wtorek, 3 lutego 2015

10 książek dla dzieci i młodzieży, które przeczytałam jako dorosła.

Pretekstem do dzisiejszego wpisu był artykuł Justyny Sobolewskiej pod tytułem: "Przyjemność zdziecinnienia" (Polityka nr 51/ 14). Autorka opisuje w nim zjawisko co raz częstszego sięgania dorosłych czytelników po książki przeznaczone dla dzieci i młodzieży. Z tezami postawionymi w tekście się nie zgadzam, ale też nie chcę z nimi polemizować, bo bardziej interesuje mnie co jest czytane niż powody z jakich to jest robione. Chcę napisać o dziesięciu książkach, które przeczytałam jako osoba dorosła i które sprawiły mi czytelniczą radość. A że były to książki przeznaczone dla dzieci i młodzieży - nic nie szkodzi. Na mojej liście są utwory bardzo znane, takie, które przemknęły niezauważone, nowe i stare, raczej powieści obyczajowe niż fantastyczne. Kolejność jest alfabetyczna.

1. Cała ta jazda z Kiffo i Pitbullem Barrego Jonsberga. Może przez tytuł, a może przez okładkę, książka mało znana. Jest to typ książki bardzo zabawnej, w której śmiejemy się póki nie zaczniemy czuć wzruszenia. Główna bohaterka Calma jest błyskotliwą, obdarzoną talentem literackim i bardzo samotną nastolatką. Na własne życzenie i z poczucia lojalności wplątuje się w aferę o zabarwieniu lekko kryminalnym, która kończy się źle.

2. Ella zaklęta Gail Carson Levine. Przy urodzeniu bohaterki pojawiła się wróżka, która obdarowała ją specjalnym darem, mający ułatwić życie jej rodzicom: Ella będzie bezwzględnie posłuszna. Oczywiście wynikają z tego same kłopoty a zaklęcie jest prawie nie możliwe do zdjęcia. Książka jest w gruncie rzeczy rozwinięta, jeszcze raz opowiedziana historia Kopciuszka, urzekająca swoją baśniowością i humorem.





3. Flawia de Luce Alana Bradleya, czyli angielska prowincja, stary wiejski dom i trup w ogródku, oraz oczywiście detektyw amator, bez którego pomocy policja sobie nie poradzi.  W tym przypadku jest nim jedenastoletnia, bardzo inteligentna, odrobinę ekscentryczna dziewczynka o imieniu Flawia. Kręcąc się po okolicy na rowerze, wściubiając nos we wszystko, rozumując z żelazną logiką i wreszcie przeprowadzając doświadczenia chemiczne w swoim ukochanym, odziedziczonym po wujku, laboratorium Flawia nie tylko zgaduje: kto jest mordercą, ale także kradnie serca czytelników. W Polsce ukazało się już pięć tomów tego cyklu, szósta jest w tłumaczeniu.







4. Harry Potter i... J. K. Rowling. Nie wszystkie tomy podobały mi się jednakowo. Cechą charakterystyczna cyklu jest, że książki "rosną" z bohaterem. Każda kolejna jest mroczniejsza i porusza poważniejsze problemy. Na początku każdej części autorka gładko streszcza co się wydarzyło wcześniej, więc jeśli chce się opuścić części bardziej dziecięce, spokojnie można zacząć lekturę od tomu trzeciego Harry Potter i wiezień Azkabanu.


5 Księga cmentarna Neila Gaimana opowiada o chłopcu wychowanym przez duchy i zjawy z miejscowego cmentarza, które zaopiekowały się nim po tragicznej śmierci rodziców. Ci ostatni zostali zamordowani, morderca zaś usiłuje dokończyć swoje zadanie. Pełna czarnego humoru, przewrotna, bardzo "gaimanowska", fantastyczna w obu znaczeniach tego słowa historia o dorastaniu.

6 Książka wszystkich rzeczy Guusa Kuijera. Celowo nic nie napiszę o treści, bo powieść po prostu trzeba wziąć i przeczytać. Jedna z najlepszych książek przeczytanych przeze mnie w ubiegłym roku. Opowiadająca o przemocy dziejącej się w bardzo religijnym domu. Pokazująca, że trzeba działać, przerwać zmowę zmilczenia, udzielić wsparcia ofierze. A jednocześnie przy tej warstwie konkretnej mówiącej co robić, wręcz instruktażowej, jest to utwór ukazujący świat przepuszczony przez wrażliwość i fantazję dziecka, wręcz poetycki. Łatwo mogła z tego wyjść książka antyreligijna, ale autorowi udało się uniknąć tej pułapki. Książkę w ogóle cechuje to charakterystyczne dla dzieł wybitnych wyważenie poszczególnych elementów. Dla dorosłych jest to moim zdaniem lektura obowiązkowa, dla dzieci wydawnictwo określiło kategorię wiekową na dziewięć plus. Mnie się to wydaje za wcześnie, może dwanaście plus byłoby dobrze.


7 Malowana mama Jacqueline Wilson, to wybrana jedna z wielu książek tej autorki, jakie ukazały się w Polsce. Równie dobrze mogłabym podać Dziecko ze śmietnika czy Dziewczynka z walizkami. Jacqueline Wilson ma dar pisania prosto, lekko, z subtelnym humorem i z psychologiczną wnikliwością o trudnych problemach dla dzieci i z perspektywy dziecka. Malowana mama opowiada o życiu z rodzicem chorym na chorobę dwubiegunową.


8 Muminki Tove Jansson. Absolutny klasyk. Dowód, w moim przypadku, na twierdzenia, że czytanie fragmentów zniechęca do lektury. Przeczytałam w dzieciństwie wydrukowany gdzieś urywek Komety nad Doliną Muminków. Wrażenia jakie odniosłam to, że niezbyt sympatyczni bohaterowie dokądś płyną tratwą, nie wiadomo po co. Teraz Muminki uwielbiam, zwłaszcza melancholijną Dolinę Muminków w listopadzie.


9. Plusk Carla Hiaasena. Autor pisze także dla dorosłych. Czytałam kilka jego książek przeznaczonych dla mojej grupy wiekowej, ale poza ogólnym wrażeniem miłej lektury nic nie pamiętam. Plusk jest utworem o tematyce ekologicznej z wspaniałymi opisami przyrody Florydy. Dwójka rodzeństwa stara się pomóc swojemu ojcu w udowodnieniu, że pływające kasyno wypuszcza ścieki do zatoki. Interesująca, zabawna "przygodówka" do przeczytania w jedno popołudnie, ale która zachwyca i która zostaje w pamięci na dłużej.

10. Wiatr z księżyca  Erica Linklatera, książka dla młodszych dzieci z roku 1944. Gdy wieje wiatr z księżyca nie można być grzecznym, więc Flora i Dora, dwie siostry, nie są. Rozrabiają ile wlezie i za karę zmieniają się w kangury a to dopiero początek przygód. Urocza opowieść ze świetnymi w polskim wydaniu ilustracjami Zbigniewa Lengrena. Ma staroświecki wdzięk i żałuję, chyba tylko w tym wypadku, że nie przeczytałam jej w odpowiednim wieku, bo wtedy mogłabym bawić się przy lekturze jeszcze lepiej.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za komentarze. Uprzejmie proszę o kilka słów opisu, jeśli ktoś zamieszcza link.