poniedziałek, 5 września 2016

"Tylko Beatrycze", Teodor Parnicki (1)

Portret Ryksy Elżbiety z XIV wieku. Źródło.


Poezja różni się od historii formą, nie zaś tym, że jedna z dwu opowieści bliższa jest prawdy dziejowej, druga zaś dalsza; albo i w ogóle nawet: troszczyć się o zgodność z prawdą dziejową nie chce, czy raczej: jej - tej drugiej właśnie z dwu opowieści - autor nie chce się o zgodność z prawdą dziejową troszczyć. Ktokolwiek bowiem takie właśnie przeprowadza rozróżnienie, dowieść przedtem musiałby, a to ponad wątpliwość wszelką, iż w przeciwieństwie do poety autor dzieła, któremu wy - antagoniści moi tu dzisiaj - jesteście skłonni nadać miano dzieła bezspornie historycznego, odznacza się większą troską o zgodność z prawdą dziejową aniżeli poeta. Przedłóżcie takie dowody, wzywam was. ("Tylko Beatrycze", T. Parnicki)

Rzecz się dzieje na przełomie XIII i XIV wieku. Jan Stanisław, były wychowanek klasztoru cystersów, wygnany z niego w wieku 14 lat, wraca po latach na czele buntu chłopskiego by się zemścić. Kilka lat po dokonanym odwecie staje dobrowolnie przed sądem papieskim Jana XXII w Awinionie. W tle powieści przewijają się: zamach na Przemysła II, dzieje jego córki Ryksy Elżbiety, szykowany przez papieża przewrót teologiczny i zabiegi Łokietka o koronę polską.

Tylko Beatrycze Parnickiego ma podtytuł Powieść historyczna i nie tylko opowiada o wydarzeniach historycznych, ale jest refleksją nad dochodzeniem do prawdy historycznej. Zawsze, zdaje się mówić autor, jest to rodzaj śledztwa. W rzeczywistości historia nie jest nam dana w sposób bezpośredni. Z zasady dostępna jest tylko w formie relacji z przeszłości. Relacje te zaś są subiektywne. Stąd, jak myślę, to jeden z powodów wyboru przez autora sposobu konstrukcji powieści. Ma ona formę długich dialogów lub quasi monologów z licznymi dygresjami, w których próbuje się dociec co się wydarzyło i dlaczego. Nie ma tu ani jednego słowa od obiektywnego narratora. Drobiazgowej analizie sprzyja to, że gruncie rzeczy mamy do czynienia z dwoma procesami sądowymi. Pierwszym, gdy główny bohater sądzi mnichów wieleckich stojąc na czele buntu chłopskiego. Ten sąd nad ciemiężycielami ludu jest przykrywką do prywatnej zemsty za doznane i urojone krzywdy. Proces drugi, stanowiący trzon powieści, odbywa się na dworze papieskim. I jest skomplikowaną grą między papieżem a podsądnym, który dobrowolnie przychodzi prosić o wymierzenie kary za śmierć mnichów i który ma z góry upatrzoną karę - podróż mającą na celu poszukiwanie Góry Czyśćcowej Dantego. Rozprawa wikła się: inne osoby usiłują coś na niej ugrać, wydanie wyroku wymaga roztrząsania nie tylko faktów, ale i motywów działania i stojących za nimi stanów emocjonalnych, wszystko wydaje się niepewne. Proces sądowy płynie przechodzi w rodzaj psychoterapii z jednej strony, z drugiej zaś do badania wydarzeń historycznych. Do czytelnika należy osądzenie a żadna z odpowiedzi na poniższe pytania nie będzie odpowiedzią rozstrzygającą. Czy prawdopodobne jest by ktoś jeszcze wiedział o spisku przeciw Przemysławowi II i możliwe było ostrzeżenie króla Polski przed zamachowcami. Czy gdyby nie pewna usłyszana przypadkiem rozmowa, wszystko mogłoby potoczyć się inaczej. I czy dzieje całego kraju mogą zależeć od jakiegoś, z punktu widzenia historii, absolutnego drobiazgu. Podważanie oczywistych faktów w powieści sprawia, że nic nie jest niezbite a wątpliwości się mnożą.

Pewne jest natomiast, że dzieło sztuki może pokazywać, że proces dochodzenia do prawdziwego obrazu przeszłości jest trudny. W jednym z wywiadów Teodor Parnicki powiedział: Im lepiej poznaję historię, tym mniej mam przekonania do możliwości rozeznawania przez siebie, co w historii jest prawdziwym obrazem przeszłości, a co rodzajem fikcji, pisarstwa, propagandy dla celów właściwych tamtej epoce. Z tego rodzi się nieufność do przekazu historycznego. I dalej: Nieufność jest nieraz bardzo skuteczną drogą do odkrycia prawdy. Zaszczepienie tego sceptycyzmu to może jedno z zadań pisarza zajmującego przekuwaniem historii w literaturę.

2 komentarze:

Uprzejmie proszę o kilka słów opisu, jeśli ktoś zamieszcza link.