poniedziałek, 17 listopada 2014

Jajko

Jajko czy kura? Co było pierwsze - oto jest pytanie. Ja twierdzę, że jajko, bo najpierw jest śniadanie. - Król Julian.

"Koleżanka Wierzchoń wracała skądś, dźwigając patelnie pełną pachnącej jajecznicy, Szła do kuchni, za nią kroczył kolega Bigos. Wydawało mi się, że idzie jak ślepiec, miał bowiem zamknięte oczy i obijał się o ściany - A pani skąd idzie z tą patelnia? - zdumiałem się - Budziłam Bigosa. - Patelnią? - Tak, panie kustoszu. Podsunęłam mu pod nos patelnię z jajecznicą smażoną na kiełbasie. I ocknął się z letargu. Szarpanie za ramię i przemawianie do rozsądku nie odniosłoby skutku. Z letargu budzi go tylko zapach jedzenia."
Bigos, panna Wierzchoń, i narrator tej scenki - pan Tomasz, zwany też Panem Samochodzikiem w ponury listopadowy dzień przybyli do starego dworu by utworzyć w nim muzeum. Dwór okazał się niesamowity; straszyły w nim podejrzane duchy, tajemnicze głosy.Widać było ślady szperania. Pozornie niczego nie brakowało prócz kilku książek i usuniętych stronic z katalogu cennych rzeczy znajdujących się we dworze. Pan Samochodzik niespecjalnie umiał przekonać swoich współpracowników do tego, że dwór posiada tajemnicę, czuł się przygnębiony a humoru nie poprawiały mu posiłki. Troje pracowników miało bowiem trudności w aprowizacji i niewielkie fundusze, dlatego podstawowym daniem stała się jajecznica jedzona i na śniadanie, i na kolację (i oczywiście służąca budzeniu Bigosa).
" Jajecznica głośno zaskwierczała. z kuchni rozchodził się jej mocny zapach. - Znowu jajecznica - stwierdziłem niechętnie." Rzeczywiście monotonia posiłków może budzić awersję.

Ale jeśli Pan Samochodzik miał dość jedzenia jajek, to co powiedziałby w sytuacji leśmianowskiego Sindbada, który dotarł po rozbiciu statku na pustynną wyspę.
 "Piachy i piachy. Jeno w pośrodku niemal piaszczystej równi ujrzałem przedmiot, który od razu przykuł moją uwagę. Był olbrzymi i okrągły niby potwornie wielkie jajo. Przyszło mi do głowy, że mogę skorzystać z zawartości tego jaja, aby głód zaspokoić, gdyż nie znajdę wokół żadnego innego pokarmu. W tym celu zbliżyłem się szybko do jaja, wyjąłem zza pasa topór podróżny i uderzyłem nim z całych sił w skorupę. Uderzenie topora nadłamało z lekka skorupę, w której ukazała się wąska szczelina. Natychmiast przez ową szczelinę zaczęło się sączyć białko. Nadstawiłem dłoni i począłem spijać świeże, smaczne białko, które ciurkiem płynęło z olbrzymiego jaja. Przetrwałem tak kilka tygodni, karmiąc się wyłącznie białkiem. Po kilku tygodniach z jaja trysnęło pachnące szafranowego koloru żółtko. Rad byłem niezmiernie tej zmianie potraw, gdyż wyznam szczerze, iż białko mi się już sprzykrzyło i od dni kilku z niecierpliwością wyczekiwałem spodziewanego żółtka. Po kilku wszakże tygodniach wyczerpało się i żółtko. Przede mną piętrzyła się jeno olbrzymia, lśniąca skorupa do cna opróżnionego jaja, które przez czas tak długi było dla mnie pełną powabu spiżarnią. Przyszła mi nagle myśl do głowy, że mogę przecież zamieszkać w jego wnętrzu. Od czasu jak wyruszyłem w podróż, nie miałem jeszcze tak wygodnego mieszkanka. Było co prawda zbyt okrągłe i zbyt sklepione. Musiałem przez czas pewien przyzwyczajać nogi do chodzenia po wklęsłej, nieckowatej podłodze. Zanim zdobyłem owo nawyknienie, padałem niemal co chwila jak długi na podłogę, tym bardziej że była śliska z powodu resztek białka, które zgarniałem w dłonie, i w ten sposób żywiłem się jeszcze przez dni kilka."

Sindbad z oczywistych względów nie dbał o maniery przy jedzeniu. A to jak powinno być jedzone jajko może wywołać olbrzymie spory. Spowodowało wielką, krwawą i długotrwałą wojnę między dwoma potężnymi mocarstwami Liliputu i Blefusku, w którą został też wciągnięty Guliwer.
"A poszło o jajka. Za dawnych czasów był zwyczaj obierania jajek na miękko od grubszego końca. Niestety dziadek miłościwie panującego cesarza Liliputu, gdy był jeszcze dzieckiem i jadł pewnego razu śniadanie, skaleczył sobie palec przy obieraniu jajka z grubszej strony. Wówczas jego ojciec wydał surowe zarządzenie, aby odtąd wszyscy obierali jajka od cieńszego końca. Lud był bardzo oburzony tą ustawą, i dzisiaj nasze dzieci uczą się na lekcjach historii o sześciu wojnach domowych, które z tego powodu wybuchły w kraju. Jeden cesarz utracił w tych wojnach życie, a drugi koronę. Do sporów krajowych mieszali się zawsze królowie Blefusku, pomagali buntownikom na wszystkie sposoby i przyjęli u siebie wielu zbiegów lilipuckich. Co najmniej jedenaście tysięcy ludzi wolało umrzeć w obronie Grubych Końców niż poddać się nowemu prawu i obierać jajka od końca cieńszego."
Jajko, jak widać, może  wywołać potężny bunt. Nic więc dziwnego, że znalazło się jako hasło na sztandarach rewolucji, kiedy tworzono Ludową Republikę Ulicy Kopalni Melasy: Prawdy, Wolności, Sprawiedliwości, Miłości w przystępnych cenach i Jajka na twardo.
 Ostatni postulat zgłosił sierżant sztabowy John Keel alias Sam Vimes, który wiedział, że nie pokłada się zaufania w rewolucjach, bo one zawsze wykonują obrót (dlatego nazywają się rewolucjami), a ludzie giną i nic się nie zmienia.
"- W każdym razie wszyscy się zgadzamy na Prawdę, Wolność i Sprawiedliwość, tak?
Odpowiedział mu chór potakiwań. Wszyscy chcieli Wolności, Sprawiedliwości i Prawdy. Nic nie kosztowały.
Zapłonęła zapałka. Wszyscy obejrzeli się na Vimesa, który zapalił cygaro.
- Chcielibyście Wolności, Prawdy i Sprawiedliwości, towarzyszu sierżancie? - rzucił zachęcająco Reg.
- Chciałbym jajko na twardo -odparł Vimes i zgasił zapałkę. Zabrzmiały niepewne śmiechy, ale Reg był chyba urażony.
- W obecnej sytuacji, sierżancie, powinniśmy sobie stawiać wyższe cele...
- No tak, możemy. - Vimes zszedł po stopniach. Spojrzał na kartki papieru przed Regiem. Ten człowiek się przejmował. I był poważny. Bez wątpienia. - Ale... widzisz, Reg, jutro znowu wzejdzie słońce i jestem prawie pewny, że cokolwiek się stanie, nie znajdziemy Wolności, nie pojawi się wiele Sprawiedliwości, a już na pewno nie odszukamy Prawdy. Jest za to możliwe, że dostaniemy jajko na twardo."


________________
 Niesamowity dwór, Zbigniew Nienacki
Przygody Sindbada Żeglarza, Bolesław Leśmian
Podróże Guliwera, Jonathan Swift
Straż nocna,Terry Pratchett

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Uprzejmie proszę o kilka słów opisu, jeśli ktoś zamieszcza link.