środa, 12 listopada 2014

Ładne tytuły

Dzień dwudziesty ósmy - ulubiony tytuł


Nie przywiązuję wielkiej wagi do tytułów książek, ale kilka z nich bardzo lubię. Podobają mi się: 
Tytuły sympatyczne i zabawne, które zazwyczaj są tytułami bardzo fajnych książek i bywają długie, na przykład:
 Stowarzyszenie Miłośników Literatury i Placka z Kartoflanych Obierek (książka promieniejąca optymizmem),
Moja rodzina i inne zwierzęta,
Nostradamus zjadł mi chomika (nie czytałam tego),
Wszystkie stworzenia duże i małe i poszczególne książki z serii: Nie budźcie zmęczonego weterynarza, To nie powinno się zdarzyć,
książka dla dzieci: Księga straszliwej niegrzeczności - napisał Wilczuś z wielkiej złości.
Tytuły pięknie brzmiące, czasami będące cytatem: 
 A lasy wiecznie śpiewają (czyż może być lepszy tytuł dla skandynawskiej sagi),
Siódma minęła, ósma przemija: przygody najwcześniejszych odkryć,
Jakiś potwór tu nadchodzi,
 Lot nad kukułczym gniazdem,
 Nieznośna lekkość bytu,
 Pejzaż w kolorze sepii,
 Serce to samotny myśliwy,
 Opowieść o miłości i mroku. Powieść autobiograficzna,
 Serce tak białe,
 W północ się odzieję.
Autorem, który jest mistrzem pięknych tytułów jest Italo Calvino:
Zamek krzyżujących się losów,
Rycerz Nieistniejący,
 Opowieści kosmikomiczne, 
 Baron drzewołaz,
 Jeśli zimową nocą podróżny.
W tej ostatniej tytuł jest przynętą w pułapce, w którą wpada czytelnik, bowiem ten utwór jest wyrafinowaną czytelniczą torturą. Nie zawsze lubię tak być zwodzona i dlatego preferuję też proste rozwiązania, takie jak:
Tytuły składające się z imienia i nazwiska bohatera(ów), samego imienia, tytułu zawodowego, narodowości lub kombinacji powyższych składników. Wydaje mi się to dobrym pomysłem, jeśli opowieść dotyczy konkretnej postaci. Oto przykłady niektórych tak zatytułowanych moich  ulubionych książek:
 Colas Breugnon, Emma, Franny i Zooey, Doktor Żywago, Egipcjanin Sinuhe, Pani Bovary, Krystyna, córka Lavransa, Martin Eden, Matylda.
Rozwiązanie to nie jest stosowane tylko przez klasyków, ale też przez twórców literatury popularnej (Dolores Claiborne) i przy tworzeniu serii na przykład dla młodzieży - Harry Potter i... czy cyklu polskiego autora Rafała Kosika - Feliks, Net, Nika.
Niekiedy poprzez powtórzenie imienia taki tytuł brzmi jak wyznanie lub wołanie i staje się piękny. Na przykład:
Mio mój Mio, czy Absalomie, Absalomie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Uprzejmie proszę o kilka słów opisu, jeśli ktoś zamieszcza link.