Pokazywanie postów oznaczonych etykietą France Anatol. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą France Anatol. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 11 października 2021

"Zbrodnia Sylwestra Bonnard", Anatol France

 Wszystko mija (...) ale życie jest nieśmiertelne i kochać je trzeba w jego ciągle odnawiających się postaciach.
 
 Jeśli wierzyć teorii, że pierwsze zdanie książki określa jej nastrój i ton to w przypadku Zbrodni Sylwestra Bonnard sprawdza się ona doskonale. Powieść zaczyna się bowiem tak: Włożyłem pantofle i wygodny szlafrok. Poczucie zadomowienia, przytulności, bezpieczeństwa otulają czytelnika stopniowo, w miarę jak czyta o pokoju pełnym książek, płonącym w kominku ogniu, kocie śpiącym na fotelu, a przede wszystkim o perypetiach pewnego starszego pana, którego główną namiętnością w życiu są książki. Zbrodnia Sylwestra Bonnard to pamiętnik historyka i filologa, żyjącego samotnie i marzącego o napisaniu wielkiego dzieła o opactwie Saint-Germain-des-Pres. Jego zapiski składają się z dwóch części, pierwszej zatytułowanej Polano i drugiej Joasia Alexandre.
 
 Polano rozpoczyna się w grudniu 1861 roku. Bonnard ceniący swoje ciche dni spędzane nad starymi tekstami traci wewnętrzny spokój z chwilą, gdy dowiaduje się o istnieniu pewnego cennego średniowiecznego manuskryptu Złotej Legendy. Porzuca więc uporządkowane życie i wyrusza w podróż by zdobyć rękopis. Ujmujące jest to, że nawet ogarnięty gorączką bibliofilską i ledwo zwracający uwagę na ludzi wokół siebie, obdarza ich w miarę swoich możliwości życzliwością i pomocą. Przeżyte lata, spędzone na obcowaniu ze starymi manuskryptami nauczyły go wyrozumiałości, nieoceniania po pozorach i spokoju, oczywiście jeśli chodzi o bliźnich, nie o książki, darzone pełną pasji manią. Każda namiętność jednak z czasem wygasa i Bonnard w miarę upływu lat czuje się znużony swoim życiem. Zaczyna powracać myślami do przeszłości i wtedy los stawia na jego drodze wnuczkę kobiety, którą kiedyś kochał. Życie znów nabiera znaczenia, racji bytu. Pociąga to za sobą zaangażowanie w cudze sprawy, a dobroć i wrażliwość na krzywdę powodują, że Bonnard pakuje się w nie lada kłopoty i popełnia tytułową zbrodnię.
 
 Gdy się przyjrzeć bliżej tej pełnej ciepła opowieści ujawnia się jej wyrafinowanie. Opisywane wydarzenia, nawet te codzienne, są pretekstem do snucia refleksji i pełnych erudycji dygresji. Absolutnie nie jest to przytłaczające dzięki lekkości i błyskotliwości stylu oraz poczuciu humoru balansującego między pogodnym opisem spotykanych powszechnie śmiesznostek a głęboką ironią w charakteryzowaniu pewnych typów ludzkich. Ton żartobliwy przeplata się w książce z melancholijnym związanym z nostalgią za minionym światem. Z racji bowiem wieku, wszyscy bliscy Bonnarda już dawno odeszli i jest on jedyną osobą, która zachowuje ich w pamięci. Uczucia smutku i tęsknoty, podobnie jak inne, ukazane są tu z dużą subtelnością, czasami w kilku zaledwie zdaniach, kiedy indziej w krótkiej scence. W ogóle, urok tej powieści zdaje się zawierać w drobiazgach, na przykład: w tej jednej stronie poświęconej opisowi Paryża, z której przebija ogromne przywiązanie do tego miasta. Akcja książki jest bowiem dość przewidywalna. Wielką przyjemność z lektury czerpie się ze snutych tu rozmyślań, klasy czynionych obserwacji i z tego, że Zbrodnia Sylwestra Bonnard przywraca wiarę, że obcowanie z książkami czyni ludzi lepszymi.