środa, 28 września 2016

"Tonąca dziewczyna", Caitlin R. Kiernan

Las stał się syreną. Matsumoto napisał swoją książką, i kiedy to zrobił, Aokigahara na wybrzeżach jeziora Sai zamienił się w Las Samobójców. Matsumoto odegrał pierwszą nutę pieśni, która nadal rozbrzmiewa w uszach ludzi, wciąż sprawia, że złamani, zranieni odbierają sobie życie w Morzu Drzew. A świat jest pełen syren. Zawsze jest jakaś syrena, próbująca śpiewem sprawdzić, byśmy rozbili swój statek. Niektórzy z nas są zapewne bardziej podatni niż inni, ale zawsze istnieje jakaś syrena. Być może towarzyszy nam całe życie albo znajdujemy ją, czy ona nas, dopiero po wielu latach czy dziesięcioleciach. Kiedy jednak nas znajduje, jeśli mamy szczęście, jesteśmy jak Odys, przywiązany do masztu okrętu , wyraźnie słyszący pieśń, lecz wieziony w bezpieczne miejsce przez załogę, która ma uszy zatkane woskiem. Jeżeli nie mamy szczęścia, stajemy się kolejnym marynarzem zeskakującym z pokładu, by utonąć w morzu. Albo dziewczyną brodzącą coraz głębiej w nurcie rzeki Blackstone. 
Doktor Ogilvy i przepisywane przez nią pigułki to mój wosk i liny przytrzymujące mnie mocno przy maszcie, tak jak obłęd zawsze był moją syreną. 
Znalezione obrazy dla zapytania phillip george saltonstall
 Philip George Saltonstall "The Drowning Girl"
Tonąca dziewczyna ma formę pamiętnika pisanego przez główną bohaterkę Indię Morgan Phelps, nazywaną Imp. Zapisuje ona opowieść o nawiedzaniu przez duchy, czyli swoją historię o osobach, które zaważyły na jej życiu. Odtwarza przeszłość, która nie daje spokoju. Pisanie jest dla niej szukaniem wyjścia z sytuacji, w której się znalazła. Odpowiedzią na pytanie co robić, jeśli nie może polegać na swojej pamięci, gdy doskonale zdaje sobie sprawę ze swojego szaleństwa, z tego, że rozum ją zawodzi. A kiedy to, co się wydarzyło, nie da się upchnąć w kąciku świadomości. Imp pragnie wyjąć chaotyczne wspomnienia z umysłu i umieścić poza nim w nadziei, że opisanie nawet, jeśli nie da się ustalić faktów, pomoże dotrzeć do prawdy.

"Bo oczywiście fantasy jest prawdą. Nie jest faktem, ale prawdą"- głosi cytat z Ursuli Le Guin przypięty do ściany w pokoju, w którym Imp maluje. Może więc uda się okrężną drogą. Być może w przywróceniu rzeczywistości użyteczna będzie fikcja - gromadzone przez lata historie o syrenach, wilkołakach, miejscowe legendy, pisane opowiadania, obrazy własne i cudze, szczególnie Tonąca dziewczyna Saltonstalla.

Trzeba tylko zebrać odwagę do zrobienia, tego, co wydaje się konieczne. Podjąć ryzyko, że prawdopodobnie przekształca się w słowo pisane swoje urojenia, wpada w kołowrót nonsensów. W pewnym momencie w umyśle Imp baśnie się zlewają, myśli zapętlają, pisanie staje się przymusem pochłaniającym wszystko inne i pogrążającym świadomość w chaosie. Liny przytrzymujące mocno przy maszcie pękają, przed skokiem z pokładu ratuje to, że ktoś przychodzi z pomocą. Historię dziwnego spotkania i relacji udaje się jednak opisać, i choć już nigdy nie będzie się pewnym, co się wydarzyło, można z tym żyć. Imp wreszcie może, mimo świadomości, że na zawsze pozostanie nawiedzona, tak jak Odyseusz.

Gdy Odyseusz już raz usłyszał syreny, wątpię, by kiedykolwiek zapomniał ich pieśń. Jej widmo dręczyło go do końca życia. Nawet po pełnej trudów dwudziestojednoletniej podróży, po konkursie łuczniczym i po tym jak odzyskał Penelopę i historia dobiegła szczęśliwego "zakończenia", pieśń syren nadal musiała nawiedzać go w snach i na jawie. Za każdym razem, kiedy ujrzał morze albo niebo. 

Mimo to, jest nadzieja, że można dokonać niemożliwego, że snute niezbędne fikcje czasami ratują.
 ___________
Wpis powstał w ramach wyzwania "Pod hasłem"- hasło wrześniowe: "Kreseczki i ogoneczki".  

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Uprzejmie proszę o kilka słów opisu, jeśli ktoś zamieszcza link.