Ciało to wspaniały mechanizm (...), potrafi się podnieść z czarnych ran i gnijących guzów, zasklepić okaleczenia i wydalić ropę. Ale obrazów w zwojach mózgowych nie jest w stanie wydalić.
Kapo jest wstrząsającą, wybitną pod względem literackim książką, którą można śmiało zestawić z Opowiadaniami Tadeusza Borowskiego. Jej autor, Aleksandar Tišma, był serbskim pisarzem, najbardziej znanym ze swojej trylogii zatytułowanej Novi Sad, której ostatnią część stanowi Kapo powstały w 1987 roku. Po polsku ukazała się z tego cyklu jeszcze Księga Blama, opowiadająca z perspektywy jednej z nielicznych ocalałych osób o zagładzie Serbów i Żydów w 1942 roku dokonanej przez władze węgierskie. Kapo, natomiast, jest historią młodego człowieka pochodzenia żydowskiego, Vilko Lamiana, który po wybuchu wojny trafił do obozu utworzonego przez Chorwatów w Jasenovacu. Aby ratować swoje życie, ukradł tożsamość zmarłego współwięźnia i jako już nie Żyd został przewieziony do Auschwitz. Po wojnie starał się zapomnieć o swoich przeżyciach i przez długi czas mu się to względnie udawało, dopóki przypadkiem nie natrafił w gazecie na nazwę miejscowości, z której pochodziła Helena Lifka, jedna z jego ofiar, kobiet, które gwałcił w obozie, będąc kapo.
Powieść jest bardzo wnikliwą wiwisekcją psychiki osoby, która jest jednocześnie ofiarą, jak i katem. Akcja rozgrywa się w latach siedemdziesiątych z licznymi retrospekcjami. Po pierwsze, siegają one do czasów przedwojennych - dzieciństwa i edukacji bohatera, na których kładzie się cień jego żydowskiego pochodzenia. Próby wtopienia się w tło, wpisania się w istniejące struktury społeczne, zapewnienia bezpieczeństwa podejmowane przez rodziców Vilka, czy jego samego, takie jak: chrzest, katolicka szkoła, studia zapewniające zawód, który można wykonywać wszędzie, czy wreszcie osobiste wybory dokonywane kosztem własnych uczuć - wszystko to w pewnym momencie zawodzi. W gazetach zaczynają się pojawiać nienawistne artykuły, a potem wystarczy kilka lat i ludzie są masowo zamykani i mordowani w obozach, takich jak Jasenovac. Po drugie, retrospekcje, przede wszystkim, przywołują przeżycia wojenne i obozowe Lamiana. Są one bardzo naturalistycznie przedstawione. Raz rozbudzona pamięć prowadzi w otchłań. Zwykłe, codzienne wydarzenia, przedmioty, prawie każdy szczegół otoczenia
może wywołać w jego straumatyzowanym umyśle kaskadę wspomnień
prowadzących do ataków paniki i paranoi. Czytelnik jest tak niezwykle blisko postaci, że jest niejako zmuszony do przyjrzenia się z niezwykłą uwagą temu węzłowi bycia jednocześnie ofiarą i sprawcą ze wszystkimi konsekwencjami, ciągnącymi się przez całe późniejsze życie. Towarzyszy Lamianowi w jego
samoudręczeniu i samousprawiedliwianiu: Mogłem przeżyć, a nie zdradzić (...) mogłem nie bić, nie zabijać, mogłem być po stronie cierpienia i
cierpieć, potępiać tych, którzy cierpienia zadawali, a nie dołączyć do
nich, mogłem wytrzymać lata męki z wiarą, że nie jest ważne, czy ja będę
tym ziarnkiem, które przypadkiem przetrwa, mogłem nie połakomić się na
sytość, a w sytości na ciała, które w tej zgniliźnie lśniły perłowym
blaskiem rozpaczy.
Niezwykle bolesna proza, oblepiająca, duszna, wzbudzająca zarówno uczucia odrazy, jak i głębokiego współczucia wobec bohatera. Książka, której nie chce się czytać i jednocześnie nie sposób przerwać lektury. Kapo Tišmy pozostawia otwarte pytanie o to, gdzie leży
granica, poza którą nie da się już usprawiedliwić czynów chęcią przeżycia.





