czwartek, 26 lutego 2015

"Podróż zimowa", Amélie Nothomb

Podróż zimowa Amelie Nothomb opowiada bardzo specyficzną historię miłosną dziejącą się w zimowym Paryżu. A może jest to opowieść o sile nienawiści i wynikającej z niej destrukcji. Głównego bohatera Zoila poznajemy, gdy siedząc na lotnisku opisuje dzieje nieszczęśliwego uczucia, jakie żywił do pięknej Astrolab. Kreśli też pokrótce swoje absurdalne, ale i groźne plany odwetu. Zoil to jeden z tych wyobcowanych, niespełnionych, mających poczucie, że niewidzialna siła spycha ich do życia w mroku, dziwaków. Odmieńców świadomych, czuwających, by nie dopadła ich przeciętność. Jego narracja pokazuje rzeczywistość w krzywym zwierciadle, zabawną i pełną brzydoty zarazem.

Jest w tej prozie niewymuszona lekkość, obrazowość, poczucie humoru, które sprawiają (plus niewielka objętość, oczywiście), że książkę czyta się błyskawicznie. Ma się uczucie obcowania z kunsztowna układanką. Autorka podrzuca liczne literackie tropy: przede wszystkim Schubertowską Podróż zimową, historię Heloizy i Abelarda, Homera, mity greckie. Jest to też książka o pisaniu i to bardzo przewrotna. Być może owe liczne nawiązania literackie i kulturowe, wszystkie razem, składają się z opowiedzianą historią w całość. Można wybrać jeden z literackich śladów, ten który najbardziej nam pasuje i na jego podstawie odpowiedzieć sobie na pytanie: o czym właściwie jest ta książka.

Okładka książki Podróż zimowa

 Może jest to powieść o sile spojrzenia, bo przecież Zoil zakochuje się w Astrolab od pierwszego wejrzenia. Uporczywy wzrok towarzyszki ukochanej, zagadkowej Alienor, go paraliżuje. Bad trip, po zażyciu grzybków, jest ćwiczeniem trzeźwości spojrzenia. Osiągnięta w ten sposób klarowność widzenia rodzi zrozumienie swojej sytuacji. Zobaczenie razem z wybraną tego samego widoku łączy i jednocześnie rozdziela. Jest to bowiem halucynacja przedstawiająca świątynie Artemidy z Efezu, co pozwala bohaterowi odgadnąć daremność swoich usiłowań miłosnych a jednocześnie podsuwa pomysł, by iść w ślady Herostratesa. A ponieważ od czasów Troi nie ma już naiwnych: zabija się, żeby zabić, pali się, aby spalić, nie wątpiąc, że się to potem jakoś uzasadni, zbiorowe spojrzenie mediów jest jedynym powodem dokonywania zamachów. Samolotu nie porywa się dla przyjemności, ale po to, by zaistnieć na pierwszych stronach gazet. Wystarczy zlikwidować media i wszyscy terroryści wylądują na bezrobociu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Uprzejmie proszę o kilka słów opisu, jeśli ktoś zamieszcza link.