Zabijemy Stellę i Piąty rok to dwie odmienne nowele Marleny Haushofer, które łączy jednak kilka rzeczy: doskonale nakreślone, pogłębione psychologicznie portrety postaci, delikatna, ale wyraźna obecność symboli związanych z przyrodą, i to, że ta ostatnia odgrywa ogromną rolę w życiu bohaterek, choć w pierwszym utworze jest to zaledwie ogród w mieście, a dopiero w drugim wiejska okolica położona w górach. Bardzo subtelnie, na poziomie pojedynczych zdań, zaznaczony jest też cień wojny.
Zabijemy Stellę to studium winy jednostki. Jest to znakomicie ukazany obraz wyobcowania, samotności, ukrytej przemocy i skomplikowanych relacji rodzinnych przykrytych codzienną rutyną i
pozorami normalności. Anna, główna postać noweli, dokonuje analizy własnego postępowania i wszystkiego, co się wydarzyło od momentu, kiedy ona i jej rodzina przyjęli pod swój dach Stellę mającą zdobyć zawód w pobliskiej szkole. Opowieść Anny jest stonowana, pełna szczegółów i niuansów, pod spodem zaś buzują emocje szczególnego rodzaju: Mój gniew już dawno wygasł, pozostała tylko groza: zupełnie mną
zawładnęła, mieszkam w niej niczym w znienawidzonej przestrzeni. Ta groza wynikająca z poczucia niemożności wyrwania się z psychicznego więzienia każe jej zadawać pytania o winę innych, a także o własną odpowiedzialność. Na ile jej milczenie i bierność przyczyniły się do tragedii? Bardzo bolesna konfrontacja z własną wygodą i tchórzostwem usprawiedliwianymi troską o rodzinę nie niesie żadnej nadziei na zmianę. Anna nie ma złudzeń, dawno się już ich wyzbyła: świat będzie się dalej toczyć, jakby nic się nie stało.
Et in Arcadia ego - śmierć, choć inaczej, jest też obecna w drugim opowiadaniu. Piąty rok to psychologiczny portret małej dziewczynki mieszkającej z kochającymi dziadkami u podnóża gór. Wiejska codzienność, zmieniające się pory roku, dzika i oswojona przyroda - wszystko to, co mieści się w zwrocie odkrywanie świata przez pięciolatkę jest tu znakomicie pokazane. Więcej, subtelnie i wnikliwie przedstawione są także przeżycia wewnętrzne dziecka i jego coraz lepsze rozumienie bliskich osób, relacji między dorosłymi, ich emocji, zwłaszcza smutku związanego ze stratą. Ta Arkadia dzieciństwa bowiem podszyta jest egzystencjalnym niepokojem rodzącym się w wyniku pierwszego zetknięcia się ze śmiercią. Pierwsze uświadomienie sobie kruchości istnienia jest
tym dotkliwsze, że bardziej odczuwane na poziomie emocji niż pojmowane, co jeszcze pogłębia fakt, że tak małe dziecko nie posiada umiejętności wyrażenia tego, co czuje i
rozumie. Najlepszym przykładem jest tu scena płaczu na cmentarzu. Zachwyca w niej, jak prosto a zarazem przejmująco Marlena Haushofer potrafi pokazać jej sens nadając symboliczne znaczenie przyrodzie. Podobnie zresztą czyni to w pierwszej noweli, tworząc bardzo poruszającą prozę.

Jak zwykle świetna recenzja!
OdpowiedzUsuńA nowele bardzo interesujęce – muszę przeczytać!
Dziękuję :) Bardzo polecam tę książkę.
UsuńTo jedna z moich ulubionych autorek, a polubiłam ją od pierwszej przeczytanej strony. :) Nie wiedziałam, że ukazała się kolejna jej książka. Przeczytałam trzy i chętnie poznam kolejną. W tych, które przeczytałam, przyroda też była bardzo ważna, a bohaterki były wyobcowane.
OdpowiedzUsuńDla mnie to było pierwsze spotkanie z autorką i bardzo udane. :) Może nie polubiłam książki od pierwszej strony, ale na pewno przykuła moją uwagę. Na pewno będę czytać dalej. :)
UsuńJuż od jakiegoś czasu noszę się z zamiarem sięgnięcia po książki tej autorki. Chyba pora to zrobić. :)
OdpowiedzUsuńWesołych, pięknych, pogodnych Świąt!
Dziękuję bardzo! Nawzajem! :)
Usuń"Ściana" uchodzi za najbardziej znaną i chyba najlepszą powieść Marleny Haushofer, ale te dwie nowele serdecznie Ci polecam. :)
Myślę, że nowele to idealne rozwiązanie na początek. :)
Usuń