Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Karpeles Eric. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Karpeles Eric. Pokaż wszystkie posty

piątek, 16 stycznia 2026

"Prawie nic. Józef Czapski. Biografia malarza" Eric Karpeles



Ja dopiero zaczynam być, jak maluję.

Prawie nic. Józef Czapski. Biografia malarza to książka ukazująca Józefa Czapskiego zarazem jako świadka historii i twórcę, podążającego własną drogą artystyczną. Jej autor, Eric Karpeles, jest amerykańskim malarzem zainteresowanym powiązaniami między malarstwem a literaturą. Zbierając materiały do esejów o obrazach w powieści Prousta natrafił na niewielką napisaną po francusku książkę, która wywarła na nim ogromne wrażenie. Były nią szkice zatytułowane Proust w Griazowcu napisane przez Czapskiego w obozie jenieckim na terenie Związku RadzieckiegoO sile fascynacji tą książką i samą osobą Czapskiego świadczy powstanie tej biografii, wymagające ogromu pracy i zaangażowania w dotarciu do dokumentów, listów, osób, które Czapskiego znały, oraz do rozproszonych po świecie obrazów. Wszystko to, aby napisać książkę o człowieku, o którym się przedtem nigdy nie słyszało. 

 


Znaczna część biografii poświęcona jest historii Polski w XX wieku, z którą losy Czapskiego były ściśle splecione. Józef Czapski urodził się w Pradze w 1896 roku w arystokratycznej, kosmopolitycznej rodzinie, w której polskość była kwestią wyboru. Dzieciństwo spędził na wsi pod Mińskiem, skąd wyjechał na studia do Petersburga, gdzie był świadkiem rewolucji rosyjskiej. Po zakończeniu pierwszej wojny światowej związał się ze środowiskiem kapistów i wraz z nimi przebywał w Paryżu poświęcając się malarstwu. Zmobilizowany w 1939 roku, brał udział w kampanii wrześniowej i dostał się do niewoli radzieckiej. Tylko zbiegiem okoliczności uniknął tragicznego losu innych żołnierzy polskich, rozstrzelanych przez Sowietów. Po podpisaniu porozumienia Sikorski-Majski został specjalnym wysłannikiem generała Andersa jeżdzącym po Związku Radzieckim w poszukiwaniu polskich oficerów, jak wiadomo nadaremnie. Po wojnie osiadł we Francji i był współzałożycielem "Kultury Paryskiej". Pisał książki o swoich wojennych przeżyciach, podróżował z odczytami, stawał przed komisjami (między innymi amerykańskiego Kongresu), aby dać świadectwo prawdzie o zbrodni katyńskiej. 

Jest w tej książce rozmach w kreśleniu wydarzeń historycznych połączony z intymnym portretem jej bohatera. Całość napisana jest z wrażliwością i szacunkiem. Nie idealizując Czapskiego, Karpeles potrafi pokazać wielkość i złożoność tej postaci, a co więcej: pokazać żywego człowieka obdarzonego pięknymi cechami: wiernością sobie, empatią, ciekawością świata. Nieustannie poszukującego sensu, czego najlepszym wyrazem są dzienniki, prowadzone przez Czapskiego przez wiele lat. Były one antidotum na samotność i ciągłym dialogiem z samym sobą, z czytanymi książkami, widzianymi dziełami sztuki, wreszcie drogą rozwoju duchowego. Strony dziennika zapełnione rysunkami stanowią pogranicze pisarstwa i malarstwa, będącego w życiu Czapskiego rzeczą najbardziej istotną. Uważał się on bowiem przede wszystkim za malarza, co biografia świetnie pokazuje. Opowiada ona o jego drodze  artystycznej, ogromnej pasji twórczej, która powodowała, że szukał wytrwale swojego stylu, własnej odrębności malarskiej – zarówno w młodości, jak i potem, po prawie 10-letniej przerwie spowodowanej wojną, kiedy jako osoba już po pięćdziesiątce musiał praktycznie zaczynać od nowa.   
 
Eric Karpeles, sam będąc malarzem, świetnie przybliża twórczość Czapskiego, która na pierwszy rzut oka może wydawać się nieprzystępna. Fascynująco opowiada o jego poszukiwaniach twórczych, codziennej pracy, podążaniu własną drogą wbrew obowiązującym trendom, a także opisuje obrazy. Malarstwo było dla Czapskiego, upraszczając, próbą uchwycenia chwili, zapisem rzeczywistości bez jej upiększania, bo jak twierdził: bezinteresowność jest podstawą sztuki. Oddaję się codzienności, odkryciom dokonywanym, kiedy patrzę na stół, koszyk, twarz w oknie albo kawiarni. Tam znajduję punkt wyjścia do tego, co nazywam bezinteresownym odkryciem i radość z tego.
 
  

środa, 14 stycznia 2026

Fragmenty z "Prawie nic. Józef Czapski. Biografia malarza" Eric Karpeles


"Podczas wernisażu późnej wystawy jego obrazów reporter przeprowadzający wywiad z Czapskim ocenił ich niemodną tematykę, znalazłwszy na nich samotnych ludzi, stoliki w opustoszałych kawiarniach, na wpół ukryte twarze w metrze, stare i niepiękne osoby w pachnących stęchlizną, obitych pluszem fotelach teatralnych lub ponurych pasażach. Drobne codzienne zdarzenia ujrzane w przelocie". Dzienikarz wyróżnił także "jasne pejzaże i na pozór nieistotne przedmioty, takie jak stolik nocny z kawałkiem sznurka na blacie". Czapski odparł: "Tak to prawie nic. Ale to prawie nic oznacza wszystko". 
  



[O odczytach o "W poszukiwaniu straconego czasu" wygłaszanych w obozie jenieckim dla polskich oficerów w Związku Radzieckim w 1941 roku.]
 
"Wspominam z wdzięcznością kolegów, bywało ich o ile sobie ich przypominam, na tych odczytach francuskich o literaturze około 40, przychodzili o zmierzchu w fufajkach, mokrych butach, nieraz po długiej pracy w śniegu w dotkliwy mróz. Zamiast dawnych ikon i żażącej się pod nimi lampady, wisiały w kącie izby portrety Marksa, Lenina, Stalina, w czerwonych tekturkach (...) Koledzy siedzieli na wąskich i chwiejnych ławkach, słuchali w półmroku izby o przygodach księżnej Guermantes, o śmierci Bergotte'a, o mękach zazdrości Swanna."
 
"Dopiero tam zrozumiałem, co znaczy tak ceniona przez Prousta i według niego jedyna istotna i twórcza "pamięć mimowalna" (memoire involantaire). Wówczas zrozumiałem, jak wzmaga tę pamięć oderwanie się od książek, gazet, od miliona drobnych wrażeń intelektualnych normalnego życia. Z daleka od wszystkiego, co mogło mi świat Prousta przypominać, wspomnienia moje o nim, które na początku zdawały mi się niezmiernie szczupłe, zaczęły mi się gwałtownie i nieoczekiwanie rozrastać z siłą i precyzją zarazem jakby zupełnie niezależną od mojej woli."
 


"Kiedy rysujesz, czujesz każdą kreskę prowadzoną na papierze jako coś żyjącego, nieodwołalnego, i naraz rysunek zaczyna żyć. (...) Potem dwie - jedną kreską - notatki tulipanów wydały mi się nagle żywiej istniejące. Dlaczego? Bo je czułem podczas rysowania, czułem ten związek niezdarnego, niepewnego, zdeformowanego trochę rysunku, jakby między końcem ołówka a mną nie było żadnej przerwy. Ja byłem na końcu ołówka." 
*** 
"Mówi się o wyrazie samotności w moich obrazach. Może to prawda, ale nigdy sam nie stawiam tego pytania. Kiedy maluje nie myślę, dlaczego i dla kogo to robię. Jestem sam i maluję to, co mam malować. Ta bezinteresowność jest podstawą sztuki. Oddaję się codzienności, odkryciom dokonywanym, kiedy patrzę na stół, koszyk, twarz w oknie albo kawiarni. Tam znajduję punkt wyjścia do tego, co nazywam bezinteresownym odkryciem i radość z tego! Może to jest ta samotność, którą u mnie widzą, osobny świat".