poniedziałek, 10 lipca 2023

"Matei Brunul" Lucian Dan Teodorovici

 

Każda marionetka ma duszę. Tylko trzeba umieć ją odkryć. Dusza znajduje się wewnątrz prawdopodobnie tak samo jak u ludzi. Z pewnością jednak są tacy, którzy będą chcieli nadać duszy inną nazwę, a zatem nazwijmy ją może środkiem ciężkości. 
 
Matei Brunul ukazał się drukiem w 2011 roku w Rumunii, zaś kilka lat później w Polsce. Powieść poprzedzona jest wstępem przeznaczonym specjalnie dla polskiego czytelnika, gdyż mimo wspólnoty doświadczeń, ustrój komunistyczny w obu tych krajach miał swoją odrębną specyfikę. Dlatego Lucian Dan Teodorovivi uznał za słuszne opisać pokrótce charakterystyczny dla rumuńskiego reżimu wieloetapowy system reedukacji więźniów, którego końcowym efektem miało być przeobrażenie ich w nowe, całkowicie oddane reżimowi jednostki. Wyjaśnia też kim były autentyczne postacie przewijające się w tle na kartach książki. Osoba głównego bohatera Matei Brunona jest fikcyjna, choć jak napisał autor, stanowi w pewnym sensie sumę losów wielu ludzi, którzy musieli zmierzyć się z rumuńskim systemem więziennym w latach pięćdziesiątych. 
 
 Bohater, mający korzenie rumuńsko-włoskie, występuje w książce pod dwoma nazwiskami: Matei Brunul, jak jest w tytule lub Matei Bruno. Akcja powieści zaś dzieje się dwutorowo - zaraz po skończeniu wojny i pod koniec lat pięćdziesiątych. Matei Brunula poznajemy, kiedy na pytanie milicjanta, co robi na moście, odpowiada, że wyprowadza Bazylka na spacer, z tego powodu, że jest niedziela. Brzmi to absurdalnie, bowiem Bazylek jest marionetką. Zanim milicjant zdoła przedsięwziąć jakieś kroki, Matei Brunul ze swoim przyjacielem Bazylkiem uciekają. Rozdział później, kiedy akcja przenosi się wiele lat wstecz, poznajemy Matei Bruna w czasie przesłuchania, w którym śledczy usiłuje zmusić go, aby przyznał, że małe grono studentów uczęszczających na zorganizowane przez niego wykłady z teorii lalkarstwa to była grupa dywersyjna mająca szkodzić ustrojowi. Matei Brunul tego nie pamięta. W ogóle nie jest w stanie przypomnieć sobie ostatnich dwudziestu lat swojego życia. Zachował w pamięci tylko dzieciństwo spędzone w Rumunii, aż do wyjazdu do Włoch w roku 1937, w wieku późno nastoletnim. Wie, że za coś siedział w więzieniu i z tego powodu teraz na wolności zajmuje się nim towarzysz Bojin, który załatwił mu pracę opiekuna lalek w państwowym teatrze w Jassie.
 
 Powieść rumuńskiego pisarza jest ogromnie fascynująca i oryginalna poprzez zderzenie tego, o czym opowiada z tym, w jaki sposób to robi. Wszystko, pomijając kilka niewielkich fragmentów, przedstawione jest z punktu widzenia kogoś bezbronnego, albo z tego powodu, że jest więźniem, albo dlatego, że stracił pamięć, więc brakuje mu utraconego doświadczenia i jego odbiór rzeczywistości jest zaburzony, zbyt ufny. To ostatnie nadaje książce łagodny, trochę melancholijny ton kontrastujący z treścią. Ta zaś jest przerażająca. Opowiada o okrucieństwie i manipulacji, o zaniku więzi międzyludzkich - tu nie ma innych osób, z małymi wyjątkami, niż zastraszonych, poniżonych i zmanipulowanych, i sprawców tejże przemocy i manipulacji. Dzięki pomysłowi, aby przedstawić to za pomocą metafory marionetki, powieść umożliwia zrozumienie działania reżimu komunistycznego na głębszym, bardziej intuicyjnym poziomie. Coś, co czasami trudno jest wyrazić słowami, łatwiej pokazać za pomocą teatru, zwłaszcza lalkowego, gdzie dochodzi jeszcze jeden czynnik w grę - fascynująca ambiwalencja samej lalki, która przypomina człowieka, jednak nim nie jest, a przecież działa, porusza się, a to za sprawą woli aktora. Analogia do ustroju, który usiłuje przekształcić człowieka w posłuszną, jak marionetka pociągana za sznurki, jednostkę nasuwa się sama. Dotyczy to nie tylko Matei, manipulowanego przez towarzysza Bojina, ale też tego ostatniego, który mając jasny osąd rzeczywistości na własny użytek dzieli prawdę na obiektywną i partyjną, i postępuje posłusznie według tej drugiej. 
 
  Istnieje jeszcze jeden aspekt tej książki, który sprawia, że jest ona wybitna. Matei Brunul daje dodatkową, niezwykłą perspektywę, opisując mianowicie działania, z braku lepszego słowa, parateatralne. W książce bowiem jest obraz tylko jednego przedstawienia na deskach teatru. Raczej jesteśmy za kulisami, też niedosłownie rozumianymi - mianowicie śledzimy sposób myślenia człowieka, dla którego teatr lalkowy jest jego zawodem i pasją, i który kategorie teatralne przekłada na rzeczywistość. Wykorzystuje je w różnych celach: buntu (przebłysk wolności dzielony z kimś innym w więzieniu jest jedną z najpiękniejszych scen w książce), czy też chronienia siebie, ratunku przed szaleństwem. Po stracie pamięci jest to ta część świadomości, która potrafi przywrócić jego psychice kruchą równowagę - stąd niezwykła więź między nim a Bazylkiem, między człowiekiem a lalką. Fenomenalnie jest tu pokazane, jak sztuka jest tworzeniem dodatkowej przestrzeni, w której można się schronić, czymś, co pozwala radzić sobie ze skrajnie trudną rzeczywistością.

sobota, 8 lipca 2023

"Lipiec" Jerzy Liebert


 
Chodź ze mną prędko na pola, świat się upałem zalewa.
I my pić będziemy ostrożnie słoneczne wino błyszczące. 
Usta otworzym szeroko, drżące rozewrzem ramiona.
I wchłoniem słodkie przestrzenie, krwią i zbożami pachnące.

Ze skrzydeł schwytanych jaskółek językiem zgarniem pył nieba,
I puścim ptaki niebieskie w nowe błyskawic zygzaki -
Życie radością przegięte jak czółno się zakolebie,
Padniem na ziemię zmęczeni, potem zroszeni obficie.

______
Poezje zebrane Jerzy Liebert; PIW Warszawa 2018

poniedziałek, 3 lipca 2023

3 lipca - 140 rocznica urodzin Franza Kafki


Nocą
 
"Pogrążony w nocy. Podobnie jak się czasem pochyla głowę, aby rozmyślać, tak pogrążyć się całkiem w nocy. Dookoła ludzie śpią. Małe widowisko, niewinne okłamywanie samego siebie, że śpią w domach, w solidnych łózkach, pod solidnym dachem, wyciągnięci lub skuleni na materacach, na prześcieradłach, pod kołdrami, w rzeczywistości odnaleźli się jak kiedyś i jak potem w pustynnej okolicy - obozowisko na wolnym powietrzu, nieprzejrzana liczba ludzi, wojsko, naród, pod zimnym niebem na zimnej przestrzeni, powaleni tam, gdzie przedtem stali, z czołami wspartymi o ramiona, z twarzami zwróconymi ku ziemi, spokojnie oddychając. A ty czuwasz, jesteś jednym ze strażników, dostrzegasz następnego, wymachując głownią wydobytą ze stosu chrustu obok ciebie. Dlaczego czuwasz? Ktoś musi czuwać. Ktoś tu musi być."
____________
Przełożył Roman Karst
Opowieści i przypowieści Franz Kafka
Państwowy Instytut Wydawniczy Warszawa 2016
 

piątek, 30 czerwca 2023

12 najlepszych powieści pierwszego półrocza 2023 roku


 

Przeważnie wybieram kilka najlepszych książek w pierwszym półroczu danego roku, ale ponieważ pierwsza połowa 2023 obfitowała w dobre lektury podzieliłam je na cztery kategorie, czy też bawiąc się w ranking na cztery miejsca obejmujące po kilka książek. W ramach danej kategorii kolejność jest przypadkowa. Większość pozycji ma swoje osobne wpisy. Linki do nich znajdują się w tytułach.  


Pierwsze miejsce
 
 Najlepszymi książkami, które przeczytałam w pierwszym półroczu były wstrząsające powieści poruszające temat wojny, totalitaryzmu, dyktatury. Są to dzieła literacko wybitne, które czyta się ze ściśniętym gardłem. Na równi postawiłabym na pierwszym miejscu trzy. Odrobinę ustępuje im Żyć, książka także znakomita, która jednak troszkę słabiej zapadła mi w pamięć.
 
Chleb rzucony umarłym Bogdan Wojdowski. Wróciłam do tej książki po paru latach. Powtórna lektura okazała się równie poruszająca jak pierwsza. Jest to powieść częściowo autobiograficzna oparta o wspomnienia autora z dzieciństwa spędzonego w getcie warszawskim. Niezwykła dziecięca perspektywa, język - oszczędny i zarazem poetycki, z wielką wnikliwością przedstawione portrety ludzi postawionych w sytuacjach ostatecznych przesądzają o wybitności tej książki. Daje ona wiarygodny obraz życia w getcie od postawienia muru do akcji likwidacyjnej w lipcu 1942 roku. 

Matei Brunul Lucian Dan Teodorovici. Opowieść o rumuńskiej dyktaturze w czasach stalinowskich, której ofiarą jest tytułowy Matei Brunul, lalkarz. Pomysł, żeby głównego bohatera obdarzyć właśnie takim zawodem i pasją teatralną, nie mówiąc już o tym, że marionetka sama w sobie jest nośną metaforą kontroli, sprawia, że ta książka w niezwykły sposób pokazuje komunistyczny system zniewolenia jednostki.

Wszystko płynie Wasilij Grossman. Obraz Związku Radzieckiego lat pięćdziesiątych widziany oczyma byłego więźnia, wypuszczonego na fali odwilży Chruszczowa po trzydziestu latach łagru, będący jednocześnie rozliczeniem okresu leninizmu i stalinizmu. Wstrząsające pokazanie Wielkiego głodu na Ukrainie, życia w obozach koncentracyjnych, terroru. Rzecz wybitna, mówiąca o niewoli i codziennym funkcjonowaniu w państwie totalitarnym, pokazująca jak cenna jest ludzka wolność.
 
O książce pisał też obszernie i wnikliwie Ambrose'y na blogu Klub A+A - link
 
Żyć! Yu Hua. Przetaczająca się przez Chiny wojna domowa, rządy komunistów, a następnie rewolucja kulturalna Mao dotyka swoimi konsekwencjami zwykłą, wiejską rodzinę z dwójką dzieci. Ich losy są tragiczne, ale ujmująca jest w tej opowieści wola przetrwania i opis uczuć łączących członków rodziny. 

 
Drugie miejsce
 
Schron przeciwczasowy  Georgi Gospodinow. Książka niezwykła, będąca gdzieś na pograniczu powieści i eseju, mozaika złożona z wielu pojedynczych historii, refleksji, przywoływanych smaków, zapachów, obrazów z przeszłości, cytatów literackich. Rzecz napisana bardzo kunsztownie, z wyraźnym wątkiem polityczno-społecznym, a będąca rozważaniami na temat czasu, przemijania, nostalgii za przeszłością, ważności pamięci. Dopóki pamiętasz, trzymasz przeszłość z boku. To jakbyś nocą rozpalił ognisko pośrodku lasu. Wokół przyczaiły się demony i wilki, bestie przeszłości zacieśniają krąg, ale jeszcze nie mają śmiałości się zbliżyć. Alegoria jest prosta. Dopóki płonie ogień pamięci, masz władzę. Gdy tylko zacznie dogasać, wycie stanie się głośniejsze i bestie podejdą bliżej. Wataha przeszłości. Im mniej pamięci, tym więcej przeszłości.

 
Trzecie miejsce
 
Są tu powieści głównie skupione na relacjach rodzinnych i/lub przyjacielskich. Wszystkie znakomite, mimo drobnych wad, czy też cech charakterystycznych, które mogą sprawić, że nie dla wszystkich będą porywającą lekturą. Obiektywnie rzecz biorąc, tylko ostatnia pozycja w tej kategorii, należąca do klasyki literatury, brzydko się zestarzała pod pewnym względem, ale jej zalety przeważają nad tym mankamentem. 

Ballada o lutniku  Wiktor Paskow. Druga pozycja z literatury bułgarskiej na tej liście. Krótka, poruszająca, napisana poetyckim językiem historia, będąca afirmacją sztuki, zwłaszcza muzyki. Akcja rozgrywa się w komunistycznej Sofii i opowiada o niezwykłej przyjaźni chłopca i starego mistrza lutnictwa, który robi swoje ostatnie skrzypce w życiu.

Dom Toni Morrison. Książka noblistki przedstawia obraz Ameryki z lat pięćdziesiątych z punktu widzenia osób czarnoskórych. Codziennością jest tu bieda, wyzysk i rasizm. Powieść skupia się na relacjach rodzinnych, głównie między rodzeństwem, bratem a jego młodszą siostrą, którzy są dla siebie wzajemnie oparciem. Ich więź pozwala obojgu pogrzebać tragiczną przeszłość i wziąć odpowiedzialność za swoje życie.
 
Ostatni wywiad  Eshkol Nevo. Ciepła, czuła, smutna powieść o pisarzu w średnim wieku pogrążonym w kryzysie życiowym i twórczym, który zamiast pisać następną swoją książkę, odpowiada na pytania przesłane przez internautów z portalu literackiego. Są tu ogromnie fascynująco pokazane skomplikowane relacje między literaturą a życiem. W tle zaś świetny obraz współczesnego Izraela z wszystkimi jego problemami. 

Sedno rzeczy Sōseki Natsume. Japońska klasyczna powieść z początku XX wieku kreśląca bardzo wnikliwe, pogłębione portrety psychologiczne bohaterów. Narrator, student z uniwersytetu w Tokio opowiada o swojej przyjaźni ze starszym mężczyzną, którego usiłuje zrozumieć, a zwłaszcza dociec przyczyn samotności, wybranej dobrowolnie przez tego ostatniego.  

Grek Zorba Nikos Kazantzakis  - Oczywiście, że można prosić postać literacką o radę. To tylko kwestia tego, na ile jesteś skłonny zawiesić nieufność - twierdzi pisarz z Ostatniego wywiadu i dopowiada: Od czasu do czasu, gdy znalazłem się na rozdrożach życia, konsultowałem się z nim. Z nim, czyli z Zorbą. Grek Zorba jest niewątpliwie fascynującą postacią, pełną współczucia dla innych i życiowej mądrości wynikającej z przeżytego cierpienia. To człowiek, który intensywnie, całym sobą żyje tu i teraz. Na pytanie: Co to znaczy żyć? - odpowiada: Szukać guza. I dodaje: Siedzi we mnie diabeł i krzyczy, a ja robię co mi każe. Kiedy tylko zaczynam się dusić, wrzeszczy: "Tańcz" I tańczę. Powieść Nikosa Kazantzakisa, oprócz portretu głównej postaci, ma jeszcze kilka zalet, między innymi, piękne, sensualne opisy Grecji, ale trzeba sobie powiedzieć szczerze, że trudno się czyta momentami tę bardzo dobrą książkę, z powodu dużej dawki mizogini, w niej zawartej, co pewnie kiedyś nie raziło, tak jak teraz. 

 
Czwarte miejsce

Do tej kategorii zaliczyłam dwie bardzo dobre powieści historyczne dziejące się w wieku XV. Obie świetnie napisane i mimo swoich niewielkich wad ogromnie wciągające. 
 
 Segretario Maciej Hen. Powieść o młodej kobiecie, imieniem Gredechin, która chcąc zdobyć wykształcenie, musi przekroczyć ograniczenia związane z własną płcią. W męskim przebraniu studiuje więc medycynę na Akademii Krakowskiej. Książka ma formę dwunastu listów, które w roku 1496 Gredechin wysyła do swojej przyjaciółki z lat dziecinnych. Epistolarna forma powieści świetnie się sprawdzająca przy pokazywaniu uczuć, wewnętrznych przeżyć, mniej przekonująco wypada w przedstawianiu dramatycznych wydarzeń, zwłaszcza dziejących się daleko od Krakowa. Za to tam, gdzie powieść ma bawić, bawi znakomicie swoją lekką, niekiedy wręcz frywolną narracją, dowcipem, mrugnięciem oka do czytelnika. 
 
O tej książce bardziej entuzjastyczne recenzje niż moja ukazały się na blogach: Za okładki płotem (link) i Zacofany w lekturze (link).
 
Trylogia husycka Andrzej Sapkowski Dziejący się w czasie wojen husyckich (1419 -1431) na Śląsku przygodowy cykl powieściowy przeznaczony jest bardziej dla miłośników historii niż fantastyki, chociaż ta ostatnia też występuje w nim obficie. Jak zawsze u Sapkowskiego, nie brakuje w książce humoru, licznych, pełnokrwistych, budzących żywe emocje postaci, niekoniecznie ludzi, choć niestety główny bohater, Reinmar z Bielawy parający się medycyną i magią, wypada troszkę słabiej niż pozostali. Ponieważ Sapkowski jest raczej mistrzem krótkiej formy, więc poszczególne wątki czy sceny wypadają w trylogii ciut lepiej niż całość. Ta zaś stanowi bardzo wiarygodny obraz wojny religijnej. 
 
Recenzje dwóch pierwszych części Trylogii husyckiej ukazały również się na blogu unSerious.pl: Narrenturm (link) i Boży bojownicy (link).