wtorek, 14 lipca 2015

"Kogo śmierć nie sięgnie", Hilary Mantel

Tematem książki Hilary Mantel Kogo śmierć nie sięgnie jest Rewolucja Francuska. Głównymi bohaterami powieści są jej czołowi przywódcy. Cichy, układny, skrupulatny, wierzący bezgranicznie w wyznawane przez siebie idee prawnik z prowincji, który jeszcze, jako sędzia prowincjonalnego sądu przed wybuchem rewolucji swój pierwszy wyrok śmierci przypłacił załamaniem nerwowym, sławny ze swoich przemówień przeciw karze śmierci Maximilien Robespierre. Obdarzony charyzmą i zdolnościami przywódczymi Georges Danton, którego głównym celem jest w życiu jest dojście do pozycji i bogactwa. Dla którego rewolucja to: Nachap się, ile zdołasz, i daj nogę, pókiś cały. I przyjaciel obydwóch wyżej wymienionych, człowiek, który osobiście wezwał tłum do szturmu na Bastylie, świetnie władający piórem Camille Desmoulins. Czarujący awanturnik, który nigdy nie wie, jakim sposobem władował się w kłopoty.

Otrzymujemy obrazowo i szczegółowo przedstawione ich życie publiczne i osobiste, także przed wybuchem Rewolucji. Są oni przybyłymi do Paryża prawnikami z prowincji. Wybitnie zdolnymi, ale typowymi przedstawicielami  mieszczaństwa, przed którymi zamknięty jest awans społeczny. Jak to stwierdza jedna z postaci: (...) my jesteśmy nastawieni wojowniczo do istniejącego porządku wyłącznie z powodu osobistych porażek, które uniemożliwiają nam wspinanie się po jego obskurnej drabinie. Nic nie wskazuje, że to oni właśnie zostaną w przeciągu niedługiego czasu wyniesieni na szczyty władzy.

 Świetnie oddana jest w książce atmosfera przed wybuchem Rewolucji. Ten ciągnący się latami, znaczonymi nieurodzajem i odwoływaniem kolejnych ministrów finansów kryzys. Uczucie, że napięta sytuacja grozi katastrofą. Nic się jednak nie dzieje a wokół rozkład państwa i głód. Idee, które jeszcze dwadzieścia lat temu wydawały się wywrotowe, obecnie są tematem powszechnych rozmów wśród klasy rządzącej, a jednak ludzie nadal mrą na ulicach każdej zimy, nadal nie mają co jeść. To poczucie nieuchronności wybuchu Rewolucji, zabijania czasu w oczekiwaniu by nadszedł czas zabijania.

Kończąc opisywać młodość swoich bohaterów Hilary Mantel zamieszcza takie zdanie: Aktorzy zaczęli malować twarze przed przedstawieniem. Posłużenie się określeniem z dziedziny teatru jest bardzo trafne do oddania charakteru tej książki. Pokazuje ona kulisy organizowania Rewolucji, te wszystkie spotkania, rozmowy, ustalenia, całe to gadanie, jakie się przy tej okazji odbyło, taką rewolucję robioną dzień po dniu. Jest to opis przechodzący od jednego epizodu do drugiego, bardzo subiektywny, oddający chaotyczność świata oglądanego z samego centrum wydarzeń. Narracja odarta jest z wszelkiej pomnikowości. Uchwalaniu, na przykład: Deklaracji praw człowieka i obywatela poświęcony jest krótki, marginalny wręcz ironiczny fragment. Rewolucja widziana z bliska pozbawia złudzeń, i to już rok po zburzeniu Bastylii:
-(...) Romantyzm nas wszystkich ucierpiał. Oto nastała rewolucja, sądziliśmy, że słowo Rousseau stało się ciałem...
- A to tylko, monsieur Robespierre z wadą wzroku i prowincjonalnym akcentem.

Rewolucja żąda też własnej krwawej ceny. Łatwo być na początku wydarzeń rewolucyjnych orędownikiem radykalnego pozbycia się zwolenników ancien regime, zwłaszcza na papierze, jak trafnie scharakteryzowany Camille Desmoulins:
 -Skąd się tacy biorą? Przecież to prawiczki. Nigdy nie byli na wojnie. Nigdy nie byli na polowaniu. Nigdy nie zabili zwierzęcia, o człowieku nie wspominając. Ale są takimi entuzjastami morderstwa. 
- Dopóki nie muszą go popełnić własnymi rękoma.
 Po wybuchach krwawych samosądów w 1792 zabijanie trzeba było nadzorować ze względów paradoksalnie humanitarnych, na zasadzie: albo my przejmiemy kontrolę, albo wszystko przebiegnie bez żadnego nadzoru. Zwieńczeniem tego festiwalu przemocy jest powołanie Trybunału Rewolucyjnego, rozdającego wyroki na prawo i lewo. I wtedy już, po upływie krótkiego czasu  śmierć sięga po naszych bohaterów.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Uprzejmie proszę o kilka słów opisu, jeśli ktoś zamieszcza link.