sobota, 18 października 2014

"Dziewiętnaście minut", Jodi Picoult


 Dzień ósmy - książka oceniana za wysoko


 "Dziewiętnaście minut" Jodi Picoult nie jest może powieścią najbardziej przecenianą, ale mi osobiście wydaje się, że nośny temat zasłania wady tej książki.
 Historia porusza problem przemocy w szkole. Siedemnastoletni Peter, ofiara dręczenia przez rówieśników postanawia sam wymierzyć swoim oprawcom sprawiedliwość, a ponieważ akcja rozgrywa się w Stanach Zjednoczonych, dochodzi do strzelaniny.
"Rewelacja", "wzruszająca powieść", "wstrząsająca, z zaskakującym zakończeniem", (można domyślić się w połowie), "zachwycająca" i tak dalej. Przyznaję, jest sprawnie napisana, szybko i gładko się czyta. Świetnie się nadaje na punkt wyjścia do dyskusji o mobbingu. I tyle.
 Mnie nie poruszyła. Z powodu w jaki autorka przedstawiła swoich bohaterów. Są to przypadki wyciągnięte z podręczników psychologii a nie wiarygodne postacie z krwi i kości; mimo, że ich działanie jest dobrze umotywowane. Wierzę, że tak mogą postępować, ale nie wierzę, że istnieją i nie jestem w stanie przejąć się ich losem.
Ponad to mam wrażenie, że Jodi Picoult za swój cel obrała pisanie bestselerów według jednej sprawdzonej metody. Wstrząsające wydarzenia, dramatyczne wybory na wierzchu pod spodem zaś zgrabnie przetworzone i napisane dobrym, chwytającym za serce stylem, przewidywalne schematy.
Podczas lektury towarzyszyło mi uczucie zawodu, ale może miałam zbyt wygórowane oczekiwania.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Uprzejmie proszę o kilka słów opisu, jeśli ktoś zamieszcza link.