Labirynt nad morzem Zbigniewa Herberta to zbiór esejów wydany po śmierci poety. Jak można dowiedzieć się z noty wydawcy, część szkiców ukazała się wcześniej drukiem, a książka była w zamiarach o wiele szerszym przedsięwzięciem niż to, co otrzymaliśmy. Po planach zostały tylko tytuły, notatki i fragmenty. Ostatecznie w tomie znalazło się pięć esejów w starożytnej Grecji, jeden o Etruskach i jeden wspomnieniowy. Najbardziej interesujące wydały mi się cztery eseje poświęcone Grecji: tytułowy
Labirynt nad morzem,
Próba opisania krajobrazu greckiego,
Sprawa Samos,
Duszyczka.
Próba opisania krajobrazu greckiego jest
zapisem wrażeń z podróży po Grecji, jaką pisarz odbył w latach sześćdziesiątych
. Herbert nazywa ten szkic próbą
, ponieważ :
Jest
to krajobraz wymykający się opisowi przez samą swoją naturę. Niepodobna
znaleźć miejsca, które byłoby choćby w przybliżeniu sumą, syntezą
doznań wzrokowych podróżnika, niepodobna wykroić z tego splątania
błękitu, gór, wody, powietrza i światła żadnego widoku i powiedzieć - to
jest Grecja. Skoro uogólnienie jest niemożliwe, powstają
mistrzowskie opisy miejsc odwiedzanych przez poetę: groty Zeusa,
Olimpii, Delos, sanktuarium Asklepiosa, osadzonych w dzikim i surowym
krajobrazie Myken. Nic nie zostało po Sparcie, która tak zachwycała filozofów, jako
społeczeństwo skupione na chwale wojennej swojego państwa. To dobre ostrzeżenie. Za to Delfy to do dzisiaj -
kamienna korona greckiego krajobrazu. Otrzymujemy
także piękny obraz
wszechobecnego morza.
Z każdego niemal wzniesienia widać morze. Zamyka horyzont płaską linią,
która powinna dawać uciszenie. Ale nawet gdy jest ono spokojne, gdy nie
szturmuje ziemi, jego głęboki kolor przypomina, że jest przepaścią
przykrytą lustrem. I charakterystycznego dla Grecji uczucia zbratania z przyrodą, naturalnej łatwości z jaką daje się przemienić w kształty ludzkie. Pisze Herbert: (...)
metamorfoza drzew w driady była nie tyle wynikiem wybujałej wyobraźni Greków, ile bystrej obserwacji i trafnego uchwycenia znaków wysyłanych przez otaczający świat. Wzruszające też są jego opisy drzewa oliwnego, stoku greckiej góry.
Labirynt nad morzem rozpoczyna się opisem widoku Krety wyłaniającej się z morza. Opowiada o odkryciu cywilizacji minojskiej, które było dziełem jednego człowieka Arthura Evansa. I o tym, że wobec nieodczytania pisma linearnego A, skazani jesteśmy na przypuszczenia. Nie wiadomo, czy Achajowie podbili Kretę, czy byli raczej jej podporządkowani, bo tak można odczytać najbardziej znany mit opowiadający o Krecie, ten o Minotaurze. Jak wielki był wpływ cywilizacji minojskiej na przybyszy z głębi Azji? Niewiele też wiemy o religii panującej na Krecie. Byk wydaje się w niej zwierzęciem wszechobecnym, przedstawianym na malowidłach, podobnie jak siekiery o podwójnym ostrzu, zwane labys, (stąd wzięła się nazwa labirynt - pałac toporów). Piękne kobiety w stanikach otwartych na piersiach na freskach to prawdopodobnie wizerunki kapłanek Wielkiej Matki - wielkiej, potężnej bogini przyrody, którą czczono w grotach. Pewne jest, że cywilizacja kreteńska, która zniknęła na skutek trzęsienia ziemi i fal tsunami była odmienna od achajskiej. Wynika to choćby z zestawienia, jakie czyni Herbert porównując duszną twierdzę Agamemnona w Mykenach z pałacem w Knossos z jego wielką
liczbą pokoi skupionych wokół centralnego dziedzińca, całością otwartą
na powietrze i słońce.
 |
| "W
malarstwie kreteńskim mniej jest siły i wzniosłości, obca jest mu
filozoficzna zaduma czy religijna ekstaza. (...) Jest to sztuka
spontaniczna, nerwowa, porywcza, mało dbająca o szczegół, tak, że ptaki,
ryby i kwiaty wyrażają jakby ogólną ideę przyrody i czasem trudno
powiedzieć do jakiego należą gatunku, Jest jednak w tym wszystkim
ożywcze tchnienie ubóstwianej natury, wdzięk, uśmiech i gest taneczny". Źródło |
Sprawa Samos opowiada o wyspie Samos na Morzu Ikara,
która na długo przed Atenami stanowiła centrum kultury jońskiej, a za
czasów Herodota jej stolica uchodziła za najpiękniejsze miasto świata
greckiego. Esej jest szkicem historycznym opowiadającym o buncie Samos,
interwencji zbrojnej Aten i wojnie między tymi miastami, teoretycznie
związanymi przymierzem, trwającej od 440 do 439 roku p.n.e. Zwycięstwo
Aten okazuje się ich moralną klęską. Pokazuje wyradzanie się demokracji
ateńskiej - narzucanie siłą swojej woli w imię niejasnych interesów
władzy i barbarzyńskie okrucieństwo na zewnątrz prowadzi do ograniczenia
wolności słowa w samych Atenach. Wniosek, jaki można wyciągnąć z tego wydarzenia rozgrywającego się
marginesie dziejów greckich, to ten, że
najeźdźcy wracając z wojny przynoszą w fałdach mundurów na
podeszwach butów - zarazek, od którego chorować będzie ich własne
społeczeństwo, ich własne swobody.
Inspiracją do napisania eseju
Duszyczka (tytuł wydaje się nawiązaniem do wiersza Hadriana) był list
Zygmunta Freuda do Romain Rollanda. W liście tym rozważane są przyczyny uczucia dość powszechnego, które często ogarnia ludzi
stających przed sławnymi dziełami sztuki: "A więc to
wszystko istnieje naprawdę(...)". List staje się powodem wyrażenia przez Herberta swojego stosunku do arcydzieł, które istnieją bardziej obiektywnie od nas i podejścia do tradycji - jakim błędem jest jej odrzucanie, o wysiłku, jaki trzeba wykonać by ją przyswoić.
Wpis powstał w ramach wyzwania "Pod hasłem":
Zabierz na wakacje... ejotka.