wtorek, 23 czerwca 2015

"Ponad wszelką wątpliwość", Gianrico Carofiglio

Są powieści obdarzone wdziękiem, które bardzo łatwo polubić. Na ten urok na pewno składa się  bohater postawiony w sytuacji, w której czytelnikowi przychodzi z łatwością kibicowanie mu, kilka nawiązań do innych książek i filmów, osadzenie akcji w pięknym miejscu, plus trochę czarujących drobiazgów.

Taką sympatyczną książką jest Ponad wszelką wątpliwość Gianrico Carofiglio. Jest to trzecia część serii kryminalnej z mecenasem Guido Guerrieri. Brak znajomości poprzednich nie jest jednak przeszkodą w lekturze tej powieści. Sprawa, której teraz podejmuje się adwokat nie jest drastyczna (żadnego morderstwa), za to szybko robi się osobista. Klient został oskarżony i skazany w pierwszej instancji na szesnaście lat za przemyt narkotyków z Czarnogóry do Włoch. Twierdzi, że narkotyki zostały mu podrzucone do samochodu i jest niewinny, a obronna na pierwszym procesie wyglądała dziwnie. Udowodnienie niewinności podsądnego wydaje się prawie niemożliwe do przeprowadzenia, bo wszystkie dowody wskazują, że jest winny. Mecenas Guerrieri ma też swoje zadawnione porachunki z oskarżonym, czego ten ostatni nie jest świadomy. Stąd wątpliwości, czy w ogóle podjąć się obrony. Zauroczenie żoną podejrzanego także nie ułatwia sprawy, zwłaszcza, że Guerrieri przechodzi kryzys w życiu osobistym.

Gianrico Carofiglio zanim został pisarzem przez wiele lat był prokuratorem, więc sposób funkcjonowania sytemu sądownictwa zna od podszewki, co przekłada się na wiarygodność opisywanych faktów. Sprawność pisarska sprawia, że cała procedura sądowa jest przedstawiona bardzo przystępnie i ciekawie. Książka jest raczej dramatem sądowym z rozbudowanym wątkiem obyczajowym niż klasycznym kryminałem. Polubić ją bardzo łatwo z powodu znakomitych szczegółów, jak na przykład opis nocnej księgarni w Bari i przede wszystkim dzięki świetnemu bohaterowi, którego wewnętrzne rozterki i ironiczny stosunek do samego siebie niosą powieść.

Z bliskich mi drobiazgów na zakończenie cytat. Tak Guerrieri mierzy się z Ulissesem Joyce'a i innymi arcydziełami literatury światowej:
Za każdym razem muszę się zmierzyć z moją ignorancją, i myślę, że powinienem przeczytać te książki. Za każdym razem wychodzę, nigdy ich nie kupując. Myślę, że nie dane mi będzie osobiście zaznać przygód - powiedzmy - młodego Dedalusa, pana Blooma. Pogodziłem się z tym, ale w księgarniach nadal przeglądam te tomy, jest to mój rytuał radzenia sobie z niedoskonałością. Moją niedoskonałością.
Bardzo przyjemna lektura na lato.
W westernach bohaterowie odchodzą w stronę zachodzącego słońca, w tej powieści w stronę świateł latarni.
Latarnia w Bari

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Uprzejmie proszę o kilka słów opisu, jeśli ktoś zamieszcza link.