i psychologicznych, klarownie w książce opisanych, prowadzących do powstania
prawnej czarnej dziury, gdzie wszystko było dozwolone, bezpaństwowej strefy, w której można było rozpocząć i przeprowadzić Holokaust. Trzeba, bowiem pamiętać, że zdecydowaną większość Żydów zabito na
wschodzie, zanim jeszcze w Auschwitz ruszyła wielka fabryka śmierci.**
Istotność państwa ujawnia się też, gdy patrzymy od drugiej strony: jakie czynniki determinowały ocalenie. Przetrwanie wymagało wszędzie tego samego:
chodziło o obywatelstwo, biurokrację i politykę zagraniczną. Dowodem jest historia każdego kraju, który mimo niemieckich wpływów zachował pewną suwerenność. Wbrew naciskowi przywództwa nazistowskiego "ostatecznego rozwiązania" nie zdołano doprowadzić tam do końca. Państwa takie prowadziły bowiem samodzielną politykę zagraniczną, więc liczyły się z prawdopodobnym wynikiem wojny, z czasem zmieniając ją na bliższą aliantom. W wyniku czego szansa przeżycia ludności żydowskiej wzrastała. Przykładami takich krajów były Rumunia i Bułgaria.
Dopóki istniała suwerenność państw, choćby częściowa, istniały też możliwości, które stwarzała biurokracja i jej wady: przewlekłość spraw, unikanie odpowiedzialności, łapówkarstwo
. Istota sprawy polegała jeszcze na czymś innym:
Mawia się, że to biurokracja zabijała Żydów; bliższe prawdy byłoby
stwierdzenie, że zabijała ich eliminacja biurokracji. (...)
Biurokracja w Niemczech mogła zabijać Żydów tylko
wtedy, gdy w innych miejscach ustanowiono strefy wolne od biurokracji.
Zatem eliminacja polskiej państwowości na początku wojny miała kluczowe
znaczenie dla przebiegu całego Holokaustu, ponieważ właśnie na
okupowanym terytorium Polski, w specjalnej sferze kolonialnej Niemiec,
można było zlokalizować miejsca zagłady.
Pod nieobecność państw nikt nie był obywatelem, a życie ludzkie można było traktować beztrosko. Dyskryminacja prawna antysemickiego państwa w stosunku do żydowskich obywateli nie skutkowała automatycznie śmiercią, tym kończyło się natomiast zniszczenie państwa. Wymowną ilustracją jest porównanie losów Victora Klemperera, Anne Frank i Emanuela Ringelbluma, kronikarzy tamtych czasów, i osób im pomagających. Klemperer przeżył wojnę mieszkając w hitlerowskich Niemczech, Anne Frank zginęła wywieziona z Holandii do obozu, nikogo z jej otoczenia nie dotknęły represje, Ringelblum zginął w Warszawie wraz z osobami, które mu pomagały. Powiedzenie krążące w okupowanym Lwowie też celnie oddaje sprawę:
"Z czego składa się człowiek? Z ciała, duszy i ... dokumentów." Największą liczbę osób uratowali ci, za którymi stało państwo, którzy mogli dostarczyć papiery gwarantujące ochronę prawną innego kraju: szwedzki dyplomata działający na Węgrzech Raul Wallenberg, który przypłacił swoją działalność życiem - zginął na Łubiance w Moskwie; Chiune
Sugihara japoński konsul w Kownie, szwajcarski konsul Ernst Prodolliet w Holandii, przedstawiciel rządu hiszpańskiego Propper de Callejon w Bordeaux i inni.***
_____________
*Bardzo interesująco przedstawione są stosunki polsko-niemieckie i
polsko-żydowskie przed wybuchem drugiej wojny światowej. Jasno z tego
przedstawienia wynika, że przymierze polsko-niemieckie było niemożliwe -
kraje te zbyt wiele dzieliło. Mimo kilkakrotnie ponawianych przez
nazistowskie Niemcy propozycji polska strona zawsze grała na zwłokę,
czując, że sojusz taki byłby
zakładką w płonącej książce. Różnicą
zasadniczą był stosunek do kwestii żydowskiej, mimo pewnych pozorów
podobieństwa. Prześledzenie losów syjonistycznej organizacji Bejtar
najlepiej na to wskazuje, aczkolwiek przykre jest, że w latach
trzydziestych, państwo polskie przestało realizować politykę zgodną z
ideą wyrażającą się hasłem:
"Za wolność naszą i waszą" na rzecz: "Za wolność naszą bez was".
**Książka zawiera rozdział zatytułowany
Paradoks Auschwitz, w którym autor pisze, że Auschwitz stało się skrótowym określeniem Holokaustu, co może prowadzić do redukowania rzeczywistej skali wyrządzonego zła, na przykład: umożliwiać zasłanianie się niewiedzą.
Możliwe jest, że część Niemców nie
zdawał sobie dokładnie sprawy, co działo się w Auschwitz. Natomiast
niemożliwe jest, aby wielu nie było świadomych masowego mordowania
Żydów. (...) Na wschodzie, gdzie dziesiątki tysięcy Niemców przez trzy
lata nad setkami dołów śmierci rozstrzeliwały miliony Żydów, większość
ludzi miała świadomość, co się dzieje. Dla ZSRR Auschwitz stało się również wygodnym symbolem ponieważ było
jedną z niewielu części Holokaustu, w której nie brali udziału
obywatele sowieccy. Auschwitz było też końcowym etapem systemu udoskonalania masowej zbrodni.
Zmechanizowanie
zabijania sprawia, że mord wydaje się przez to nieludzkim procesem i to może zaciemniać fakt, że
ludzie niezbyt różniący się od nas mordowali innych ludzi niezbyt różniących od nas, patrząc przy tym na nich z bliska.
***
Czarna ziemia opowiada też o tych, za którymi nie stało żadne państwo ani organizacja, a którzy z narażeniem życia ratowali innych, o ich
wytrwałości i determinacji.