wtorek, 7 lutego 2017

"W imię dziecka", Ian McEwan

Bohaterką najnowszej, niewielkiej pod względem objętości, powieści Iana McEwana jest Fiona Maye, sędzia Wysokiego Trybunału Anglii i Walii, specjalizująca się w sprawach rodzinnych. Jest świetną, doświadczoną prawniczką, której przychodzi rozpatrywać sprawy rozwodowe, przyznawać opiekę nad dziećmi, oczywiście kierując się ich dobrem, co bywa niekiedy trudne w przypadku dużych różnic kulturowych między rodzicami. Najtrudniejsze jednak do rozstrzygnięcia bywają przypadki medyczne. Należy orzec, kto ma rację, czy rodzice bliźniąt syjamskich, którzy nie chcą ich rozdzielenia, czy lekarze gotowi uratować jedno z nich, kosztem życia drugiego. Podobna sprawa - nastolatka, który ze względów religijnych, jest świadkiem Jehowy, odmawia leczenia - stanowi główną oś fabularną książki. Pytania, czy prawo jest wystarczającym narzędziem w kwestii rozstrzygania rzeczy, które dotyczą wiary i emocji, czy można na osobie prawie dorosłej wymusić leczenie wbrew jej woli, jaką cenę płaci się za wydawanie werdyktów w takich sprawach, wiszą w powietrzu.

W imię dziecka jest powieścią z muzyką w tle. Fiona wybrała i z dużym powodzeniem gra amatorsko muzykę klasyczną. Ten wybór też ją jakoś charakteryzuje, bo przestrzeganie zasad okazało się zbyt ważne, by pozwolić sobie na swobodę, improwizację potrzebną w jazzie, więc po kilku próbach, mimo zachęt męża, skapitulowała. Z wszystkich utworów muzycznych przewijających się w powieści najważniejsza jest, wykonywana dwukrotnie w niecodziennych okolicznościach, kompozycja do wiersza Yeatsa. Określa on sytuację bohaterów, różną, ale podobną w tym, że dochodzą do ściany. Nie da się brać miłości lekko, jak drzewo liście rodzi, ani życia lekko jak trawa na grobli rośnie, bo grunt właśnie usuwa się pod stopami. Fionie z powodu obciążenia emocjonalnego pracą i odejścia męża, czującego oddech czasu na plecach, do innej, młodszej kobiety. Sytuacja dotkliwie odczuwana, gdy ma się prawie sześćdziesiąt lat i świadomość, że nie jest łatwo ułożyć sobie życie w tym wieku na nowo. Orzeczenie sądu zaś sprawia, że punkt oparcia traci nastolatek, z powodu zetknięcia się z inną perspektywą widzenia świata niż religijna, ambiwalentnego stosunku rodziców do wyroku, utraty wiary. Szukanie sensu gdzie indziej okazuje się za każdym razem trudne bez względu na wiek.

Proza McEwana charakteryzuje się skondensowaniem, kilka sytuacji, parę wspomnień, drobiazgi rysujące emocje postaci. Bije jednak z niej autentyzm w przyglądaniu się ludziom.

Opodal ogrodów wikliny 

Opodal ogrodów wikliny z kochaną spotkać się miałem:
I przeszły przez zarośla jej nóżki śnieżnobiałe.
Chciała, bym miłość brał lekko, jak drzewo liście rodzi,
A ja byłem młody i głupi, nie chciałem się na to zgodzić.

W polu nad rzeką płynącą z moją kochaną stałem,
Złożyła mi na ramiona swe ręce śnieżnobiałe
Chciała, bym życie brał lekko, jak trawa na grobli rośnie,
Lecz byłem młody i głupi, i teraz płaczę żałośnie.

W. B. Yeats
Tytuł oryginału: Down by the Sally Gardens (1889). Tłumaczenie: Ludmiła Marjańska

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Uprzejmie proszę o kilka słów opisu, jeśli ktoś zamieszcza link.