Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Dickinson Emily. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Dickinson Emily. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 31 sierpnia 2017

"Niepostrzeżenie jak Żal...", Emily Dickinson

Niepostrzeżenie jak Żal 
Lato się ulotniło - 
Zbyt nieuchwytnie, by można 
Odczuć to jako Złośliwość - 
Destylat Ciszy gęstniał
Jak Zmrok rozpuszczony w powietrzu
Lub Natura, w odosobnieniu
Sama z sobą spędzająca wieczór -
Zmierzch pojawiał się wcześniej - 
Obco jaśniał Poranek - 
Łaska uprzejma, lecz męcząca
Jak Gość tuż przed pożegnaniem - 
I tak, choć nie obdarzone 
Skrzydłami ani stępką 
Lato leciutkim lotem
Odpłynęło wprost w Piękno.
Karta z zielnika Emily Dickinson. Całość można obejrzeć online w Houghton Library. 

-----------
Tłumaczenie: Stanisław Barańczak
Źródło: "Wiersze wybrane" Emily Dickinson 2016
Źródło ilustracji: https://www.brainpickings.org/2017/05/23/emily-dickinson-herbarium/

poniedziałek, 31 października 2016

"Nie trzeba być Komnatą - aby w nas straszyło...", Emily Dickinson

Nie trzeba być Komnatą - aby w nas straszyło - 
Lub nawiedzonym Domem - 
Nie ma Wnętrz straszniejszych niż Mózgu
Korytarze Kryjome - 

Ileż bezpieczniej - o Północy 
Ujrzeć Upiora przed sobą - 
Niż spojrzeć w twarz własnym - wewnętrznym - 
Pustkom i Chłodom. 

Prościej gnać przez widmowe Opactwo, 
Gdy hurgot Głazów nas goni - 
Niż stanąć z sobą do walki
Bez broni - 

Własne Ja - gdy się zaczai 
Za Samym Sobą - 
Przerazi bardziej niż Morderca 
W pokoju obok.

Ciało - wyciąga Rewolwer - 
Drzwi ryglują trzęsące się ręce - 
Przeoczając potężniejsze Widmo - 
Lub nawet Więcej - 
__________
Tłumaczenie: Stanisław Barańczak
Źródło: "Wiersze wybrane" Emily Dickinson 2016

czwartek, 16 lipca 2015

"Wiatr - jak znużony Gość - zastukał..." Emily Dickinson

436
Wiatr - jak znużony Gość - zastukał -
Więc śmiało - jak Gospodarz -
Rzuciłam "Proszę wejść" - i tak
Znalazł się w moich Progach

Śpieszny, stóp pozbawiony Przybysz -
Prośba, by usiadł - choć grzeczna -
Byłaby czymś jak podsuwanie
Sofy pod bezmiar Powietrza -

Rąk nie wiązała mu żadna
Kość - w jego Mowie brzmiał śpiewnie
Brzęk chmar Kolibrów, co zawisły
Przy jakimś wyniosłym Krzewie -

Miał w sobie coś z Wezbranej Fali -
Palcami trącał w biegu
Wszystko - i wydobywał Szklaną
Muzykę ze wszystkiego -

Pobył przez chwilę - wciąż w przelocie -
A potem znów nieśmiało
Zastukał - jakby czymś spłoszony -
I zostawił mnie samą -

 _________
Tłumaczenie: Stanisław Barańczak