piątek, 16 września 2016

"Dwanaście srok za ogon", Stanisław Łubieński

Polska terminologia ornitologiczna ma pewne braki. Nie dorobiliśmy się jeszcze trafnych odpowiedników słów birdwatching czy birdwatcher, które pozwalają Anglikom nazwać czynność polegającą na nieprofesjonalnym podglądaniu ptaków. A tych amatorów jest przecież znacznie więcej niż wykształconych profesjonalistów. Polskie "ptasiarstwo" i "ptasiarz " sprawdzają się w języku potocznym, ale wypowiedziane oficjalnie brzmią trochę infantylnie. Dziecinny jest "ptakolub", ornitolog amator" - niepoważny i tylko podkreśla brak kwalifikacji. "Obserwator ptaków" to najwyżej synonim, a "ornitolog" to jednak termin zarezerwowany dla fachowców. Użycie tego słowa we własnym kontekście nie przechodzi mi przez gardło. Zataczamy koło. Chyba jednak "ptasiarz".

Kłopoty z nazewnictwem nie przeszkadzają temu, że obserwowanie ptaków staje się coraz bardziej popularne. Dwanaście srok za ogon Stanisława Łubieńskiego to książka poświęcona temu zjawisku i a także, co oczywiste, ptakom. Tom składa się, stosownie do tytułu, z dwunastu esejów o różnej tematyce. Dostajemy więc solidną porcje wiedzy przyrodniczej. Fascynująco opisane są zwłaszcza wędrówki ptaków z ptasimi rekordzistami: rybitwą popielatą lecącą z Grenlandii na Antarktydę, gęsią tybetańską przelatującą nad Himalajami, szlamikami lecącymi bez przerwy dzień i noc przez osiem dni, czy małymi mysikrólikami siadającymi na plażach po wyczerpującym locie przez Bałtyk. Obok mamy zaś szczegóły z życia ptasiarzy, historie o cierpliwości i samozaparciu, rywalizacji i maniactwie polegającym na nadmiernym skupieniu całej uwagi na ptakach w każdych okolicznościach. 

Podglądanie ptaków jest także punktem wyjścia do snucia opowieści o zapomnianych badaczach, o pisarzach zafascynowanych tymi zwierzętami i o muzyce zainspirowanej ptasimi głosami. Na osobną uwagę zasługuje esej o malarstwie Józefa Chełmońskiego. Lista obrazów tego malarza przedstawiająca ptaki jest długa. Wymienić należy oprócz, najbardziej znanych Bocianów, choćby: Odlot żurawi, Czajki, Sójka, Dropie, Powitanie słońca, Kuropatwy w śniegu. Bardzo ciekawy jest też tekst o ptakach w filmie, w którym oprócz przywołania dzieł im poświęconych i omówienia wpadek związanych z brakiem wiedzy ornitologicznej filmowców, można się dowiedzieć kim naprawdę był James Bond.

Książka zawiera również relacje z osobistego uczestnictwa Łubieńskiego w obrączkowaniu ptaków a także liczeniu bocianów. Osobny rozdział stanowi rodzaj dziennika z podglądania ptaków żyjących w mieście. Zwraca się w nim uwagę, między innymi, na zabiegi rewitalizacyjne terenów zielonych podejmowane przez władze miejskie, a polegające na wycinaniu krzaków i zarośli, które to wycinki mogą spowodować zmniejszenie się liczby gatunków ptaków o połowę na danym terenie. Esej ten tematycznie łączy się z ostatnim, opowiadającym o masowym zabijaniu ptaków przez ludzi. Według badań naukowych w latach 1980- 2009 populacja ptaków w Europie zmniejszyła się o dwadzieścia procent, a spis gatunków zagrożonych wyginięciem stale się powiększa.

Dwanaście srok za ogon to pasjonująca książka z dawką rzetelnej wiedzy, nie tylko przyrodniczej, podanej lekko i przystępnie. Zachęca do dalszych lektur oraz do uważnego rozejrzenia się po okolicy, w której się mieszka, bo nawet najbardziej typowe gatunki miejskich ptaków (...) potrafią wzbudzić szczery zachwyt. I trudno nie zgodzić się z autorem, gdy pisze: Trzeba uczyć, że przyroda jest wszędzie i potrzebuje naszej opieki.

Powitanie słońca. Żurawie.
Powitanie słońca. Żurawie. Chełmoński Wirtualne Muzeum Chełmońskiego
Wpis powstał w ramach wyzwania "Pod hasłem"- hasło wrześniowe: "Kreseczki i ogoneczki".

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Uprzejmie proszę o kilka słów opisu, jeśli ktoś zamieszcza link.